statystyki

Andrysiak: W którym kręgu piekła spocznie Wałęsa? A w którym my?

autor: Andrzej Andrysiak26.02.2016, 16:00; Aktualizacja: 26.02.2016, 16:12
Andrzej Andrysiak

Andrzej Andrysiakźródło: DGP

Musimy wymazać tego Wałęsę z naszej historii. To nasz wyrzut sumienia. Do szewskiej pasji doprowadza nas myśl, że to on, wraz z garstką niezłomnych, miałby nie poddać się beznadziei lat 80. i chłopskim sprytem, przebłyskami politycznego geniuszu i zrządzeniem losu rozegrać najważniejszą bitwę naszej ostatniej historii.

Reklama


Reklama


 Jego arogancja i egocentryzm wciąż nam o tym przypominają. Dziś wolelibyśmy pamiętać, że to my, naród, obaliliśmy komunę. Podczas gdy naród robił wtedy w porty ze strachu, wycierając sobie gębę frazesami o bezpieczeństwie i trosce o rodzinę. Byle się nie wychylić.

Współpracował, to prawie pewne. Podpisał papier, spotykał się, pewnie chlapał na lewo i prawo, jak to on, zawsze szybciej mówi, niż myśli. Dokumenty z szafy Kiszczaka obejmują lata 1970–1976, ten okres mamy udokumentowany. Choć on sam twierdzi, że nigdy nie donosił, pewne jest, że kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa były. Ale co zdarzyło się dalej? Owo „dalej” jest tu najistotniejsze, jest sednem problemu, kto by sobie zajmował głowę czasami Gierka, gdy tu idzie o Walkę (uwielbiamy słowa z dużej litery, więc się dostosowuję).

Powtarzamy, że gdyby przeprosił, ukorzył się, wyjaśnił i poprosił o przebaczenie, tobyśmy wybaczyli. Zrozumieli. Naprawdę? To by zamknęło temat? Tylko tyle? Niedoczekanie. Przecież nie bez powodu donosicielstwo obwołaliśmy grzechem najcięższym z ciężkich, z którego nikt, nawet sam papież, nie rozgrzeszy, bo jego władza tam nie sięga. Tylko nasza, PiS-owska.

Nie ma większych grzechów niż donoszenie? A co z jawną współpracą z komunistami i przynależnością do partii? Przecież te setki tysięcy własną gębą dawały świadectwo komunistycznej prawdzie, firmowały ten parszywy ustrój i robiły wiele złego, by go utrzymać przy życiu. Nie tylko wierchuszka, wisząca na moskiewskiej klamce, ale tysiące partyjnych bonzów mniejszego i większego kalibru, szefowie POP-ów (podstawowej organizacji partyjnej), członkowie egzekutyw. Ich rozgrzeszyliśmy. Same Wallenrody. A jeśli nie Wallenrody, to przecież takie były czasy, okoliczności, wydarzenia, trzeba było jakoś się ustawić, zapewnić byt, taki system... Tłumaczeń bez liku. A donosiciel? Jego okoliczności, system, wydarzenia i troska o byt nie rozgrzeszają. On to robił z najniższych pobudek. Dla zysku. Z zemsty. W żadnym razie pod przymusem, jak my. Przymus by go tłumaczył, a nic tłumaczyć go nie może.

Dziwna to hierarchia. Ale nieprzypadkowa.

Zróbmy najpierw małe ćwiczenia z logiki.

Pierwsze. Teza: Lech Wałęsa niczego nie podpisał, a ujawnione akta to esbecka fałszywka.

Wątpliwości: Po co w takim razie generał Kiszczak trzymał je w domu aż do śmierci? Po co napisał w niewysłanym nigdy liście z 1996 r. do szefa Archiwum Akt Nowych (ujawnionym dopiero teraz), że prosi o ich opublikowanie dopiero pięć lat po śmierci noblisty? Zemsta zza grobu? Tak był pewien, że są idealnie podrobione? Przecież, cokolwiek by mówić, to inteligentny człowiek był, miał świadomość, że technika nie stoi w miejscu, jeśli nie za pięć, to za dwadzieścia lat będzie można fałszerstwo wykryć.

