Gazeta przeprowadziła szereg rozmów z byłymi ministrami, obecnymi posłami, ukraińskimi urzędnikami, pracownikami brytyjskiej służby cywilnej i naukowcami, którzy opisują bierność brytyjskiej polityki wobec Rosji, co ich zdaniem dało jej prezydentowi Władimirowi Putinowi pewność, że nie spotka go żadna poważna reakcja.

Michael Fallon, minister obrony w latach 2014-2017, czyli za czasów Camerona i May, powiedział, że kazano mu odrzucić prośby o pomoc w modernizacji ukraińskiej obrony, mimo że ministerstwo obrony chciało "zrobić więcej". "Utrudniano nam i blokowano w rządzie wysłanie Ukraińcom broni, której potrzebowali. Niektórzy w rządzie byli przekonani, że nie powinniśmy robić nic, co mogłoby jeszcze bardziej sprowokować Rosję. Ja uważałem to za absurd. Rosjanie nie potrzebowali żadnych prowokacji. Oni już tam byli, wysyłając ludzi przez granicę" - powiedział Fallon. "(Ukraińcy) chcieli prawie wszystkiego. Nie byli w stanie przeciwstawić się wtargnięciom do Donbasu. W tym czasie mieli niewiele więcej niż karabiny" - dodał.

Reklama

"Mogliśmy dać im pociski przeciwczołgowe. Mogliśmy dostarczyć amunicję do zwalczania czołgów. Mogliśmy dostarczyć o wiele więcej informacji wywiadowczych. Mogliśmy zapewnić więcej pomocy we wszystkich dziedzinach. Była tylko nerwowość po stronie brytyjskiej, że Wielka Brytania znajdzie się w sytuacji konfliktu z Rosją" - mówi jedno ze źródeł rządowych zaangażowane w lobbowanie, by więcej robić dla Ukrainy.

Jak pisze "The Sunday Times", David Cameron upierał się, że kryzys na Ukrainie można rozwiązać wyłącznie drogą dyplomatyczną i dlatego uważał, że dostarczanie broni do tego kraju nie było konieczne. Polityka Wielkiej Brytanii polegająca na odmowie sprzedaży broni Ukrainie trwała przez siedem lat. Zanim Johnson został ministrem spraw zagranicznych w 2016 roku, Rosja zajęła Krym, zestrzeliła malezyjski samolot pasażerski nad Donbasem i udzieliła wsparcia militarnego reżimowi prezydenta Baszara el-Asada w Syrii. Jednak Johnson dążył do "normalizacji" stosunków z Rosją, pomimo jej nielegalnej okupacji Krymu, i był gorącym orędownikiem polityki wysyłania do Kijowa wyłącznie nieśmiercionośnego sprzętu wojskowego.

"The Sunday Times" zaznacza, że zarzut bierności w kwestii pomocy Ukrainie odnosi się nie tylko do Wielkiej Brytanii, ale także do Unii Europejskiej i NATO, choć Zjednoczone Królestwo, które wraz z USA było sygnatariuszem memorandum budapesztańskiego z 1994 r. gwarantującego Ukrainie bezpieczeństwo, miało też większe zobowiązania. Tymczasem o ile USA zaczęły dostarczać broń Ukrainie już cztery lata temu, rząd w Londynie zaczął to robić w ostatniej chwili, tuż przed rosyjską inwazją.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)