Były szef CBA Mariusz Kamiński zeznał dziś przed komisją ds. nacisków, że Biuro rozpoczęło działania ws. tzw. afery gruntowej, ponieważ posiadało wiarygodne informacje dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa.
Kamiński podkreślił podczas swobodnej wypowiedzi, że CBA otrzymało "niezwykle bulwersujące informacje" dotyczące korupcji, wymagające szybkiej weryfikacji ze strony Biura.
Według Kamińskiego, były dowody, m.in. nagrania z przedsiębiorcami z branży nieruchomości, świadczące, że Andrzej K. powoływał się na wpływy w ministerstwie rolnictwa, którego szefem był wówczas Andrzej Lepper.
Andrzej K. wraz z Piotrem Rybą został oskarżony o powoływanie się na wpływy w resorcie rolnictwa i podjęcia się za 6 mln zł łapówki (zredukowanych potem do 2,7 mln zł) załatwienia w ministerstwie odrolnienia 40 ha ziemi na Mazurach.
"Musiałem podjąć działania. To był mój obowiązek jako szefa CBA"
"Mieliśmy absolutnie wiarygodną informację (...) Musiałem podjąć działania. To był mój obowiązek jako szefa CBA" - zaznaczył. Kamiński podkreślił, że otrzymał zgodę od prokuratora generalnego na operację specjalną w tej sprawie. "Mieliśmy wszystkie wymagane zgody na operację" - dodał.
Kamiński dodał, że dokumentacja, jaką posługiwało się CBA w sprawie afery gruntowej, była wytworzona zgodnie z prawem. "Dokumenty legalizacyjne zostały sporządzone w sposób w pełni legalny na podstawie ustawy o CBA" - ocenił.
1: olek z IP: 213.192.122.* (2010-02-11 12:04)
Po co wzywają go na komisje? Przecież on jak nie skłamie to prawdy i tak nie powie,jak każdy PiSbolszewik.
2: S-w z IP: 62.111.200.* (2010-02-11 15:47)
Kto może uwierzyć w to, że akcja wg Kamińskiego nie była wymierzona przeciwko żadnej osobie.( str. 3). To oczywiste dyrdymały.
Jak łatwo wydawał nie swoje pieniądze.
Ten b. dobrze płatny urzędnik jest po prostu bezkarny.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.