statystyki

Zagadkowe areszty na Białorusi

autor: Michał Potocki06.05.2019, 08:00; Aktualizacja: 06.05.2019, 08:03
Alaksandr Łukaszenka

Alaksandr Łukaszenkaźródło: ShutterStock

Oficjalnym powodem zatrzymań jest korupcja. Nieoficjalnym – związki z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Zatrzymanie i publiczne oskarżenie o korupcję jednego z najbliższych współpracowników Alaksandara Łukaszenki było wydarzeniem bez precedensu. W tle mogą leżeć nie tylko korupcyjne związki z Rosją.

W sobotę Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KDB) oficjalnie potwierdził postawienie zarzutów pułkownikowi Andrejowi Uciurynowi, do niedawna pełniącego funkcję wicesekretarza Rady Bezpieczeństwa. „Został zatrzymany na gorącym uczynku podczas przyjmowania 148 600 dol. USA od przedstawiciela rosyjskiej struktury komercyjnej »G« za pomoc w realizacji jej interesów w Republice Białorusi” – czytamy w komunikacie KDB. Wręczający łapówkę obywatel Rosji także został zatrzymany. Obaj mieli przyznać się do winy.

Uciuryn pochodzi z rosyjskiej Penzy. W otoczeniu Łukaszenki pojawił się w 1995 r., rok po wygraniu przez niego wyborów. Krok po kroku piął się po kolejnych szczeblach hierarchii w jego osobistej ochronie, aż w 2007 r. został jej dowódcą. Jako szef ochrony osobiście doglądał Mikałaja, urodzonego w 2004 r. najmłodszego syna prezydenta, który towarzyszy ojcu w większości oficjalnych uroczystości i wyjazdów zagranicznych. Po siedmiu latach kolejny awans – tym razem na zastępcę szefa Rady Bezpieczeństwa. Uciuryn był chyba jedynym człowiekiem z otoczenia Łukaszenki, który przez cały okres jego prezydentury nigdy nie popadł w niełaskę.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • podatnik(2019-05-06 10:11) Zgłoś naruszenie 10

    Gdybyśmy mieli silne służby specjalne to byśmy mogli coś zrobić dla Polski. Niestety wszystko w tym kraju jest fikcją, gdyż jest zarządzene przez ludzi, którzy nie wyrobili sobie zdolności racjonalnego myślenia. Jak dramatycznie kiepskie mamy służby to widzieliśmy w czasi akcji w tygodniku Wprost. Gdyby to byli profesjonaliści, to by zdobyli te treści z komputera nie ruszając się zza biurek, a po ewentualne zatrzymanie dowodów posłano by policję. A ci jeszcze w trakcie szarpaniny waliski z jakimś sprzętem zapomnieli. Z resztą gdybyśmy mieli służby z prawdziwego zdarzenia to by kelnerzy nie pokonali tajnych służb. Nie jesteśmy niestety graczem na poziomie międzynarodowym.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie