statystyki

Adam Hofman: W polityce nie szukałem forsy, chciałem mieć więcej władzy

autor: Robert Mazurek09.03.2017, 20:00; Aktualizacja: 10.03.2017, 13:33
Adam Hofman

Adam Hofman Fot. Darek Golikźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Darek Golik

- Mnie wyrzucono z polityki, sam bym tej decyzji nie podjął. Oczywiście mogłem się pazurami trzymać i może by się udało, ale wypchnięty wolałem spróbować gdzie indziej - mówi Adam Hofman w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Jest pan uzależniony?

Może tak być.

I co?

Dostarczam sobie adrenalinę, zastępczo zajmując się ekstremalnym bieganiem.

Wcześniej dawała ją polityka?

Dawała, ale jej nie ma. OK, mogłem pić wódę czy pływać z aligatorami, ale wolę biegać.

I będzie pan tak biegał do końca życia?

Już czuję, że zaraz dojdę do ściany i zacznie mnie to nudzić.

Co wtedy?

Jeszcze nie wiem, może coś bardziej ekstremalnego?

Triatlon?

Dlaczego?

Zabrali się do tego i Kazimierz Marcinkiewicz, i Wojciech Olejniczak – byli politycy to lubią.

Może być i triatlon, byle na granicy samookaleczenia.

Samookaleczenia?

No, umówmy się, że doszedłem do takiego etapu, że nie uprawiam sportu dla zdrowia. Gdy ktoś biegnie 70 km po głównej grani Tatr, to wie, że zapłaci za to stawami, ale biegnie. Ja muszę.

Nie co dzień biega pan po graniach.

Na co dzień biegam po Łazienkach, bo najbliżej. Rano kawa i kromka chleba z dżemem, żeby nie lecieć z pustym żołądkiem, i na godzinę, półtorej na trening. Jak jest zimno, to nikogo nie ma i jest świetnie. Buty z kolcami chrupią po lodzie, super. Ale jak przychodzi wiosna czy lato, Łazienki są pełne. Wszyscy się pozdrawiają, jak w górach.

Co wtedy?

Wtedy lustracja z góry na dół. Aha, nowa kurtka, o, ten ma buty nowe, a tamten z zeszłego sezonu i tak sobie człowiek bieganie umila.

Sam pan pokazywał na Twitterze bajeranckie buty.

Były niezłe. Ale wie pan, że ta biegowa moda potrafi pomóc? Bo kiedy się nie chce, a czasami się nie chce, to mówię sobie: „O, założę te nowe buty, polansuję się trochę” i motywacja jest.

Wszyscy tak mają?

Zależy od kraju. Francuzi, Hiszpanie stroją się w ładne ciuszki, ale rekordy biją Włosi – ci goście wyglądają jak z żurnala. Niesamowici są, biegną po górach, ledwie żywi, śmierdzący i brudni, nikt ich nie widzi, ale pełen lans.

Pan też niczego sobie.

Polska nie może się wstydzić swoich biegaczy, prawda? Ale i tak najbardziej imponują mi Anglicy – stare gacie wrzynające się w tyłek, powyciągane koszulki, często bawełniane, a nie żadne tam nowoczesne włókna, i łoją aż miło! Mają potężne, czerstwe łydy i naprawdę trudno ich dogonić.

Gdzie oni tak trenują?

Północna Anglia, Szkocja – tam mają takie biegi, że można odpaść. Pagórek za pagórkiem, błoto, krzaki. To kozice, nie ludzie.

Myślałem, że taki lanser jak pan będzie mi opowiadał o maratonie w Nowym Jorku...

Nieee, Amerykanie się bawią, jest przyjemnie, ale bieganie ma sens, gdy jest wyzwanie. Wybiega pan w nocy w góry, czołówka na głowie, żeby nie zgubić drogi i się nie zabić, a o piątej rano jest pan na Kasprowym Wierchu i obserwuje wschód słońca, to naprawdę człowiek wie, po co biega.


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (4)

  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-03-09 21:23) Zgłoś naruszenie 92

    Fakty raczej skłaniają do twierdzenia, że poszedł pan do polityki, jak większość PO WŁADZĘ I PO PIENIĄDZE. A cnota jak powszechnie wiadomo, nie odrasta.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • kacperek(2017-03-09 21:30) Zgłoś naruszenie 81

    Widzisz gościu,przegrzałeś z kolegami. Sodówa walnęła pod kopułę i zaślepiło. Była wielka szansa ,zostały wspomnienia.

    Odpowiedz
  • .(2017-03-10 08:44) Zgłoś naruszenie 61

    Po co to cale "pompowanie" człowieka ,ktory tak naprawde jest nikim!?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie