statystyki

Lewestam: Google a kryzys rozumu

autor: karolina lewestam18.08.2017, 08:10; Aktualizacja: 18.08.2017, 08:15
Karolina Lewestam

Karolina Lewestamźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: materialy prasowe

Wszyscy już słyszeli po pięć razy: w Google’u pracował sobie, nikomu nie wadząc, typowy koder, niejaki James Damore. Pewnego dnia, zachęcony przez deklaracje firmy matki, że wszelkie sugestie będą mile widziane, taką właśnie sugestię z siebie wyprodukował.

Nie była to zwykła sugestia w rodzaju „Więcej kawy!”, ale rodzaj manifestu; rzecz miała z dziesięć stron, kilka poważnych wykresów i dotyczyła polityki różnorodności w Google’u, a konkretnie była jej krytyką. Jakiś usłużny kolega Damore’a ujawnił ów dokument, czym wywołał jedną z tych gwałtownych burz w mediach społecznościowych, które sprawiają, że człowiekowi odechciewa się żyć, zaczyna wierzyć, że demokracja jednak jest niemożliwa, i błaga, żeby rodzina zrzuciła się dla niego na stację badawczą na Antarktydzie, gdzie dożyje starości wyniańczając małe pingwiny z jaj.

Tym, którzy właśnie wracają z izolacji na Antarktydzie, spiesznie wyjaśniam, że „różnorodność” to techniczny termin polityczny, który oznacza reprezentację mniejszości w danej grupie. Różnorodna będzie na przykład drużyna koszykówki, której członkami będą biali, czarni, Azjaci, muzułmanie, kobiety, homoseksualiści i osoby transpłciowe. I o ile nie jest to zapewne idealny skład dla NBA, to jest wiele grup – na przykład zbiór pracowników Google’a – gdzie taka różnorodność jest wielce pożądana. Najwięcej nacisku w Dolinie Krzemowej kładzie się na zwiększenie reprezentacji kobiet, z jakiegoś powodu bowiem kobiet w technologii i programowaniu wciąż jest bardzo mało.

No i właśnie – dlaczego tak się dzieje? Damore – i tu jest sedno kontrowersyjności jego pozycji – twierdzi, że jedną z przyczyn (ale tylko jedną! „Nie przeczę, że seksizm jest faktem”, zaznacza) są różnice biologiczne między płciami, które manifestują się w różnych statystycznych rozkładach pewnych cech wśród kobiet i mężczyzn. Kobiety, pisze Damore, są częściej zorientowane na ludzi, mężczyźni zaś statystycznie częściej bywają zorientowani na rzeczy. Poza tym mężczyźni wolą systematyzować, kobiety zaś wolą empatię – i z tego powodu to właśnie więcej panów ciągnie do programowania. Dolina Krzemowa może cierpieć na brak kobiet także dlatego, że są one wyżej na skali neurotyczności, a więc trudniej im funkcjonować w tych jakże stresogennych warunkach. Ich pensje mogą być niższe, bo ich (średnio rzecz ujmując) bardziej kooperacyjna natura sprawia, że trudniej im twardo negocjować warunki zatrudnienia.


Pozostało 77% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • ela(2017-08-18 17:13) Zgłoś naruszenie 00

    niesamowite, w google pracował KODER, a co na to Mateusz Kijowski ?

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-08-18 19:30) Zgłoś naruszenie 00

    O ile dobrze rozumiem zasady gry w koszykówkę, nie jest istotne czy w drużynie grają biali, czarni, Azjaci, muzułmanie, kobiety, homoseksualiści i osoby transpłciowe. Jedynym kryterium jest umiejętność celnego rzucania do kosza. Powinno to być zrozumiałe dla wszystkich. Zadufani w sobie "naprawiacze" świata nie dorośli najwyraźniej do takich prostych prawd. Oczywiście można w tej grze położyć nacisk na co innego, ale to będzie zupełnie inna gra.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie