Z wypowiedzi Donalda Trumpa i jego zwolenników wynika, że prezydentura Republikanina to pasmo sukcesów. Inaczej widzą to Amerykanie. Sondaż przeprowadzony dla stacji CNN wskazuje, że pierwszy rok sprawowania urzędu przez Trumpa 58 proc. jego rodaków ocenia jako porażkę. W badaniach portalu RealClearPolitics wskaźnik aprobaty dla prezydenta spadł w ciągu 12 miesięcy z 50 do 43 proc., a ocena netto (różnica w odsetkach odpowiedzi pozytywnych i negatywnych) obniżyła się z 0 do -10 pkt proc. Powód? Według ankietowanych Trump za mało uwagi poświęca gospodarce. Na tym polu zbiera najgorsze oceny.

Pomysły prezydenta na obniżenie kosztów finansowych. Eksperci: to nie zadziała

Mając w perspektywie listopadowe częściowe wybory do Kongresu, w których Republikanie mogą stracić większość w obu izbach amerykańskiego parlamentu, Trump chce powalczyć o poprawę notowań. Jednym z najnowszych pomysłów na zjednanie sobie wyborców jest ograniczenie na rok oprocentowania długu na kartach kredytowych do 10 proc. Obecnie koszty odsetek wynoszą 23 proc.

Według Trumpa banki powinny dostosować się do jego wymagań już od 20 stycznia. Na pytanie dziennikarza, co będzie, jeśli tego nie zrobią, prezydent oświadczył, że „złamią prawo”. Na razie żadne regulacje ograniczające oprocentowanie do 10 proc. nie istnieją.

Eksperci i prezesi banków ostrzegają, że jeśli się pojawią – na przykład w postaci rozporządzenia prezydenta – to konsekwencje będą odmienne od oczekiwań Trumpa. Zamiast ułatwić życie Amerykanom, którzy jedną trzecią dochodów do dyspozycji przeznaczają na spłatę długów, utrudnią je. Instytucje ograniczą finansowanie dla konsumentów o najniższej ocenie kredytowej. Ci będą mieć do wyboru: ograniczenie wydatków albo zadłużanie się poza sektorem bankowym, czyli drożej niż dotąd.

Większe szanse powodzenia ma inny pomysł Trumpa na obniżenie kosztów finansowych. Zgodnie z nim Fannie Mae i Freddie Mac, wspierane przez rząd instytucje dbające o prawidłowe funkcjonowanie rynku kredytów hipotecznych, miałyby kupić obligacje zabezpieczone hipotekami o wartości 200 mld dol. Z punktu widzenia konsumentów efekt nie byłby tak spektakularny jak ograniczenie oprocentowania kart. Jednak według ekspertów banku UBS oprocentowanie kredytów na zakup nieruchomości mogłoby obniżyć się o 0,1-0,25 pkt proc. z obecnych 6,2 proc.

„To jeden z wielu kroków, jakie podejmuję, by przywrócić przystępność cenową” – napisał Trump w mediach społecznościowych, promując swój pomysł.

Szef Fed musi odejść

Gdyby amerykański bank centralny kontynuował obniżki stóp procentowych, niższe koszty finansowe mieliby zarówno konsumenci, jak i firmy oraz rząd federalny. Według Trumpa podstawowa stopa procentowa w USA powinna spaść z obecnych 3,5-3,75 proc. do 1 proc. Żeby gospodarka odczuła taką obniżkę jeszcze przed wyborami, należałoby jej dokonać już teraz. Stąd ponowy wzrost presji na szefa Fedu Jerome’a Powella, przeciwnego tak drastycznej obniżce kosztu pieniądza. Trump chciałby, żeby Powell zrezygnował ze stanowiska przed końcem swojej kadencji w maju.

Amerykańskie media ujawniły, że Departament Sprawiedliwości rozpoczął wobec szefa banku centralnego postępowanie karne pod pretekstem nieprawidłowości, do jakich miało dojść w związku z remontem siedziby Fedu. Powell, który dotychczas unikał bezpośredniej konfrontacji z Trumpem, w emocjonalnym wystąpieniu zapewnił, że nie podda się politycznym naciskom i wytrwa na stanowisku. Eksperci nie wróżą Trumpowi powodzenia w próbach ręcznego sterowania stopą funduszy federalnych, nawet po zmianie szefa Fedu. Prognozują na cały ten rok jedną obniżkę stóp procentowych o 0,25 pkt proc.

Wzrost liczby bezrobotnych nie pomaga Trumpowi

Trumpowi zależy na obniżeniu kosztów finansowych, żeby zachęcić przedsiębiorstwa do inwestycji. Wprawdzie największe firmy technologiczne wydają setki miliardów dolarów na rozwój sztucznej inteligencji, ale te nakłady nie przekładają się na odpowiednio dużą liczbę nowych miejsc pracy. Liczba bezrobotnych od początku prezydentury Trumpa wzrosła o 640 tys. osób i jest to jeden z powodów, dla którego Amerykanie źle oceniają prezydenta.

Eksperci zwracają uwagę, że o obniżki stóp będzie tym trudniej, im więcej pieniędzy Trump wpompuje w gospodarkę dzięki polityce fiskalnej. Przedłużenie i rozszerzenie ulg podatkowych, zawarte w przyjętej przez Kongres latem zeszłego roku "jednej wielkiej pięknej ustawie", powinno sprawić, że w tym roku do Amerykanów trafi nawet 200 mld dol. dodatkowych zwrotów podatkowych. Z prognoz ekonomistów wynika, że pozwoli to jedynie utrzymać tempo wzrostu gospodarczego na poziomie ok. 2,1 proc., podobnym jak w 2025 roku.