statystyki

Nowy szef CBA zaliczany jest do ziobrystów, ale bliżej mu do Święczkowskiego, który ma coraz silniejszą, niezależną pozycję w PiS

autor: Bartek Godusławski26.02.2020, 09:21; Aktualizacja: 26.02.2020, 09:21
W krótkiej historii Centralnego Biura Antykorupcyjnego rysuje się pewna prawidłowość.

W krótkiej historii Centralnego Biura Antykorupcyjnego rysuje się pewna prawidłowość.źródło: ShutterStock

W krótkiej historii Centralnego Biura Antykorupcyjnego rysuje się pewna prawidłowość. Raz szefem jest cywil, a raz policjant. Biuro stworzył Mariusz Kamiński, który w służbach mundurowych czy specjalnych nigdy nie był. Zastąpił go oficer z Centralnego Biura Śledczego Policji Paweł Wojtunik. Przy kolejnej zmianie politycznej szefem zostaje cywil Ernest Bejda. Na jego miejsce premier tydzień temu wskazał znów funkcjonariusza, byłego policjanta, a od 2006 r. oficera Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Andrzeja Stróżnego.

W ABW doszedł do stopnia pułkownika. Do Warszawy przeprowadził się z Katowic, gdzie kierował delegaturą ABW. Na razie pełni obowiązki szefa CBA. To, że staje na czele służby, która jest oczkiem w głowie ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, wywołało duże zaskoczenie. Zwłaszcza że, jak mówią informatorzy, Bejda chciał zostać na drugą kadencję.

Wskazanie przez Mateusza Morawieckiego Stróżnego do kierowania CBA zostało odebrane jako wzmocnienie i tak już silnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Dlaczego? Nowy szef CBA pochodzi z Katowic, matecznika prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego. Ten zaś jest postrzegany jako najbliższy stronnik Ziobry. Stróżny przeszedł z policji do ABW, gdy służbą kierował Święczkowski. Do zmiany munduru namówił go zaś prokurator Grzegorz Ocieczek, wtedy dyrektor w ABW, później wiceszef agencji, a dzisiaj wiceszef CBA.

– Krąg zależności na pierwszy rzut oka przedstawia się jasno: Stróżny – Ocieczek – Święczkowski – Ziobro. Pytanie jest inne: czy nowy szef CBA wzmacnia prokuratora krajowego czy też prokuratora generalnego – zwraca uwagę nasz rozmówca ze służb. Bo spekuluje się, że Bogdan Święczkowski ma w obecnym obozie rządzącym własną, silną i niezależną pozycję, a jego wpływy rosną.


Pozostało 68% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (3)

  • Colonel(2020-02-27 11:18) Zgłoś naruszenie 00

    Zawsze będą niezadowoleni. Tym razem jednak mamy wartość dodaną i to chyba pierwszy raz od długiego czasu. To kompetencje. Unikatowe doświadczenie kontrwywiadowcze, którego nie można nabyć na szybkich kursach dla turbo oficerów. Ale szef to nie wszystko. Musi mieć trochę kompetentnych i propanstwiwych funkcjonariuszy wokół siebie.

    Odpowiedz
  • Boże !(2020-02-26 12:30) Zgłoś naruszenie 00

    Kiedy w końcu skończy się to prostackie partyjniactwo ?

    Odpowiedz
  • ba(2020-02-26 12:49) Zgłoś naruszenie 00

    Nigdy się nie skończy. Po prostu łże elity za dużo zarabiają i są bezkarne- co ma miejsce od tysięcy lat. W RP sami dla siebie mogą tworzyć stanowiska, ustalać wysokość wynagrodzenia, stanowić prawa, a następnie je realizować. Ubogi suweren cieszy się z byle ochłapu. Dlatego ubodzy nie chcą mieć dzieci, a bogaci wymyślają przymus zapładniania i rodzenia. Mało ludzi do okradania, oznacza skromniejsze życie dla świętych i świeckich wypasionych partyjniaków /kiedyś zwanych szlachtą/ .

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie