Karolina Wójcicka
karolina.wojcicka@infor.pl

Prezydent Donald Trump ogłosił w sobotę, że od 1 lutego wprowadzi dodatkowe 10-procentowe cła na towary z ośmiu krajów europejskich, jeśli nie zgodzą się one na sprzedaż Grenlandii Stanom Zjednoczonym. „Przez wiele lat wspieraliśmy Danię oraz kraje Unii Europejskiej, nie pobierając od nich ceł ani innych form wynagrodzenia. Teraz nadszedł czas, aby Dania się odwdzięczyła — stawką jest pokój na świecie” - napisał Trump na platformie Truth Social.

Nowe taryfy mają objąć Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Holandię, Finlandię oraz Wielką Brytanię. Republikanin zapowiedział również, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, od 1 czerwca cła na import z tych państw wzrosną do 25 proc. Trump wielokrotnie podkreślał, że nie zaakceptuje żadnego rozwiązania innego niż przejęcie Grenlandii, autonomicznego terytorium Danii. Zarówno rząd w Kopenhadze, jak i władze w Nuuk stanowczo odrzucają te żądania, podkreślając, że wyspa nie jest na sprzedaż i nie zamierza stać się częścią USA.

Bruksela zwołuje nadzwyczajne posiedzenie ambasadorów

Europejscy przywódcy szybko skrytykowali groźby Trumpa. Prezydent Francji Emmanuel Macron określił je jako „nie do przyjęcia” i zapowiedział skoordynowaną odpowiedź Europy. Brytyjski premier Keir Starmer podkreślił: „Nakładanie ceł na sojuszników za działania w ramach NATO jest całkowicie niewłaściwe”. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen również potępiła grożone taryfy, wskazując, że podważają one relacje transatlantyckie i grożą „niebezpieczną spiralą eskalacji”. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas dodała, że z podziałów wśród zachodnich sojuszników skorzystają przeciwnicy Zachodu. „Chiny i Rosja muszą być zachwycone” - poinformowała, podkreślając, że cła zagrażają dobrobytowi zarówno UE, jak i USA.

W odpowiedzi Bruksela zwołała nadzwyczajne posiedzenie ambasadorów 27 państw członkowskich w celu omówienia gróźb Trumpa wobec Grenlandii. Spotkanie odbyło się w niedzielę po południu. Sobotnie groźby mogą storpedować porozumienia handlowe, które Trump zawarł w ubiegłym roku z UE i Wielką Brytanią, oraz doprowadzić do zaostrzenia wojny handlowej. Umowy te przewidywały podstawowe cła w wysokości 15 proc. na import z Europy oraz 10 proc. na większość towarów brytyjskich.

"Zerowe cła na produkty z USA muszą zostać zawieszone"

Dwa największe bloki polityczne w Parlamencie Europejskim - Europejska Partia Ludowa (EPP) oraz Socjaliści i Demokraci (S&D) - poinformowały, że w obecnych okolicznościach umowa handlowa z USA nie może zostać zatwierdzona. „EPP popiera umowę UE–USA, jednak wobec gróźb Trumpa dotyczących Grenlandii jej ratyfikacja na tym etapie nie jest możliwa” - napisał przewodniczący partii, Manfred Weber, dodając: „Zerowe cła na produkty z USA muszą zostać zawieszone”. Liberalna frakcja Renew ogłosiła, że przyłączy się do działań mających na celu wstrzymanie ratyfikacji umowy.

Do sprawy odniósł się przedstawiciel handlowy USA Jamieson Greer: „Gdybym był Europejczykiem, starałbym się to odizolować, jeśli to możliwe. Jeśli chcą uczynić z tego punkt sporny w umowie handlowej, to już ich decyzja, nie nasza”.

Tymczasem w Grenlandii i Danii odbyły się demonstracje przeciwko groźbom Trumpa dotyczącym przejęcia wyspy. Protestujący domagali się, aby mieszkańcy mogli samodzielnie decydować o swojej przyszłości.