"Mechanizm szkód górniczych w Bytomiu jest uruchomiony od ponad stu lat (wydobycie na tym terenie jest prowadzone od 1902 r. - PAP) i dalej będą one występować, bez względu na to, czy kopalnia będzie fedrować czy nie. Kwoty, jakie wydajemy na ich usuwanie i profilaktykę, są znacznie wyższe od wymaganych" - poinformował we wtorek prezes Węglokoksu Kraj Grzegorz Wacławek.

Sprawa szkód górniczych w dzielnicach Bytomia: Karb i Miechowice stała się głośna latem i jesienią 2011 r., kiedy z wielu budynków w Karbiu trzeba było wykwaterować kilkaset osób, a pękające domy wyburzyć. Powodem uszkodzeń domów była prowadzona pod miastem przez kopalnię Bobrek-Centrum eksploatacja górnicza. Późniejsze ekspertyzy potwierdziły też zły stan techniczny części budynków w tej dzielnicy. Również w kolejnych latach zdarzały się przypadki wykwaterowania mieszkańców zagrożonych domów; ostatnią taką decyzję podjęto w maju br.

W 2015 r. kopalnię kupił od Kompanii Węglowej katowicki Węglokoks, skupiając swoje aktywa wydobywcze w spółce Węglokoks Kraj. "Od tamtej pory nie tylko dokładamy wszelkich starań, by wydobycie prowadzone było w sposób bezpieczny, z minimalnym skutkiem dla powierzchni, ale też niwelujemy skutki wieloletnich zaniedbań. Ratując kopalnię i 2,8 tys. miejsc pracy przejęliśmy też odpowiedzialność za dotychczasową jej działalność" - zapewnił Wacławek, zaznaczając, że problemy związane ze szkodami w Bytomiu narastały przez dziesięciolecia.

Z danych spółki wynika, iż w latach 2015-2017 na odszkodowania i naprawę szkód górniczych w Bytomiu, głównie w dzielnicach Karb i Miechowice, wydano niespełna 60 mln zł. Naprawiono kilkadziesiąt budynków – domów mieszkalnych, przedszkoli, szkół i kościołów, przeprowadzono także remonty wiaduktów, dróg, linii kolejowej oraz sieci kanalizacji deszczowej i sanitarnej. Obiekty nienadające się do dalszego użytkowania wyburzono. Budynki w obu dzielnicach objęto szczegółowymi pomiarami geodezyjnymi oraz obserwacjami, przy udziale rzeczoznawców i ekspertów. Raporty trafiają m.in. do samorządu Bytomia i nadzoru budowlanego.

Węglokoks Kraj przekazał gminie Bytom upoważnienie, które maksymalnie upraszcza tryby działań i ich finansowania przez spółkę w sytuacjach, gdy następuje konieczność wykwaterowania mieszkańców z powodu uszkodzeń w budynkach, wynikających z eksploatacji górniczej. Najczęściej kopalnia zawiera ugody z poszkodowanymi mieszkańcami; jedynie niewielka część spraw trafia do sądów, w sytuacji, gdy spółka uważa zgłoszone roszczenia za wygórowane.

Zatrudniająca ok. 2,8 tys. osób kopalnia Bobrek-Centrum jest największym pracodawcą w Bytomiu; kolejne ok. 2 tys. osób pracuje w firmach kooperujących z kopalnią. Aby kontynuować wydobycie węgla pod Bytomiem kilka lat temu kopalnia musiała przeprojektować eksploatację i opracować lepszy program ochrony powierzchni. Nowe plany zaakceptowały nadzór górniczy i samorząd. Wdrożono także bardziej skuteczną metodologię badania i oceny szkód. (PAP)

autor: Marek Błoński