statystyki

Borusewicz: Wszyscy walczyliśmy z komuną. Nie zwracaliśmy uwagi na różnice ideologiczne [WYWIAD]

autor: Magdalena Rigamonti28.08.2020, 07:40; Aktualizacja: 28.08.2020, 07:52
Bogdan Borusewicz, fot. Maksymilian Rigamonti

Bogdan Borusewicz, fot. Maksymilian Rigamontiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

- Moje ego nie przerosło rozsądku. Wiedziałem, że tej władzy nie można dociskać do ściany. Gdybym to ja usiadł za stołem, władza musiałaby uznać nie tylko postulaty stoczniowców, ale i KOR - mówi w wywiadzie dla DGP Bogdan Borusewicz historyk, działacz opozycji demokratycznej, po 1989 r. poseł i senator.

Pan ma dopiero 70 lat.

Dopiero?

Myśli pan o sobie jak o starcu?

Nie, broń Boże.

Lech Wałęsa cały czas się żegna, mówi, że już się ze św. Piotrem wita.

Nie, ja się nie żegnam. Nieprzyjemne jest tylko to, że już nie chodzę na wesela, nie mówiąc o chrzcinach. Znajomych spotykam tylko na pogrzebach. Ostatnio Heniek Wujec odszedł. Poznałem go w 1976 r. W KOR, u Jacka Kuronia. W Warszawie dwa domy były otwarte, do których każdy mógł przyjść, o każdej porze. Jeden to właśnie dom Jacka. Drugi to Heńka i Ludki. I jak myślę o Heńku, to oczywiście myślę też o Ludce. To była jedność.

Jak pan i pana żona Alina Pienkowska.

Hm. Jak Heniek, to i Ludka. Zawsze. Raz spałem w domu Wujców. Po jednej nocy miałem dość, bo bez przerwy drzwi się otwierały i ktoś wchodził. Heniek kładł się o godz. 1, wstawał o godz. 5 rano. O godz. 23 to tam się jeszcze normalne życie toczyło. Często bywała bezpieka. Co najmniej raz na miesiąc Wujcowie mieli rewizję. Tam w normalny dzień było z 20 osób. I z 15 esbeków. Henio miał taką metodę, że jak esbecy coś znaleźli trefnego, to kładli to na środku pokoju. Stosik się robił coraz większy i wtedy Henio podchodził i jak gdyby nigdy nic wyciągał coś z niego i chował w inne miejsce. Pamiętam, miałem raz coś w kieszeni i kombinowałem, gdzie to ukryć. Byłem przekonany, że sterta płaszczy w jednym z pokoi należy do tych, którzy zostaną za chwilę zatrzymani, więc do kieszeni jednego z nich włożyłem to, co miałem trefnego. Po rewizji esbecy się ubierają. I nagle wybuch śmiechu. Jeden wyciąga bibułę z kieszeni płaszcza. Jego koledzy też pękali ze śmiechu.

Wywieźli was na komisariat?

Do aresztu. Wylądowaliśmy na Wilczej albo na Cyryla i Metodego. Warszawskie areszty – w porównaniu z gdańskimi – były fatalne. Śmierdzące, zasikane, koce i cele cuchnące. Jedno wyro. Brudno.


Pozostało 92% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (5)

  • StAAbrA (2020-08-28 20:44) Zgłoś naruszenie 52

    Walczył z komuną ... I do jewrejów onucowych dokoptował anglosaskich ... A w tzw. międzyczasie , tzw. wolną Polskę puścił w skarpetach - do spółki ze swoim Kukuńkiem i resztą tzw. bojowników o tzw. wolność . Aha , a teraz jakiś przewodniczący , jakiegoś związku Solidarność , wysyła TIR-y z darami dla tzw. walczącej Białorusi - też za łapówy - żeby obalono tam komunę ... I żeby myckowi mogli spokojnie podliczyć co tam jest do ukradzenia ... Z mieniem bez spadkowym włącznie ...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Żałosne ludziki(2020-08-29 16:55) Zgłoś naruszenie 40

    ... nic więcej !

    Odpowiedz
  • szybak(2020-08-28 23:38) Zgłoś naruszenie 16

    "Nie zwracaliśmy uwagi na różnice ideologiczne" I to był poważny błąd.

    Odpowiedz
  • gIs(2020-08-30 10:24) Zgłoś naruszenie 00

    Polską wolność przyniosła awaria Czarnobyla gdy okazało się że Soviet jest słaby i cienki jak murek berliński a pierestrojka niemożliwa.Nie musieli wysyłać wojska do Polski bo oni tu byli.A może jakaś tęsknota...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie