Trump szykuje plan B

Piątkowy wyrok Sądu Najwyższego postawił pod znakiem zapytania główny instrument polityki handlowej Donalda Trumpa. Cła służyły mu nie tylko do rozgrywania zagranicznych partnerów, ale też miały doprowadzić do odbudowy przemysłu. Prezydent uznał jednak, że wyrok jedynie go wzmocni i skłoni do wdrożenia „bardzo potężnych alternatyw”. W piątek zapowiedział wprowadzenie globalnej taryfy bazowej w wysokości 10 proc., powołując się na sekcję 122 ustawy handlowej. Przepis ten pozwala prezydentowi nałożyć cła na okres do 150 dni bez zgody Kongresu w przypadku „poważnych deficytów w bilansie płatniczym”.

W sobotę Trump ogłosił jednak podniesienie ceł do 15 proc., maksymalnej stawki przewidzianej w ustawie. Ma ona wejść w życie we wtorek. Tymczasowe cła mają dać administracji czas na stworzenie nowej podstawy prawnej dla trwalszych barier. Biały Dom zapowiedział przyspieszone dochodzenia w ramach sekcji 301 ustawy handlowej, dotyczącej praktyk handlowych państw trzecich, oraz możliwość rozszerzenia taryf sektorowych na podstawie sekcji 232 ustawy o ekspansji handlowej, odnoszącej się do zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego. Wyniki dochodzeń mogą stać się podstawą do nałożenia dodatkowych ceł, nieograniczonych ani czasowo, ani pod względem wysokości stawki.

– Spodziewamy się, że dochodzenia obejmą większość głównych partnerów handlowych USA i takie obszary, jak subsydia przemysłowe, nadwyżki mocy produkcyjnych, działania w obszarze gospodarki cyfrowej czy podatki od usług cyfrowych – zapowiedział przedstawiciel ds. handlu Jamieson Greer. Sekretarz skarbu Scott Bessent przekonywał zaś, że mimo decyzji SN wpływy z ceł w 2026 r. pozostaną „praktycznie niezmienione”. Wyrok zapadł tuż przed wtorkowym orędziem o stanie państwa, w którym Trump miał mówić o sukcesach gospodarczych i de facto rozpocząć kampanię przed listopadowymi wyborami parlamentarnymi. Decyzja sądu może przyćmić to wystąpienie.

Sąd Najwyższy USA po raz pierwszy sprzeciwił się Trumpowi

To pierwszy raz w drugiej kadencji Trumpa, gdy SN zablokował działanie jego administracji. W piątkowym głosowaniu trybunału, w którym konserwatyści mają większość sześć do trzech, proporcje się odwróciły. Grupę liberałów wsparło troje konserwatystów: dwoje sędziów nominowanych przez Trumpa w jego pierwszej kadencji, Amy Coney Barrett i Neil Gorsuch, oraz prezes Sądu John Roberts. Ci sędziowie pozostawali lojalni wobec Trumpa w sprawach dotyczących polityki migracyjnej czy cięć funduszy na pomoc zagraniczną USAID, ale tym razem zdecydowali się zakwestionować jego interpretację własnych uprawnień. Trump nie szczędził słów frustracji tą decyzją. – To po prostu głupcy i marionetki radykalnie lewicowych Demokratów – stwierdził.

Wyrok budzi nadzieje na ustabilizowanie międzynarodowego handlu

Na Wall Street decyzja SN została w piątek przyjęta umiarkowanymi wzrostami. Dow Jones Industrial Average na koniec dnia wzrósł o 0,47 proc., S&P 500 zwyżkował o 0,69 proc., a Nasdaq Composite o 0,90 proc. Analitycy ocenili, że wyrok przywraca przewidywalność amerykańskiej polityki handlowej. Z drugiej strony zachowują ostrożność wobec nowych taryf. William Bain z brytyjskiej izby handlowej w USA powiedział, że decyzja „niewiele pomaga w rozjaśnieniu mętnych wód” i ostrzegł, że prezydent nadal ma „inne opcje do dyspozycji”. Niepewność dotyczy również środków już pobranych przez amerykańskie władze celne, opiewających na sumę 130 mld dol. SN nie sprecyzował, czy i w jaki sposób mają zostać zwrócone, pozostawiając tę kwestię sądom niższej instancji.

Analitycy ostrzegają: nowe działania Trumpa mogą objąć kolejne sektory gospodarki

Sędzia Brett Kavanaugh, który w piątkowym głosowaniu uznał, że cła Trumpa są legalne, wskazał na ryzyko chaosu, ale prezydent jest zdania, że sprawa będzie się ciągnęła w sądach „przez kolejne pięć lat”. Partnerzy handlowi na całym świecie bacznie obserwują rozwój sytuacji, licząc na ustabilizowanie handlu. W Europie niektórzy czytają wyrok jako oznakę trwałości amerykańskiej demokracji. – To dobrze, gdy w demokracjach istnieją mechanizmy równowagi władz – stwierdził prezydent Francji Emmanuel Macron. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ocenił zaś, że „rozdział władz w Stanach Zjednoczonych nadal wydaje się funkcjonować”. Wyrok rodzi jednak pytania o przyszłość umowy handlowej USA–UE, która w lipcu 2025 r. obniżyła bazową stawkę celną na import z UE do 15 proc. w zamian za zniesienie ceł na towary przemysłowe z USA oraz zobowiązania zakupowe dotyczące amerykańskiej ropy.

Europarlament wstrzymał proces ratyfikacji porozumienia po groźbach Trumpa wobec Grenlandii, ale komisja handlu PE miała głosować nad umową we wtorek. Teraz głosowanie znów może zostać przesunięte. Na poniedziałek zwołano nadzwyczajne posiedzenie izby, aby omówić dalsze kroki. „Era nieograniczonych, arbitralnych ceł może dobiegać końca” – ocenił w poście na portalu X szef komisji handlu w PE Bernd Lange. Analitycy ostrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem. „Europa nie powinna oczekiwać automatycznej ulgi. Dochodzenia w ramach sekcji 301 i 232 pozwalają na bardziej precyzyjne uderzenia w konkretne sektory niż szerokie instrumenty IEEPA. Farmaceutyki, chemia, komponenty motoryzacyjne – to możliwe cele kolejnych działań. Podstawa prawna może się zmienić, ale skutki gospodarcze mogą być podobne lub nawet poważniejsze” – ocenił w analizie Carsten Brzeski z ING Research.