Zażalenie obrony i argument o immunitecie
Postanowienie zapadło w związku z zażaleniem na areszt, złożonym przez obronę Serhija K., który - jak ustalił „Der Spiegel” - w momencie wysadzenia gazociągu Nord Stream był członkiem jednostki specjalnej ukraińskiej armii. Oskarżony, zatrzymany w sierpniu 2025 r. we Włoszech i w listopadzie przekazany stronie niemieckiej, nie przyznaje się do winy.
Jak argumentowała obrona, niezależnie od ewentualnego sprawstwa K. przysługuje immunitet. Jako powód podawano to, że atak stanowił część wojny między Ukrainą a Rosją i doszło do niego na wodach międzynarodowych. Tym samym - według obrony - obiekt, dzięki któremu Rosja finansowała swoją napastniczą wojnę przeciwko Ukrainie, stanowił legalny cel w świetle prawa międzynarodowego.
Czy Nord Stream był legalnym celem wojskowym?
Federalny Trybunał Sprawiedliwości odmówił jednak przyznania Serhijowi K. immunitetu. Nie uznał gazociągu za legalny cel wojskowy, podkreślając, że służył on przede wszystkim celom cywilnym. Sąd stwierdził, że w wyniku ataku naruszona została suwerenność Niemiec, ponieważ gazociąg kończył się w Niemczech.
Śledztwo ws. wysadzenia Nord Stream
Upublicznione w czwartek postanowienie stanowi poważny cios dla strategii obrony K. - ocenił „Der Spiegel”. Niemiecka prokuratura zarzuca Ukraińcowi sabotaż o charakterze antykonstytucyjnym, doprowadzenie do eksplozji materiałów wybuchowych oraz zniszczenie konstrukcji gazociągu. Federalny Trybunał Sprawiedliwości utrzymuje, że eksplozje zostały „z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa” spowodowane „na zlecenie obcego państwa”.
Do zniszczenia trzech z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2, przeznaczonych do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec, doszło 26 września 2022 r. na dnie Morza Bałtyckiego.
Według niemieckiej prokuratury K. wraz z kilkoma innymi osobami skorzystał z jachtu, który wypłynął z portu w Rostocku. Łódź mieli wynająć od niemieckiej firmy na podstawie fałszywych dokumentów tożsamości i z pomocą pośredników. Śledczy podejrzewają, że nurkowie przymocowali do nitek rurociągów co najmniej cztery ładunki wybuchowe, a po akcji zostali odebrani przez kierowcę i przewiezieni do Ukrainy.