statystyki

Markiewka: Ułuda bycia nie-Kaczyńskim

autor: Tomasz Markiewka23.06.2017, 07:11; Aktualizacja: 23.06.2017, 08:10
Jarosław Kaczyński w drodze do samochodu

Jarosław Kaczyński w drodze do samochoduźródło: PAP
autor zdjęcia: Marcin Bielecki

Żaden kraj europejski nie jest w stanie przeciwstawić się w pojedynkę potężnym graczom na arenie światowej. Siła rażenia Stanów Zjednoczonych, Chin, Rosji czy też części międzynarodowych korporacji, które dzięki procesom globalizacyjnym zyskały wiele formalnych i nieformalnych narzędzi wywierania nacisków politycznych, nawet dla Niemiec stanowi poważne wyzwanie. A co dopiero dla nas. Polska nie jest mocarstwem w żadnym możliwym tego słowa znaczeniu – ani ekonomicznym, ani kulturowym, ani militarnym. Nasze tupanie nogą na nikim nie wywrze wrażenia, może za to zirytować albo rozśmieszyć potencjalnych partnerów. Nie ulega wątpliwości, że zjednoczona i solidarna Europa jest korzystnym rozwiązaniem dla wszystkich państw Starego Kontynentu, dla Polski zaś szczególnie.

Wszystkie te spostrzeżenia pozostawiają jednak bez odpowiedzi jedno ważne pytanie. Jak ta zjednoczona Europa ma wyglądać? Obecnie konkurują ze sobą dwa podejścia. „Stare” symbolizuje Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej. „Nowe” – Janis Warufakis, były minister finansów Grecji i założyciel DiEM25, międzynarodowego ruchu na rzecz demokracji europejskiej.

Juncker, z racji pełnionej funkcji, siłą rzeczy firmował nazwiskiem najbardziej kontrowersyjne działania Unii Europejskiej podejmowane na styku polityki i gospodarki. Lobbował między innymi za podpisaniem międzynarodowych traktatów handlowych TTIP i CETA. Robił tak, choć oba budziły wątpliwości, zarówno wśród części specjalistów (przed podpisywaniem umów przestrzegali m.in. amerykański noblista Joseph Stiglitz oraz światowej sławy koreański ekonomista Ha-Joon Chang), jak i poszczególnych państw członkowskich. Juncker zasugerował nawet, że negocjacje powinno się zostawić brukselskiej biurokracji z pominięciem opinii poszczególnych krajów, aby uniknąć możliwości zablokowania porozumienia. Nie dziwi zatem, że dorobił się reputacji technokraty.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jako przewodniczący Komisji Europejskiej Juncker brał też udział w wymuszaniu na Grecji polityki zaciskania pasa, którą tak mocno odczuli obywatele tego państwa. Takie były warunki pomocowe stawiane Atenom przez trojkę: Komisję Europejską, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Znowu – wbrew opinii wielu specjalistów. Nawet MFW zaczął w końcu wyrażać wątpliwości, czy wybrano słuszną drogę rozwiązania kryzysu. Szefowa funduszu Christine Lagarde skazuje teraz na potrzebę restrukturyzacji długu Grecji i ograniczenia polityki oszczędności narzucanej przez trojkę.


Pozostało 68% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • nie zawsze tak jest jak widać(2017-06-23 16:52) Zgłoś naruszenie 00

    No może redaktorze masz rację, ale trzeba wziąć pod uwagę, że ta zjednoczona Europa też powoli staję się taką korporacją w której karty rozdają Niemcy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie