Pierwszy wyrok, wydany przez Izbę Niższą Trybunału w kwietniu 2012 r., był częściowo korzystny dla rodzin katyńskich. Strasburg uznał dwa z trzech naszych zarzutów: mówiący o braku współpracy Rosji z ETPC oraz o nieludzkim traktowaniu krewnych ofiar zbrodni (przez twierdzenie, że los polskich jeńców nie jest znany, co sędziowie porównali do negowania Holokaustu). Co do trzeciego zarzutu, kwestionującego adekwatność rosyjskiego śledztwa, sędziowie uznali, że nie mogą go badać, bo ETPC nie jest właściwy czasowo. Zbrodnia została popełniona w 1940 r., a Rosja ratyfikowała europejską konwencję praw człowieka dopiero w 1998 r. Można więc jej stawiać zarzuty dotyczące działań po tej dacie.

"Generalnie ETPC uznaje, że jeśli większość kroków śledztwa miała miejsce po ratyfikacji, jest uprawniony, by je badać. Ale w tym wypadku mamy do czynienia z niepodlegającą przedawnieniu zbrodnią wojenną" – mówi DGP prof. Ireneusz Cezary Kamiński, pełnomocnik rodzin katyńskich. Jako że w kwietniu trzech z siedmiu sędziów przyznało mu rację, strona polska mogła poprosić o ponowne rozpoznanie skargi przez Wielką Izbę. "Jeśli ETPC przyzna nam rację, Rosja będzie musiała wznowić śledztwo. Wyrok będzie ważnym precedensem, bo za nami mogą pójść inne państwa mające zadawnione rachunki z ZSRR" – dodaje Kamiński.