Po dymisji ze stanowiska szefowej resortu finansów Teresa Czerwińska długo pracy szukać nie musiała. Wystarczyło przejść na drugą stronę ul. Świętokrzyskiej – kilka godzin po odwołaniu z rządu prezydent powołał ją w skład zarządu Narodowego Banku Polskiego. Wiele wskazuje, że tam także nie zagrzeje miejsca. Z ustaleń DGP wynika, że była minister jest najpoważniejszym obecnie kandydatem na wiceprezesa Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Polska będzie mogła obsadzić to stanowisko, gdy dojdzie do brexitu.

– Ustalenia, że to Teresa Czerwińska pójdzie do EBI, zapadały, jeszcze kiedy była ministrem finansów. Brytyjski rozwód z Unią Europejską jednak się przedłuża, więc trafiła do banku centralnego. Obietnicę, że obejmie stanowisko wiceprezesa, które na sześcioletnią kadencję będzie przypadało Polakowi, miał dać Czerwińskiej przed dymisją sam prezes PiS – twierdzi nasz informator z kręgów rządowych.

Udało nam się to potwierdzić w drugim niezależnym źródle zbliżonym do Ministerstwa Finansów.

– Wiadomo, że powinien tam trafić ktoś związany z resortem finansów ze względu na specyfikę banku, jakim jest EBI. Czerwińska spełnia to kryterium – podkreśla rozmówca DGP.

Nie udało nam się uzyskać komentarza samej zainteresowanej. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że do mającego siedzibę w Luksemburgu banku przeniesie się jeden z najbliższych współpracowników premiera Mateusza Morawieckiego, czyli minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.

– Jeśli do końca października brexit stanie się faktem, wówczas formalne powołanie wiceprezes EBI z Polski powinno się odbyć w grudniu. To dużo czasu, a chętnych na intratną posadę nie zabraknie, szczególnie że wybór człowieka do EBI będzie się odbywał najprawdopodobniej już po wyborach parlamentarnych – zwraca uwagę nasze źródło z rządu.

Tak wysokie stanowisko w jednej z najważniejszych unijnych instytucji finansowych obok Europejskiego Banku Centralnego i Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego to efekt przeszło dwóch lat zabiegów resortu finansów. W DGP jako pierwsi opisywaliśmy, że Polska chce zwiększyć swoją rolę w unijnym banku i pod koniec lipca oficjalną decyzją Rady UE nasz plan został zrealizowany.

W ten sposób stajemy się największym w EBI beneficjentem opuszczenia przez Wielką Brytanię unijnej wspólnoty. Jednak nie za darmo, bo weźmiemy udział w częściowym zasypaniu luki kapitałowej po Brytyjczykach (razem z Rumunią). Musimy wpłacić 480 mln euro w gotówce i dodatkowo z tytułu objęcia części rezerw 1,02 mld euro. Wpłaty będą rozłożone na dziesięć półrocznych rat i, co najważniejsze, nie powiększą deficytu sektora finansów publicznych, a co za tym idzie, nie ograniczą innych wydatków budżetowych.

Polska weźmie udział w asymetrycznym zwiększeniu kapitałów banku, a tym samym wzrośnie nasza siła i awansujemy z 11. na 7. pozycję, jeśli chodzi o udział w kapitale. Nominalnie nasz udział rośnie o 5,38 do 11,36 mld euro.

Stworzymy też nową konstytuantę w EBI (grupę państw, w których skupione są państwa-udziałowcy) razem z Chorwatami i Węgrami. Dzisiaj należymy do konstytuanty liczącej jeszcze osiem innych krajów: Czechy, Węgry, Chorwację, Słowację, Słowenię, Bułgarię, Cypr i Maltę. Stara konstytuanta była najmniejszą w banku z udziałem w wysokości zaledwie 4,74 proc. Nowa – głównie dzięki naszej wpłacie świeżego kapitału – będzie mniej liczna, jeśli chodzi o kraje, ale z udziałem w wysokości 5,83 proc. Mniej krajów daje nam większe możliwości kadrowe, szczególnie jeśli chodzi o obsadę stanowiska wiceprezesa EBI, które przysługuje każdej konstytuancie.

W obecnej – na mocy nieformalnych ustaleń pomiędzy jej członkami – stanowisko jednego z wiceszefów banku przedstawiciel każdego kraju obejmował w systemie rotacyjnym raz na trzy lata. Obecnie jest to Słowak Vazil Hudák, a wkrótce powinien go zastąpić przedstawiciel Bułgarii. Z Polski wiceprezesem była w latach 2007–2010 Marta Gajęcka. W naszej starej konstytuancie na miejsce w zarządzie banku musielibyśmy czekać jeszcze co najmniej kilkanaście lat. W nowej grupie ustaliliśmy inne reguły gry.

Nadal będzie obowiązywała rotacja, ale Polak będzie sprawował funkcję wiceprezesa przez sześć lat, następnie trzy lata będzie Węgier lub Chorwat, później znów sześcioletnia kadencja dla nas i znów któryś z dwóch pozostałych członków konstytuanty na o połowę krótszy czas.

Stworzenie nowej polsko-węgiersko-chorwackiej konstytuanty i wynegocjowanie dla niej stałego przedstawiciela w zarządzie EBI to nie tylko prestiż i wzmocnienie siły naszego głosu, lecz także bardziej wymierne korzyści wynikające z większego wpływu na procesy decyzyjne związane z udzielaniem przez bank finansowania. Polska od początku jest jednym z największych beneficjentów kredytowania luksemburskiej instytucji – przez ostatnie 20 lat dostaliśmy ok. 66 mld euro. Dodatkowo pracuje tam ponad 150 osób z Polski, które polski wiceprezes będzie mógł promować na wyższe stanowiska.

– Uzyskamy większy formalny i nieformalny wpływ na działalność EBI, co może pomóc we wspieraniu jego działalności w naszym kraju. Stara konstytuanta, mając rotacyjnego wiceprezesa na trzy lata, nie daje mu właściwie wpływu na to, co się dzieje w banku, jego pracownicy też specjalnie nie poważają takiej osoby, wiedząc, że za chwilę się zmieni, a to mocno ogranicza jej wpływ na politykę instytucji – przekonuje nasz informator z MF.