Andrysiak: W którym kręgu piekła spocznie Wałęsa? A w którym my?

Andrzej Andrysiak,  zastępca redaktora naczelnego DGP
Andrzej Andrysiak, zastępca redaktora naczelnego DGPDGP
26 lutego 2016

Musimy wymazać tego Wałęsę z naszej historii. To nasz wyrzut sumienia. Do szewskiej pasji doprowadza nas myśl, że to on, wraz z garstką niezłomnych, miałby nie poddać się beznadziei lat 80. i chłopskim sprytem, przebłyskami politycznego geniuszu i zrządzeniem losu rozegrać najważniejszą bitwę naszej ostatniej historii.

 Jego arogancja i egocentryzm wciąż nam o tym przypominają. Dziś wolelibyśmy pamiętać, że to my, naród, obaliliśmy komunę. Podczas gdy naród robił wtedy w porty ze strachu, wycierając sobie gębę frazesami o bezpieczeństwie i trosce o rodzinę. Byle się nie wychylić.

Współpracował, to prawie pewne. Podpisał papier, spotykał się, pewnie chlapał na lewo i prawo, jak to on, zawsze szybciej mówi, niż myśli. Dokumenty z szafy Kiszczaka obejmują lata 1970–1976, ten okres mamy udokumentowany. Choć on sam twierdzi, że nigdy nie donosił, pewne jest, że kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa były. Ale co zdarzyło się dalej? Owo „dalej” jest tu najistotniejsze, jest sednem problemu, kto by sobie zajmował głowę czasami Gierka, gdy tu idzie o Walkę (uwielbiamy słowa z dużej litery, więc się dostosowuję).

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png