Wniosek: To się kupy nie trzyma. Akta muszą być prawdziwe.

Ćwiczenie drugie. Teza: Akta są prawdziwe, Wałęsa w latach 1970–1976 współpracował z SB. Kiszczak i jego środowisko zrobiło z nich użytek w czasach przełomu, szantażując Wałęsę i wpływając na negocjacje przy Okrągłym Stole tak, by osiągnąć pożądany efekt. Oraz później, gdy Wałęsa został prezydentem.

Wątpliwości: Jeśli Kiszczak wykorzystał akta w latach 90., dlaczego nie zrobił tego w czasach Solidarności, gdy komuniści walczyli o przeżycie? Po co stan wojenny, skoro mieli bombę atomową, którą mogli załatwić Wałęsę i całą Solidarność, odbierając jej moralną wiarygodność? Albo podczas internowania Wałęsy w Arłamowie w stanie wojennym, gdy reżim Jaruzelskiego wszelkimi dostępnymi metodami próbował zmusić przewodniczącego Solidarności do współpracy? Tamta walka była mniej istotna? Kiszczak i spółka myśleli już wtedy o Okrągłym Stole, upadku komunizmu i podziale łupów?

Wniosek: To się kupy nie trzyma. Akta są fałszywe, podrobiono je w latach 80., próbując zablokować przyznanie Nagrody Nobla.

Ćwiczenie trzecie. Teza: Wałęsa był agentem SB od początku lat 70. do końca komuny. Podpisał zobowiązanie, donosił, brał pieniądze. Nie zerwał współpracy. Strajki w Stoczni w 1980 r. były inspirowane przez komunistów, a Wałęsa wykonywał tam zlecone przez nich zadania. Po wprowadzeniu stanu wojennego działał na ich rzecz, nie Solidarności. Okrągły Stół był od początku do końca zaprogramowany przez komunistów, rząd Mazowieckiego i prezydentura Wałęsy także.

Wątpliwości: Ale wynikiem tych zdarzeń jest wyprowadzenie radzieckich wojsk z Polski, nasza obecność w NATO i Unii Europejskiej, wolny rynek i mniejsza lub większa (niepotrzebne skreślić) niepodległość. Co by oznaczało, że komuniści przy pomocy Wałęsy wprowadzili w Polsce demokrację.

Wniosek: No to się dopiero kupy nie trzyma. Wałęsa nie współpracował w komunistami w latach 80.

Jak się Państwu podobają te ćwiczenia? Każdej z tych tez można bronić i każdą obalić. Bo poruszamy się w obrębie interpretacji, nie faktów. Te nie mają tu większego znaczenia.

Tak z ręką na sercu – czy ujawnienie zawartości szafy Kiszczaka i dokumentów dowodzących współpracy przywódcy Solidarności z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa zmieniło waszą opinię o samym Wałęsie? Było tak, że wcześniej docenialiście jego rolę w obaleniu komunizmu, a teraz uwierzyliście, że to wszystko komusze fałszerstwo i spisek w Magdalence? Albo odwrotnie – do tej pory uważaliście go za ostatnią szumowinę, wyniesioną zrządzeniem losu na piedestał, a teraz otworzyły wam się oczy i zrozumieliście, że to tylko polityczna gra w symbole, że to Kaczyński z Dudą i Macierewiczem próbują przywłaszczyć sobie cudze zasługi, wymachując esbeckimi fałszywkami i grzmiąc o niesprawiedliwości historii?

Zmieniło?

No właśnie.

W tej sprawie idzie o pamięć, nie o prawdę. Albo raczej: jeśli o prawdę, to tylko naszą. Przypisywanie tak wielkiej historycznej roli Lechowi Wałęsie drażni nas, bo obnaża naszą małość z przeszłości.

