statystyki

Von der Leyen liczy głosy. Nie udało się jej przekonać do siebie skrajnej lewicy, która nie poprze nowej KE

autor: Magdalena Cedro26.11.2019, 07:33; Aktualizacja: 26.11.2019, 07:52
Ursula von der Leyen

Ursula von der Leyenźródło: ShutterStock

Po sześciu miesiącach od wyborów europejskich i politycznych turbulencjach nominowana na przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wreszcie jest o krok od objęcia urzędu. Jutro czeka ją jeszcze finalne głosowanie w Parlamencie Europejskim, który będzie decydować w sprawie całego składu KE. Co prawda do tej pory była to raczej formalność, ale ostatnich kilka miesięcy walki von der Leyen o fotel przewodniczącej pokazało, że w europolityce nic już nie jest pewne.

Von der Leyen musiała stawić czoła nowym, trudniejszym niż dotąd realiom. Po pierwsze, utrata dominującej pozycji przez chadeków i socjalistów sprawiła, że większość w izbie osiągają dopiero trzy lub cztery frakcje. Po drugie, po wyborach w europarlamencie zasiadło 58 proc. nowych deputowanych, którzy – jak zaznacza w rozmowie z nami jeden z euro parlamentarnych weteranów – nie znają zasad gry i są o wiele bardziej skłonni głosować wbrew politycznym ustaleniom. Po trzecie, na nastroje w europejskiej polityce coraz bardziej wpływają wewnętrzne spory w krajach członkowskich.

Tak było w lipcu z niemiecką SPD należącą do grupy socjalistów, która postanowiła głosować wbrew swojej rodaczce wywodzącej się z CDU. Niemiecka polityk wygrała przewagą zaledwie dziewięciu głosów. Poparcia von der Leyen udzieliło wówczas Prawo i Sprawiedliwość należące do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Tak naprawdę jednak to, komu von der Leyen jest winna podziękowania, okaże się jutro, bo w odróżnieniu od lipcowego jutrzejsze głosowanie będzie publiczne. – To też jest powód, dla którego tym razem rebelii raczej nie będzie, bo potem poszczególnych europosłów będzie można oskarżać o kryzys instytucjonalny – podkreśla rozmówca w izbie.

Europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski uważa, że chociaż wynik głosowania jest niepewny, to atmosfera, która panowała w lipcu, już minęła i najprawdopodobniej jutro znajdzie się bezpieczna większość. Jak przyznaje polityk, on sam poprze nową KE z powodów pragmatycznych. – Wydaje mi się, że tak zrobi bardzo wielu posłów. Tym razem nie chodzi tylko o samą przewodniczącą, ale o całą Komisję. Deputowani będą zapewne chcieli poprzeć swoich komisarzy – mówi Krasnodębski.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie