Według zebranych danych w Gdańsku do strajku przystąpiło 98 szkół i 33 przedszkola. Protestuje 3958 nauczycieli (na ogólna liczbę 7645) i 646 pracowników administracji i obsługi (na 3,5 tys. pracowników) – poinformował w poniedziałek przed południem Dariusz Wołodźko z wydziału prasowego gdańskiego magistratu.

W poniedziałek rano na konferencji prasowej dotyczącej strajku dyrektor Wydziału Rozwoju Społecznego Grzegorz Szczuka informował, że na godz. 9.30 "wydanych zostało 16 decyzji o wstrzymaniu zajęć w placówkach". "Nie jest to stan ostateczny, ponieważ (…) widzimy, że wpłynęło już ponad 30 kolejnych wniosków od dyrektorów o zawieszenie zajęć – poinformował Szczuka.

Dodał, że do strajku nie przystąpiły 43 placówki oświatowe z Gdańska, w tym 25 przedszkoli i 14 szkół podstawowych.

"Trzeba mieć świadomość, że w Gdańsku mamy kilkadziesiąt placówek, które mają charakter publiczny, ale nie są prowadzone przez miasto Gdańsk, czyli są prowadzone przez tak zwany inny organ. To jest ponad 30 przedszkoli i 5 szkół podstawowych. Placówki te nie są objęte akcją strajkową" – wyjaśnił Szczuka.

Dodał, że bardzo wielu pracodawców w Gdańsku zgłosiło gotowość do wpuszczenia pracowników z dziećmi.

"Część z nich organizuje kąciki zabaw i dodatkową opiekę" – powiedział Szczuka. Dodał, że także miasto stara się prowadzić w szkołach zajęcia świetlicowe. "Staramy się wysyłać wolontariuszy, straż miejską, policję, w Wydziale Gospodarki Komunalnej odbędą się warsztaty dotyczące ekologii i segregacji śmieci. W ten sposób wspomagamy poszczególne placówki" – powiedział Szczuka" podkreślając, że mimo tych działań, samorząd "nie jest w stanie jeden do jednego zastąpić nauczycieli".

"Trudny poniedziałek, trudny nie tylko w Gdańsku, ale też w całej Polsce" – oceniła obecna na konferencji prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Przypomniała, że w ramach przygotowań do protestu nauczycieli miasto już kilka dni wcześniej utworzyło zespół kryzysowy, który na bieżąco monitoruje sytuację i będzie starał się rozwiązywać ewentualne pojawiające się problemy związane ze strajkiem.

Dulkiewicz przypomniała, że na stronie https://www.gdansk.pl/strajkoswiaty umieszczane są wszystkie informacje związane z protestem. Znaleźć tam można m.in. wykaz placówek, które nie przystąpiły do protestu, a także zestaw informacji o różnych form opieki nad uczniami placówek, które uczestniczą w strajku.

"Ta podstrona służy przede wszystkim rodzicom do tego, żeby mieli pełną wiedzę, co mogą ze swoimi dziećmi w czasie strajku zrobić" – powiedziała prezydent Gdańska, dziękując rodzicom "za ogromną wyrozumiałość, za gesty solidarności także z nauczycielami".

Dulkiewicz dodała, że także urząd jako pracodawca jest bardzo wyrozumiały. "Kilkanaście, kilkadziesiąt osób – jeszcze to monitorujemy, poprosiło o urlop na żądanie właśnie z powodu konieczności opieki nad dziećmi" – dodała.

Przypomniała, że w 2019 r. w każdej złotówce, która ma być wydana na finansowanie edukacji w Gdańsku, znajdują się 44 grosze bezpośrednio pochodzących z budżetu miasta, z podatków płaconych przez mieszkańców.

"Dzisiaj jakakolwiek próba dogadania się z nauczycielami jest chwalebna, ale apeluję i wzywam rząd Rzeczypospolitej Polskiej, panią premier Szydło, która stała się twarzą rozmów, do tego, by wszelkie zmiany w oświacie finansowane były z budżetu państwa, a nie z kieszeni bezpośrednio podatników Gdańska, Warszawy, Lublina i Pruszcza Gdańskiego, bo do tego to może doprowadzić. Trzeba wziąć odpowiedzialność za rozdmuchane oczekiwania społeczne, kiedy są pieniądze na wszystko, a nie ma pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli. Stąd mój apel do pana premiera Morawieckiego, pani premier Szydło, minister Zalewskiej: bądźcie solidarni z tymi, którzy są w największej potrzebie, ale nie sięgajcie do kieszeni samorządu" – powiedziała też Dulkiewicz.

Odpowiedzialny za oświatę wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk przypomniał, że Gdańsk w ciągu roku wyda prawie miliard złotych na bieżące wydatki w oświacie i ponad 100 mln zł na remonty i inwestycje. "Jest to jedna trzecia budżetu" – dodał.

Kowalczuk podkreślił, że mimo strajku miasto będzie starało się dostarczyć posiłki dla uczniów. "Nawet gdyby nie był to ciepły posiłek, ma to być po prostu dostarczone w postaci bezpiecznego suchego prowiantu" – dodał.

Poinformował, że ma potwierdzenie, że w Gdańsku Związek Nauczycielstwa Polskiego ogłosił strajk w ponad 120 placówkach, a oświatowa Solidarność w 85 placówkach. "Nie udało się podzielić rządowi również tej grupy nauczycieli" – powiedział.

Informację przekazaną przez Kowalczuka potwierdził w rozmowie z PAP przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Regionu Gdańskiego Wojciech Książek. Poinformował PAP, że w większości z około 300 szkół w Pomorskiem, gdzie przeprowadzone były wcześniej referenda strajkowe z udziałem "S", nauczyciele zrzeszeni w tym związku przystąpili w poniedziałek do strajku.

"Podpisanie porozumienia z rządem nie oznacza jeszcze automatycznie zawieszenia sporu zbiorowego przez poszczególne organizacje związkowe. To się nie może odbywać przez media. Na razie nie znamy szczegółów podpisanego w niedzielę wieczorem porozumienia" – wyjaśnił Książek.

W niedzielę wieczorem w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie odbyło się poświęcone sytuacji w oświacie kolejne spotkanie przedstawicieli strony rządowej i central związkowych. Po zakończeniu rozmów strony poinformowały, że NSZZ "Solidarność" przyjęła propozycję rządu, a Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych ją odrzuciły.

Drastyczne uprawnienia dla prokuratorów wobec firm i partii politycznych