Jak napisał jeden z forumowiczów portalu Gazeta.pl pod tekstem o teczkach: „A ty co zrobiłeś dla wolności w PRL-u? Płakałeś, bo nie było Teleranka?”. Chcemy myśleć o sobie jako o wielkim narodzie, który bez jednego wystrzału obalił komunizm, ale rzeczywistość jest bardziej złożona. W 1980 i 1981 r. były nas miliony, to prawda, bo poszliśmy tłumem za tymi, którzy wykonali pierwszy krok. Ale gdy Jaruzelski w grudniu 1981 r. wyprowadził czołgi na ulice, została garstka. Dziś skłócona, wtedy goniła resztkami nadziei. To jej historia przyznała rację. My, naród, dostosowaliśmy się do okoliczności. Mamy tę umiejętność we krwi, wyssaliśmy z mlekiem matki Polki. Spędzaliśmy całe dnie w kolejkach, żebraliśmy o przydział na mieszkania, zbyt pochłonięci trudami codzienności, by walczyć. Daliśmy się stłamsić i tego stłamszenia bardzo się dziś wstydzimy.

Bardzo chcemy napisać tę historię na nowo. Wałęsa nam tu bruździ. Jeśli na jednej szali jest naród niezłomnych, a na drugiej niewykształcony elektryk, wybór jest oczywisty. Dlatego ta jego donosicielska przeszłość jest nam bardzo na rękę. Jak donosił, znaczy, że się ubrudził. Nie święty. A co to za bohater, jak ze skazą. Widać, że nie nasz.

W tej wersji rzeczywistości miejsce Wałęsy jest w ostatnim kręgu piekła, gdzie Dante umieścił Judasza oraz Brutusa i Kasjusza, zdrajców Cezara. Najnikczemniejszych z nikczemnych. Nic go nie tłumaczy. My, naród, oczywiście lądujemy w niebie, choć powinniśmy obok, w kręgu przedostatnim. Tam, gdzie hipokryci.

Na to wszystko nakłada się narracja polityczna. Dwa obozy, które nie mają prawie żadnych punktów stycznych: ani wspólnych wartości, ani historii, ani przyszłości. Oba sfrustrowane. Obóz narodowy przeszłością, bo wiadomo, że gdyby nie niecne knowania, byłaby lepsza, obóz modernizatorów teraźniejszością i przyszłością, bo wkurza go myśl, że może być gorszego sortu, czy to w kraju, czy w Europie. Jedno tylko je łączy – niechęć do kompromisu. Tu podział jest prosty: wyrzucasz Wałęsę z obrzydzeniem na śmietnik historii, jesteś obrońca prawdy i sprawiedliwości. Nie potępiasz w czambuł, szukasz usprawiedliwień i doceniasz zasługi, toś relatywista, dno moralne, obrońca złoczyńców i zdrajców. Aspekt moralny jest tu kluczowy, bo wskazuje, po której stronie są dobrzy, po której źli. Moralny znaczy gorszy. Nie musi mieć takich praw jak my.

Jeszcze kilka lat temu to był konflikt elit. Tłukły się one w gazetach, telewizorach i internecie, wyzywały od najgorszych, a społeczeństwo przyglądało im się z lekkim niedowierzaniem i większym obrzydzeniem. Dziś, po Smoleńsku, wojna zeszła na dół. Ojcowie wyklinają córki, bo te nienawidzą PiS, synowie przestają odwiedzać rodziców, bo do furii doprowadza ich wzmianka o zamachu. Gdy jedni klęczą przed Jarosławem Kaczyńskim, inni na niego plują. Bracia zrywają ze sobą kontakty, bo ważniejszy jest stosunek do III RP niż więzy krwi. Wojna polsko-polska w pełnym rozkwicie.

Ten konflikt musi wybuchnąć. Obozy patrzą na siebie z taką nienawiścią, że nie mają już ani ochoty, ani potrzeby, by rozmawiać. Mniejsza lub większa tragedia spowoduje, że rzucą się sobie do gardeł. To nieprawda, że w tak jednorodnym społeczeństwie jak nasze brakuje wyraźnej linii podziału. Ideologia to wielka namiętność. Wystarczy iskra, wtedy ci jeszcze niezaangażowani będą musieli się opowiedzieć po jednej ze stron. To nie będzie Majdan, bo my nie występujemy przeciw władzy. Występujemy przeciwko sobie.

Dla jednych Wałęsa to symbol nadziei, walki i niezłomności, dla drugich degrengolady i upadku. Każda strona chce go tylko dla siebie. Nie potrafi i nie chce się dzielić.

