Awantura wokół Grenlandii po tym, gdy Donald Trump wyraził chęć wcielenia jej do Stanów Zjednoczonych, zbiegła się z ostrzeżeniami, jakie wygłosił podczas zorganizowanej w Szwecji konferencji bezpieczeństwa głównodowodzący NATO w Europie. Na północy dostrzeżono nie tylko Rosjan.

Rosja i Chiny rzucają wyzwanie NATO. Generał ostrzega

Już na początku drugiej kadencji Donald Trump ogłosił, iż USA potrzebują Grenlandii z uwagi na własne bezpieczeństwo. Sytuacja zaogniła się kilka dni temu, gdy amerykański prezydent wprost zasugerował, że może dokonać aneksji tego autonomicznego terytorium Danii. Z danych przedstawionych przez generała Grynkewicha wynika, iż w regionie Arktyki, która swym zasięgiem obejmuje też część Grenlandii aż roi się od podejrzanych rosyjskich i chińskich statków. Ich właściciele utrzymują, że są to jednostki naukowe i badawcze.

- Nie badają fok i niedźwiedzi polarnych. Prowadzą badania batymetryczne (badania dnia morskiego) i próbują ustalić, jak przeciwdziałać potencjałowi NATO na morzu i pod wodą. To może się bardzo szybko rozwijać i musimy być tego świadomi, i na to przygotowani – ostrzegł głównodowodzący NATO w Europie.

Na północy pojawić miały się chińskie lodołamacze, które w najlepsze współpracują z rosyjskimi jednostkami pływającymi. Wojskowi twierdzą, iż mapowanie dna morskiego połączone ma być z umieszczaniem czujników, których zadaniem będzie śledzenie ruchu okrętów państw NATO. I chociaż na razie armia USA nie widzi bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa NATO, to generał nawołuje do podjęcia jak najszybszych działań, mających na celu odstraszenie Rosjan i Chińczyków. Jako przykład podobne skutecznych działań podaje bałtycką operację Baltic Sentry, którą uruchomiono po licznych uszkodzeniach podmorskiej infrastruktury energetycznej i komunikacyjnej.

- Siedem z ośmiu państw arktycznych jest członkami sojuszu, a kolejnym jest Rosja. Na pewno sobie z tym poradzimy – powiedział Alexus Grynkewich.

Tajna misja na dalekiej północy

Ze swojej strony Amerykanie uważnie obserwują to, co dzieje się na dalekiej północy, a udowodniła to misja kutra straży przybrzeżnej Kimball. Jednostka ta powróciła na początku stycznia 2026 r. do macierzystej bazy na Hawajach po trwającym 120 dni patrolowaniu regionu arktycznego i subarktycznego. Przeprowadziła 13 inspekcji statków rybackich i dokonała kilkunastu abordaży. Celem było sprawdzenie, czy obce statki rybackie rzeczywiście trudnią się połowami, czy też ich cel przebywania na morzach północnych jest zgoła odmienny.

„Nielegalne lub przymusowe połowy są często pierwszym klinem, który podmioty zagraniczne wykorzystują do normalizacji obecności w pobliżu granic morskich” – informuje portal Army Recognition.

Statek wziął też 9 grudnia 2025 r. udział w symulowanych atakach morskich w Zatoce Alaski z udziałem bombowców strategicznych B-52. W ocenie amerykańskich ekspertów, podobne patrole organizowane muszą boć coraz częściej, gdyż jak informuje Army Recognition, „Arktyka staje się coraz bardziej dostępna i bardziej sporna, wymagając obecności, która może egzekwować prawo, uspokajać sojuszników i odstraszać od aktywności w szarej strefie, zanim przerodzi się w fakty dokonane”.