Atak na polskiego ambasadora w Rosji. Służby Putina w akcji

krzysztof krajewski
krzysztof krajewskiPAP/EPA / SERGEI ILNITSKY
5 czerwca 2024

Atak na polskiego ambasadora w Rosji. Dyplomatę musiano ewakuować z restauracji w Jekaterynburgu, a napastnicy, otoczeni kamerami putinowskich mediów, dopytywali Polaka o kwestie związane z wojną na Ukrainę. Chcieli wiedzieć między innymi, dlaczego nasz kraj rzekomo „wysyła Polaków na front” na Ukrainę. Interweniowała ochrona.

Niemiłe chwile przeżył polski ambasador w Rosji, gdy wybrał się do pewnej restauracji w Jekaterynburgu. W chwili, gdy zaczął przeglądać menu, wokół jego stołu pojawiła się grupka mężczyzn.

Atak na polskiego ambasadora w Rosji

Podchodząc do stołu, który zajmował polski dyplomata, jeden z mężczyzn zaczął zadawać mu po polsku pytania, a tymczasem towarzyszący mu koledzy wszystko filmowali. Wokół pojawiły się też kamery rosyjskich telewizji.

- Proszę powiedzieć, ilu Polaków przyjechało do Polski z Ukrainy w "grobach"? Dlaczego ich w ogóle wysyłacie na front? Dlaczego zapomnieliście o Wołyniu? - pytał ambasadora Krzysztofa Krajewskiego mężczyzna.

Dyplomata zachował zimną krew. Grzecznie poprosił mężczyzn, aby dali mu spokój i nie przeszkadzali, jednak jeden z nich nie odpuszczał. Od razu też interweniowała ochrona polskiego ambasadora, odgradzając go od kamer i prosząc napastnika o odejście. Ten jednak nie dawał za wygraną, a gdy zauważył, iż od Polaka nie usłyszy już żadnej odpowiedzi, obecnym na miejscu dziennikarzom zaczął tłumaczyć po rosyjsku, o co go pytał.

Nagranie z całego zajścia zamieszczono w mediach społecznościowych, a na filmie widać, jak ostatecznie ochrona wyprowadza ambasadora z lokalu. Jeszcze w trakcie ewakuacji słychać, że nasłany przez rosyjską propagandę mężczyzna dopytuje dyplomatę, tym razem o migrantów, jacy trafiają na polsko-białoruską granicę.

Propaganda Łukaszenki w natarciu

Z zamieszczonego w sieci komentarza do nagrania można dowiedzieć się, że pytającym ambasadora Krzysztofa Krajewskiego był Marcin Mikołajek. Jak ustalili dziennikarze, jest to osoba doskonale znana polskim służbom. Pochodzący ze Świdnicy Polak miał uciec na Białoruś, poprosić tam o azyl i od tej pory stać się wiernym narzędziem łukaszenkowskiej propagandy.

„Marcin M. zarzuty usłyszał 31 maja. Przyznał się do zamieszczania treści, które były podstawą do działań ABW i Prokuratury. Po tym wydarzeniu M. zaczął się pojawiać w propagandowych materiałach białoruskich mediów, gdzie atakuje Polskę i rzuca insynuacje” – pisał w 2023 r. Stanisław Żaryn, ówczesny rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.