Bruździ nam ten Wałęsa, bo pokazuje, jacy jesteśmy pogmatwani. Kluczył, szedł krok do przodu i dwa w tył, przegrywał. Po co nam taka historia? Zbyt jest prozaiczna i bliska życiu, a my zwykłego życia nie cenimy, my w porywach gustujemy i w zrywach. W bajkach i spiskach. To Merkel z Putinem ustalili zamach w Smoleńsku, a Tusk to parafował. To nam pasuje, bo myśl, że samolot spadł przez bałagan i niekompetencję, niepolska jest zupełnie. W przenośni i dosłownie.

To się nie skończy. Nawet gdy już Wałęsy zabraknie, wciąż się będziemy o niego kłócić. Zbyt ważny był i zbyt wielki miał wpływ. A gdy już ustalimy i zapiszemy, że to 40 milionów Polaków obaliło komunizm, a nie garstka niezłomnych, gdy oczyścimy swoją pogmatwaną duszę z niestosownych wspomnień i wstydu, prawda będzie jedna i nieskazitelna. Taka, którą lubimy najbardziej. Bajka.

W wydanej w 2001 r. powieści Yanna Martela „Życie Pi” ocalały z katastrofy morskiej tytułowy bohater przez kilka miesięcy dryfuje po ocenie w szalupie ratunkowej z tygrysem bengalskim. Jego i drapieżnika łączy dziwna więź i to dzięki niej udaje im się przeżyć. Fascynująca to historia, choć wielce nieprawdopodobna. Ale na końcu Pi opowiada alternatywną wersję wydarzeń, w której ocalali z katastrofy rozbitkowie zabijają się nawzajem i zjadają, byle przeżyć.

Kluczowe pytanie tej powieści brzmi: w którą wersję wolisz wierzyć? 

Nie ma większych grzechów niż donoszenie? A co z jawną współpracą z komunistami i przynależnością do partii? Przecież te setki tysięcy własną gębą dawały świadectwo komunistycznej prawdzie, firmowały ten parszywy ustrój i robiły wiele złego, by go utrzymać przy życiu. Partyjni bonzowie mniejszego i większego kalibru, szefowie POP-ów, członkowie egzekutyw. Ich rozgrzeszyliśmy. Same Wallenrody.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Reklama

  • KALIF(2016-02-26 17:44) Odpowiedz 2711

    Obrona Wałęsy zdumiewa swoim uporem i zupełnym nieliczeniem się z faktami. Dla jego obrońców, jest on bohaterem i autorytetem na przekór wszystkim obciążającym go faktom. Kapuś kapusiowi obrońcą i przyjacielem Lech Wałęsa zawsze nosi w klapie marynarki wpięty wizerunek Matki Boskiej lub flagę Polski. Dzisiaj to my nośmy w klapie Lecha Wałęsę! Jesteśmy mu to winni! - apeluje Janusz Palikot. TW „Janusza”

