"Warszawa wie, że ta procedura, choć jest upokarzająca, ma bardzo niewielkie szanse doprowadzenia do tych sławetnych sankcji" – pisze brukselska korespondentka "Le Figaro" w czwartkowym numerze tego paryskiego dziennika.

"Dlaczego artykuł 7 jest mało skuteczną bombą atomową" - tytułuje swój materiał, opatrzony fotografią prezydenta RP, dziennik ekonomiczny "Les Echos" i, podobnie jak inne media, przewiduje, że choć "Warszawa ma trzy miesiące na uśmierzenie niepokoju Brukseli, (...) pierwsza reakcja prezydenta Andrzeja Dudy nie wskazuje, by była na to gotowa".

"Warszawa odpowiedziała (na wszczęcie procedury), że to decyzja polityczna. Bądźmy uczciwi, polski rząd ma rację" – powiedział komentator radia "France-Inter" Vincent Hervouet. Dodał, że "poza wymiarem prawnym decyzja Komisji jest niewątpliwie polityczna", gdyż pokazuje "rządowi nacjonalistyczno-konserwatywnemu w Warszawie", że "jeśli chce się być w klubie, to trzeba przestrzegać jego zasad". Według dziennikarza "France-Inter", "nie tylko Bruksela, lecz ogromna większość 28 państw członkowskich (...) uważa reformę sądownictwa za odchodzenie od państwa prawa".

Dziennik "Liberation" pod tytułem "Demokratyczne duszenie kraju" zamieszcza długi wywiad z redaktorem "Gazety Wyborczej" Jarosławem Kurskim, który twierdzi: "Znaleźliśmy się u progu państwa policyjnego".

Radio "Europe1" zauważyło, że "Unia Europejska jest bezwzględna wobec Polski i wyrozumiała wobec Austrii".

"Polska potępiona przez Unię Europejską" – brzmi tytuł komentarza redakcyjnego w czwartkowym numerze popołudniowego dziennika "Le Monde". Redakcja tej gazety ocenia, że Bruksela "piętnuje poważne i trwałe pogwałcenie wartości UE", i podkreśla, że "bierność Wspólnoty byłaby karygodną słabością".

Redakcja "Le Monde" za "niesamowity paradoks" uznała to, że procedura dotyka Polskę, która "pod sowieckim reżimem była w awangardzie walki z komunizmem". I przypomina, że to Polacy "pierwsi wynegocjowali demokratyczny rząd i byli pionierami gospodarki rynkowej". "W środę Polska znów była pierwsza, ale w o wiele mniej chwalebnej roli" – ubolewają komentatorzy paryskiej gazety.

"Le Monde" twierdzi następnie, że od wyborów polski rząd "nie przestaje ograniczać wolności mediów" i dąży do "reform sądownictwa godzących w jego niezależność". I ocenia, że "Warszawa ignorowała ostrzeżenia Brukseli i naciski liczącej się części społeczeństwa obywatelskiego, a szef PiS Jarosław Kaczyński, który uchodzi za rzeczywistego przywódcę Polski, zbiera więc tylko to, co zasiał".

"Populizm i skrajna prawica robią coraz większe postępy w Unii" – zauważa redakcja "Le Monde", przypominając, że te siły są obecne w rządach kilku państw. "Te rządy wyraźnie oceniają, że w ich interesie leży pozostanie w klubie europejskim. Tym lepiej. Ale musi być dla nich jasne, że oznacza to przestrzeganie zasad i wartości. A pierwszą z zasad jest państwo prawa. To jedna z podstaw demokracji europejskiej i co do tego nie może być dyskusji" – kończy redakcja "Le Monde".