Komisja Europejska domaga się pełnej jasności co do kroków, które Waszyngton zamierza podjąć po piątkowym orzeczeniu Sądu Najwyższego USA w sprawie ustawy Emergency Economic Powers Act (IEEPA). Sędziowie uznali za nielegalne cła, które na mocy IEEPA administracja Donalda Trumpa nałożyła na towary importowane z niemal wszystkich stron świata, w tym z UE.

Trump w reakcji na, jego zdaniem, „absurdalne” i „antyamerykańskie” orzeczenie zapowiedział wprowadzenie globalnej taryfy bazowej w wysokości 10 proc. Powołał się na przepis, który pozwala prezydentowi nałożyć cła na okres do 150 dni bez zgody Kongresu w przypadku „poważnych deficytów w bilansie płatniczym”. Dzień później amerykański prezydent ogłosił podniesienie stawki do 15 proc. Ma ona wejść w życie we wtorek.

Zdaniem KE obecna sytuacja nie sprzyja prowadzeniu „uczciwego, zrównoważonego i obopólnie korzystnego transatlantyckiego handlu”, do czego obie strony zobowiązały się w porozumieniu zawartym latem 2025 r. przez Trumpa i szefową KE Ursulę von der Leyen w szkockim Turnberry.

Polityka handlowa w służbie polityki wewnętrznej

Według Rafała Beneckiego, głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, dla UE, objętej dotąd również stawką 15 proc., oznacza to niewielką zmianę: ponieważ w poprzednim zestawie ceł istniały pewne wyjątki, średnie cło dla krajów Unii zwiększy się o 0,8 pkt proc.

Według Beneckiego zbliżające się wybory do Kongresu w listopadzie mogą popchnąć Trumpa do pospiesznych decyzji mających na celu łatanie budżetu, a równocześnie poprawienie jego słabnących notowań wśród wyborców. Ekspert uważa, że niebezpieczeństwo wiąże się z możliwością rozszerzenia ceł sektorowych. Tu na razie nic się nie zmienia. Zostały one bowiem nałożone na podstawie innych mechanizmów prawnych, których nie dotyczył wyrok SN. – Ulgę może odczuć przede wszystkim sektor motoryzacyjny. Polska jest dużym podwykonawcą niemieckich producentów. Brak podwyżek jest tu na plus – ocenia ekonomista.

Parlament Europejski przekłada głosowanie nad umową UE–USA

We wtorek INTA – komisja handlu międzynarodowego Europarlamentu – ma wydać rekomendację dla całego Parlamentu Europejskiego ws. ratyfikacji umowy z Turnberry. Głosowanie w komisji zapewne zostanie przesunięte raz jeszcze – ostatnio zdarzyło się to w styczniu, a bezpośrednią przyczyną były groźby Trumpa formułowane w kontekście Grenlandii.

W opinii przewodniczącego INTA Bernda Langego Biały Dom doprowadził do „chaosu taryfowego, którego nikt już nie potrafi zrozumieć”, a warunki porozumienia z USA oraz jego podstawa prawna uległy zmianie. „Czy nowe cła nie stanowią naruszenia umowy? Przed podjęciem dalszych kroków konieczna jest pewność w tym obszarze. Dlatego na naszym dodatkowym spotkaniu w poniedziałek zaproponuję zespołowi negocjacyjnemu Parlamentu Europejskiego wstrzymanie prac legislacyjnych do czasu uzyskania właściwej oceny prawnej i jasnych zobowiązań ze strony USA” – napisał Lange.

W poniedziałek po południu Lange poinformował, że zaplanowane na wtorek głosowania w komisji nie odbędą się zgodnie z planem, a sprawa ponownie znajdzie się na agendzie w przyszłym tygodniu.

Francuski minister handlu Nicolas Forissier wspomniał w wywiadzie dla Financial Times o opcji wykorzystania przeciwko USA, jeśli te rzeczywiście zdecydują się na wprowadzenie nowej fali ceł, „bazooki handlowej”, jak nazywany jest unijny instrument antyprzymusowy (ACI), skonstruowany głównie, by dać odpór Chinom. Pozwala on m.in. na wprowadzenie kontroli eksportu lub wykluczenia z przetargów publicznych, co mogłoby być dotkliwe dla amerykańskich firm cyfrowych.