  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-02-27 00:43) Odpowiedz 258

    Piękne ćwiczenia z logiki, tylko niestety u ich podstaw leży nieprawda. Jeżeli pan coś ocenia nie wiedząc o sprawie wszystkiego, to w przypadku pana zawodu jest równie naganne jak pisanie nieprawdy. Sugestie jakoby Wałęsa zbudował ruch Solidarności są po prostu śmieszne. Było odwrotnie, Solidarność stworzyła Wałęsę. Protesty rozpoczęły się już w lipcu w Świdniku, a następnie w całym województwie lubelskim w związku z podwyżkami mięsa i wędlin. Ponieważ władza jak zwykle próbowała rozwiązać problem siłowo, bardzo szybko w ramach strajków solidarnościowych (stąd p. redaktorze wzięła się nazwa "Solidarność") dołączały kolejne zakłady. 17 sierpnia MKS (Międzyzakładowy Komitet Strajkowy) który był ciałem kolegialnym koordynującym działania ogłosił swoje postulaty. Wtedy to pojawia się Wałęsa który DOŁĄCZYŁ do trwającego i zorganizowanego strajku. Kwestia okrągłego stołu: Jeżeli musiałbym wybierać jedną z dwóch wersji "upadku" komuny w wyniku sprytu Wałęsy lub Kiszczaka, niestety muszę wskazać na tego drugiego. Przecież to on decydował kto zasiądzie przy okrągłym stole.Wielu tak zwanych "ekstremistów" nie zdobyło akceptacji generała. Wynikiem rozmów okrągłostołowych były wybory kontraktowe w których "zwycięstwa" było 35%. Wynikiem wyborów był Sejm Kontraktowy... i tu najciekawsze, bo "obalamy komunę"... Ówczesne przybudówki partii nieboszczki zSL i sD (pisane nieprzypadkowo z małej litery) postanowiły nie ginąć jak ona w ostatnim internacjonalistycznym boju, tylko zrazu doraźnie, z czasem ostentacyjnie zaczęły popierać Solidarność. Więc co, gdzie jest samotny bohater który obalił komunę? może jest nim Waldemar Pawlak? W całej preparowanej bohaterskiej biografii pana W nie on jest istotny, bo każdy myślący człowiek od lat widział i słyszał, że jego słowa i zachowanie w żaden sposób nie przystają do tej legendy. Prawdziwym problemem jesteście wy, twórcy i obrońcy tego mitu, bo zbudowaliście na mim naszą rzeczywistość, i to wy pierwsi musicie powiedzieć publicznie kłamaliśmy.

  • człowiek (2016-02-27 01:05) Odpowiedz 239

    Sprawa jest zakończona,każdy kto choć trochę broni Wałęse jest albo człowiekiem psychicznym albo złym człowiekiem

  • olgamala(2016-02-26 17:56) Odpowiedz 2122

    Nareszcie coś mądrego a nie tylko jad i oszczerstwa , dziękuję Panie Andrzeju więcej takich mądrych dziennikarzy nam potrzeba.

  • A co z ofiarami obrońcy 'Bolków' (2016-02-27 08:07) Odpowiedz 206

    Jak można było zdradliwie wydawać kolegów i innych na na pastwę SB/KGB , a dziś kłamstwo przez zaparcie nazywają niektórzy wadą , błędem. Zdrada to zdrada, w czasie wojny za taką konfidencję była kula w łeb Różnica była taka ,że gestapo zastąpili KGB i UB/SB w Polsce. Okupant ze wschodu. I z takim to okupantem tak naprawdę Bolek pracował - UB/SB mu podlegało.....................Ale nikt nie chce Bolka wykończyć. Dziś wystarczy jak się pokala i przeprosi swoje ofiary. Lista nie jest krótka. Większość ofiar jeszcze żyje. Pomyśleliście o nich wielbiciele Bolków. Jak zwykle ofiary macie w d----.

  • greg(2016-02-26 17:56) Odpowiedz 2023

    Lech jest bohaterem mimo jego błędów i wad. W jakiś ludyczny sposób pokierował społeczeństwo do walki z komuną. Wielu inteligentów chowało się za jego plecami. Po 1980r. miał odwagę, chociaż był osaczony przez SB i szykanowany. Wybaczamy mu jego błędy po grudniu 1970. Jeżeli ktoś tego nie potrafi zrobić powinien zobaczyć dziesiątki niewinnych, bezbronnych robotników idących do pracy do których wojsko strzelało jak do kaczek. W takich okolicznościach nie tylko prosty robotnik dałby się zastraszyć...

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • śmiech na sali tacy pismacy(2016-02-26 18:04) Odpowiedz 1922

    Porównuje siebie i kapusiów typu Bolek do uczciwych Polaków. Bedziesz z nim "siedział w piekle" zakłamania jak masz takie piękne sumienie jak Bolek, przebiegły dziennikarzu , a raczej manipulatorze opinii.

  • Won z niemieckimi parobkami! (2016-02-26 21:20) Odpowiedz 1915

    Mądry Polak u Niemca nie kupuje. Mądry polski dziennikarz u Niemca nie pisuje. Gnidy owszem!

