Johnson wielokrotnie deklarował, że doprowadzi do brexitu w uzgodnionym z Brukselą terminie 31 października, nawet jeśli do tego czasu nie uda mu się wynegocjować porozumienia z UE.

Powiedział też, że nie zamierza zabiegać o kolejne przesunięcie tego terminu, mimo że zobowiązuje go do tego uchwalona w poniedziałek ustawa, jeśli do 19 października nie zostanie przyjęte żadne porozumienie uniemożliwiające brexit bezumowny.

Spiker Izby Gmin, który sam był oskarżany przez rząd o naginanie parlamentarnych reguł, aby umożliwić posłom wymuszenie opóźnienia brexitu, ocenił jako "zadziwiające", że ktokolwiek w ogóle rozważa niezastosowanie się do obowiązującego prawa.

"Jeśli do tego dojdziemy, to spodziewam się, że parlament będzie chciał zablokować taką możliwość i to w sposób stanowczy. Jeśli będzie to wymagało dodatkowej kreatywności proceduralnej, to (...) tak się stanie i ani ograniczenia wynikające z obecnych zasad, ani kurczący się czas tego nie powstrzymają" - oświadczył Bercow w przemówieniu do środowiska prawniczego, jakie wygłosił w czwartek wieczorem w Londynie.

Podkreślił, że brexit nastąpi wyłącznie w formie popieranej przez ustawodawców. Niestosowanie się do ustawy "byłoby najgorszym przykładem dla pozostałej części społeczeństwa" - zaznaczył.

"Nie należy odmawiać poproszenia o przedłużenie artykułu 50. (Traktatu o UE, regulującego wyjście kraju z Unii - PAP) tylko dlatego, że jak najszybsze opuszczenie UE uważa się za szlachetne, tak samo jak nie można uzasadniać napadu na bank tym, że skradziona gotówka zaraz po fakcie zostanie przekazana na cel dobroczynny" - przekonywał Bercow.

W poniedziałek w życie weszła ustawa, według której szef rządu musi poprosić o kolejną zmianę terminu opuszczenia Wspólnoty, jeśli do 19 października parlament nie przyjmie żadnej umowy na temat brexitu. Ustawa otwiera też drogę do opóźnienia brexitu do 31 stycznia 2020 roku.

Przeprowadzenie brexitu 31 października br. było najważniejszą z obietnic składanych przez urzędującego od lipca premiera Johnsona. Pod koniec zeszłego tygodnia Johnson zapowiedział, że "prędzej wyzionie ducha", niż zgodzi się na opóźnienie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE, a ustawę nazwał "poddańczą" wobec UE.

Zmiany w dziedziczeniu firm rodzinnych