IPN udostępnił wczoraj m.in. dokumenty dotyczące możliwej sowieckiej interwencji w Polsce. Ujawnione archiwalia w większości obejmują prywatne dokumenty Czesława Kiszczaka. Są tam notatki, odpisy dokumentów i fragmenty maszynopisów książek o generale.
Reklama
Część stanowią dokumenty, które zawierały argumentację przydatną mu w obronie decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego czy w sprawie zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki przez podległych mu funkcjonariuszy departamentu IV MSW.

Reklama
Kiszczak we fragmencie jednego z listów pisze: „Nigdy w departamencie IV nie byłem na żadnej odprawie, naradzie. Były ogromne naciski na resort, na mnie, o aresztowanie księży naruszających prawo, były także wnioski ze strony podwładnych. Wszystkie załatwiałem odmownie. Aresztowanie ks. Popiełuszki w grudniu 1983 r. nastąpiło bez zgody i wiedzy kierownictwa MSW. Poinformowany o tym przez abp., natychmiast spowodowałem jego uwolnienie po interwencji u prokuratora generalnego PRL”. Z dokumentów wynika, że generał traktował zabójstwo księdza jako mord z inspiracji. „Odrzucam Pańskie sugestie, idące po linii obrony, jaką przyjęli zabójcy księdza, że porwano z nadgorliwości, a intencją było zastraszenie, a nie zabicie”.
W innym fragmencie maszynopisu, wyglądającym na fragment książki o Kiszczaku, znajduje się relacja, którą można przypisać generałowi, dotycząca jego spotkania z zabójcą księdza Grzegorzem Piotrowskim po tym, jak się okazało, że był on na miejscu porwania. „[Powiedziałem Piotrowskiemu:] wyjdźcie i zastanówcie się, macie pół godziny. Wezwałem prokuratora generalnego, ale nie było go akurat, więc w jego zastępstwie przyjechał wiceprokurator [Hipolit] Starszak. Wchodzi Piotrowski. I wtedy jedyny raz opowiedział, że podczas podróży z rodziną na urlop na Bałkany zrobili przerwę we Lwowie. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem »zaopiekował« się nim jego odpowiednik z lwowskiego KGB. W drodze powrotnej także się spotkali, ten oficer oprowadzał ich po mieście. Piotrowski niejasno dawał do zrozumienia, że stamtąd płynęła inspiracja. Nigdy więcej do tego nie wrócił. Rosjanie, od których zażądaliśmy wyjaśnień, stanowczo zaprzeczyli” – czytamy.
W papierach po generale Kiszczaku jest także życiorys generała Mirosława Milewskiego, szefa twardogłowej, związanej z Rosjanami frakcji w PZPR, który miał być inspiratorem mordu na księdzu. Można też znaleźć opis struktury departamentu IV MSW przygotowany dla Kiszczaka 25 października 1984 r., a więc tuż po porwaniu księdza.
Część archiwaliów miała pomóc generałowi Kiszczakowi w argumentacji dotyczącej zasadności wprowadzenia stanu wojennego. Jednym z dokumentów jest informacja na podstawie meldunków szefa komendy wojewódzkiej milicji w Katowicach, pułkownika Gruby. Informuje on, że istnieje grupa działaczy politycznych „gotowych do zwrócenia się o internacjonalistyczną pomoc” do wojsk Układu Warszawskiego. Są także doniesienia sugerujące taką gotowość. „Czechosłowacja ma gotowe wydzielone dywizje i grupy operacyjne SB do wejścia do Polski. Płk [Jerzy] Gruba meldował, że czechosłowacki wywiad wojskowy prowadzi systematyczne rozpoznanie dróg i przygranicznych rejonów po stronie polskiej”.
Także Węgrzy mieli ostrzegać władze PRL. „Szef węgierskiego wywiadu wojskowego pułkownik Matuszka (właściwie generał Béla Matuska – red.) na przełomie października i listopada [1981 roku] poinformował mnie, że waży się decyzja polityczna o wprowadzeniu wojsk Układu Warszawskiego do Polski. Był tym ogromnie zatrwożony” – czytamy. Podobne sugestie miały płynąć ze strony sowieckich oficerów. „Płk [Marek] Ochocki w uzgodnieniu ze mną uaktywnił kontakty z radzieckimi generałami i oficerami z d-wa PGWAR (Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej – red.) i KGB. Ustalił, że w Legnicy działa grupa sztabowa marszałka [Wiktora] Kulikowa planująca wejście do Polski”. – To linia obrony identyczna jak w przypadku Wojciecha Jaruzelskiego, i zapewne oparta na tych samych dokumentach – ocenia prof. Andrzej Paczkowski.
Osobna część to listy i podziękowania kierowane do ówczesnego szefa MSW w latach 80. Najczęściej są to prośby o interwencję w sprawie przyznania paszportu i później podziękowania za jego otrzymanie. Tak jest w przypadku Agnieszki Osieckiej, która prosiła o pomoc w uzyskaniu paszportu, zanim skończy jej się brytyjska wiza. Z kolei w 1985 r. Osiecka zwracała się o zwolnienie Adama Michnika. „Proszę i błagam Pana o uwolnienie go. Gdyby udało się choćby uzyskać jakiś wyrok w zawieszeniu, może spróbowałabym go namówić w miarę sił na jakiś literacko-publicystyczny wariant życia” – pisała artystka do szefa MSW.
Z kolei Andrzej Szczypiorski prosił o pomoc w uzyskaniu paszportu, by móc pojechać do Szwajcarii na zaproszenie tamtejszego związku pisarzy. Prośba została załatwiona, za co pisarz dziękował. Udało mu się także załatwić wyjazd do Wiednia z chorą żoną. Podziękowania za przedłużenie paszportu przesłał Kiszczakowi także Władysław Bartoszewski. Ciekawy jest również list od urodzonego w Brześciu premiera Izraela Menachema Begina, który dziękuje za przesłanie dokumentów dotyczących jego rodziny. Pochodzi z 1982 r. i znajduje się w nim apel do przekazania generałowi Jaruzelskiemu. „Jako zwykła ludzka istota proszę go o zwolnienie Lecha Wałęsy. Nawet na odległość sprawia on wrażenie dobrego człowieka, walczącego i cierpiącego za doprawdy niezwyciężoną sprawę wolności” – pisał premier Izraela.
IPN wkrótce ma ujawnić kolejne części archiwaliów, które zostały przejęte od wdowy po Kiszczaku.
Zdaniem Kiszczaka morderstwo ks. Popiełuszki było inspirowane