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • junior(2016-02-27 19:46) Odpowiedz 172

    Różnica między Soplicą i Kmicicem a Wałęsą jest taka, że ich przeszłość gdy przeszli na stronę Dobra nie miała negatywnego wpływu na ich działanie, bo po prostu nie ukrywali swojej przeszłości i całkowicie przeszli na stronę Dobra a Wałęsa był zakładnikiem swojej przeszłości gdyż ją skrywał i się jej bał o czym świadczą fakty wyrywania kartek z teczek TW Bolka o czym doskonale zdawali sobie sprawę Jaruzelski z Kiszczakiem. Jego nawet nie musieli szantażować bo on i jemu podobni doskonale wiedzieli, że mają zapewnić spokój aby nie doszło do rozliczenia komunistycznej wierchuszki z PZPR, z sądownictwa, z prokuratury i esbe, co pozwoliło rodzinom resortowym wykorzystać wszystkie swoje możliwości, po 45 latach komuny, w których grali pierwsze skrzypce. Na kogo spadł ciężar spłacania długów zaciągniętych przez komunę, która doprowadziła Polskę do bankructwa, że sami dobrowolnie podzielili się w 1989 r. władzą, a później ją oddali widząc, że wszystko idzie zgodnie z planem. W 1980 r. Wałęsa był niesiony przez fale strajkujących i nic by nie znaczył, jakby za jego plecami nie było tylu odważnych ludzi, którzy nie mieli wsparcia światowej opinii publicznej do których nie płynęły dolary. Co zrobiła wtedy komuna. Zamiast iść na zwarcie umiejętnie przeczekała, aby się dobrze przygotować i uderzyć z zaskoczenia. Wtedy ludzie z Solidarności, którzy wynieśli Wałęsę nie dostawali paczek i dolarów z zachodu tylko fundowano im „ścieżki zdrowia”. Gdy Wałęsa został prezydentem upomniał się o nich. Kto wzmacniał lewą nogę i dbał, aby nie było lustracji i dekomunizacji. Tak nie zachowałby się Jacek Soplica i Kmicic gdyby zostali Prezydentami PR, bo oni całkowicie przeszli na stronę Dobra i wyjawili swoje grzechy, więc nie musieli się bać, że to się wyda. Warto wziąć pod uwagę, że Wałęsa w latach 1970-1976 oswoił się z SB, że nawet narzekał, że za mało płacą, a jak chcą się z nim spotkać to niech wezwą go na komendę. Tania taka odwaga i udawana bezkompromisowość w stosunku do komuny między stoczniowcami w 1980 r., jak się zakłada, że w razie czego to znowu będzie można podjąć "grę" z SB. Jakie miał później warunki Wałęsa w Arłamowie. Strasznie na niego tam naciskali oj strasznie. Bohater, że ho, ho.

  • zam(2016-02-26 19:09) Odpowiedz 1720

    Swietny artykul oparty na logicznym mysleniu. Ale jak patrze na komentarze to ma cos wspolnego z rzucaniem perl pomiedzy wieprze. Zawszec lepiej odpowiedziec obelga, a potem za klonice i na sasiada.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • db(2016-02-26 19:43) Odpowiedz 1621

    Wspaniały artykuł panie Andrzeju, dodam tylko że za dużo wieprzy umie czytać @zam

  • KALIF(2016-02-26 20:14) Odpowiedz 154

    TO OLSZEWSKI ZABLOKOWAŁ POMYSŁY WAŁĘSY O NATO -bis, RWPG -bis O POLSKO ROSYJSKICH SPÓŁKACH BYŁ PRZECIWNY WYJŚCIU ŻOŁDAKÓW SOWIECKICH Z POLSKI,PISAŁ DO PUCZYSTY JANAJEWA LIST PODDAŃCZY BYŁ PRZECIWNY DEKOMUNIZACJI I LUSTRACJI WSPIERAŁ LEWĄ NOGĘ ITD...

  • Jakiego znów piekła,(2016-02-26 16:42) Odpowiedz 1319

    w trzeciej komorze szamba spoczniecie hvcuje. Wypier.. wynocha z Polski parobku niemiecki!

  • pol124(2016-02-27 13:00) Odpowiedz 131

    Komunizm obalił jego ekonomiczny i technologiczny upadek i plajta,poprzedziło ten upadek uzgodnienie między USA a ZSRR SCENARIUSZ TEGO UPADKU w POLSCE czy innych demoludach byl różny u nas był tajny /zakryty/,a w RUMUNII samo SECURITATE obaliło Caucescu i wojska rosyjskie też wyszły---po prostu nie było kasy BANKRUCTWO SYSTEMU.Sprzedano WŁADZĘ ZA KASĘ I PRZYWILEJE ,a aktorom płacono tantiemy przez 25 lat kosztem reszty NIEWOLNIKÓW---CZY MŁODZI LUDZIE TEGO NIE ROZUMIEJĄ???? POLSKA żeby ISTNIEC musi się z tego KŁAMSTWA WYZWOLIĆ/ujawnić/,powinna dokonać się we władzach zmiana pokoleniowa do władzy powinni dojść nie uwikłane wykształcone młode pokolenie nie obciążone współpracą teczkami i tymi wszystkimi świństwami KOMUNY.....inaczej zrobią z nas niewolników NIEMIEĆ I ROSJI---czy WY tego nie widzicie że historia z zaborami może się powtórzyć tylko w 21 wiecznym wydaniu???

  • DS(2016-02-26 18:20) Odpowiedz 1317

    Widział Pan, Panie Andrzeju, film "Wag The Dog"? Jak ukryć, co naprawdę ważne, urządzając ludziom igrzyska patriotyzmu / nienawiści? Bajka o Bolku jest o 20 mld, na które nas miłościwie panująca władza zdążyła po cichu w ciągu 100 dni zadłużyć. Bajka o Bolku na pewno nie jest o Bolku. Szukanie w niej Bolka, to strata czasu, a zajmowanie jakiegoś stanowiska, to zwycięstwo dla Nam Panujących (lubimy słowa z wielkiej litery), ich cynicznego makiawelizmu. Pozdrawiam, czekam na następne felietony.

  • KUba(2016-02-26 23:23) Odpowiedz 115

    I POmysleć ,że jeszcze niedawno temu knór Borysewicz miał pretensje do Piotra Dudy ,że ten słuzył w wojsku!

  • psych(2016-02-26 21:25) Odpowiedz 118

    Ach ta "logiczna" analiza humanisty. Ale lepsza od logiki jest dziedzina zwana rachunkiem prawdopodobieństwa. I odpowiedź na pytanie czy bardziej prawdopodobne jest, że matoł ze stoczni obalił komune, czy może pozwolono mu na to by władza zmieniła oblicze jak zresztą dzieje się na całym świecie. Bo przy licznych mordach jakich dokonywano w tym okresie trudno było nastraszyć męża i ojca.

  • bedziesz przeklety(2016-02-27 08:53) Odpowiedz 87

    Ludzkimi dłońmi na olimp wciśnięty Z wizerunkiem matki zaczepionej w klapie Naznaczony godłem na światowej mapie Będziesz przez naród jak wielu przeklęty Zdrada od wieków tak samo mierzona Zawsze kat ucinał jej słabe oblicze Kiedyś zapłoną prawdy wielkie znicze Kłamstwa w mętnej wodzie daleko zatoną Nie warto wychodzić z rana na cokoły By ktoś powalił nasz pomnik o zmroku Wszak to nie otrze łzy stojącej w oku Przylecą z nieba niebieskie anioły By oko wstawić w martwe oczodoły I poszybują znowu wysoko

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Czytelnik okazjonalny(2016-02-27 16:45) Odpowiedz 66

    Czytając czasem teksty Andrysiaka, zastanawiam się czy Gazeta Prawna zatrudniając miernotę intelektualną chce popełnić sepuku, czy to jakiś sabotaż, czy może nastawia się na niezbyt lotnego czytelnika. W każdym bądź razie pan Andrysiak zaczarowując rzeczywistość na siłę wypisuje takie androny, że aż po prostu żal to komentować - najzwyczajniej nie ma sensu.

  • Kiepski z niego uczony(2016-02-27 16:19) Odpowiedz 48

    Nie jestem zwolennikiem plotek, a takich jak ten autor Andrzej Andrysiak, to niech sobie pisze w kurniku kurom i zwierzętom, może go będą tolerować - bo kiepski z niego uczony.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama