Dwa razy przejęto tam nasze aktywa. Można sobie wyobrazić, że nasz kolejny powrót do tego kraju wymagałby dość znaczących zmian w porównaniu z tym, co wiedzieliśmy w Wenezueli w przeszłości i co obecnie dzieje się w tym państwie – powiedział Darren Woods, prezes firmy Exxon, w trakcie piątkowego spotkania z Donaldem Trumpem. Prezydent zaprosił do Białego Domu przedstawicieli kilkunastu firm naftowych, żeby nakłonić ich do zainwestowania w wydobycie ropy w Wenezueli.
Cel Trumpa: ropa po 50 dolarów za baryłkę
Trump liczy, że największe amerykańskie koncerny przeznaczą na ten cel ponad 100 mld dol. Według firmy analitycznej Rystad Energy taka kwota pozwoli na zwiększenie wydobycia w Wenezueli z 1 mln do 2 mln baryłek dziennie do 2030 r.
W trakcie piątkowego spotkania żadna z firm nie zadeklarowała gotowości do zainwestowania większego kapitału, choć Trump zapewniał, że mogą liczyć na „pełne bezpieczeństwo”. Mark Nelson, wiceprezes Chevronu, który wydobywa ropę w Wenezueli wspólnie z państwowym przedsiębiorstwem PDVSA, zadeklarował, że jego firma może relatywnie szybko nawet podwoić produkcję z funkcjonujących instalacji. Obecnie cztery spółki joint-venture Chevronu, jedynej dużej amerykańskiej firmy prowadzącej działalność w Wenezueli, wydobywają ok. 240 tys. baryłek dziennie.
Celem Trumpa, po pojmaniu prezydenta Nicolasa Maduro, jest przejęcie kontroli nad wenezuelskim przemysłem naftowym. Według informacji The Wall Street Journal amerykański prezydent wierzy, że dzięki temu uda mu się zbić cenę ropy naftowej do 50 dol. za baryłkę. To pozwoli przybliżyć się do realizacji obietnicy o obniżeniu rachunków Amerykanów za energię o połowę.
USA przejmują wenezuelską ropę
Jednak już teraz niska cena surowca – 59 dol. za baryłkę gatunku WTI – sprawia, że nieopłacalne stają się inwestycje w zwiększenie wydobycia na terenie Stanów Zjednoczonych. W ocenie ekspertów zakładany przez Trumpa wzrost produkcji do ponad 16 mln baryłek, z obecnych 13,9 mln baryłek dziennie, jest nierealny. Przejęcie kontroli nad ropą z Wenezueli, która dysponuje największymi na świecie udokumentowanymi złożami surowca, to próba obejścia krajowych ograniczeń.
Pierwszym krokiem jest zawarte w minionym tygodniu porozumienie z władzami Wenezueli, na mocy którego PDVSA przekaże USA od 30 do 50 mln baryłek ropy o wartości 1,5-2 mld dol. Amerykańska administracja sprzeda surowiec, a wpływy trafią na konta kontrolowane przez USA. Dopiero później pieniądze zostaną przetransferowane do Wenezueli. Według Chrisa Wrighta, sekretarza ds. energii, Stany Zjednoczone będą „w nieskończoność” sprzedawać wenezuelską produkcję na rynku.
Dokładny plan, jak wyglądać będzie handel ropą z Wenezueli, dopiero powstaje. Amerykańskie media informują, że przedstawiciele administracji mieli domagać się od firm naftowych pomysłów na to, jak zmaksymalizować zyski ze sprzedaży przejmowanego surowca.
Chiny odcięte od dostaw
Efektem zablokowania transportu ropy z Wenezueli statkami przez amerykańską marynarkę, jest zapełnienie magazynów surowca, które zmusza koncern PDVSA do ograniczania produkcji. Bez przychodów z eksportu surowca Wenezueli grozi bankructwo, co sprawia, że władze w Caracas nie mają alternatywy dla rozwiązania narzuconego przez Stany Zjednoczone.
Jednym z warunków otrzymania przez Wenezuelę możliwości sprzedaży surowca, jest zerwanie gospodarczych więzi z Chinami, Iranem, Kubą i Rosją. Pekin był głównym odbiorcą wenezuelskiej ropy, importując 400-500 tys. baryłek dziennie. Jednak w nowym roku żaden tankowiec z transportem do Chin nie opuścił wenezuelskich portów. Choć surowiec z Wenezueli zapewniał jedynie 5 proc. dostaw dla największego importera ropy na świecie, to ze względu na swoje właściwości i niską cenę, był chętnie kupowany przez chińskie rafinerie.
Ropę z Ameryki Południowej może zastąpić w Chinach surowiec z Kanady. Wyciskane z roponośnych piasków gatunki Athabasca West Blend i Cold Lake mają podobne właściwości jak ciężko-kwaśny (heavy-sour) wenezuelski Merey. Głównym odbiorcą kanadyjskiej ropy są Stany Zjednoczone, ale po zapewnieniu sobie dostaw z Wenezueli, ich zapotrzebowanie spadnie.
We wtorek czterodniową wizytę w Chinach rozpoczyna premier Kanady Mark Carney. Handel będzie głównym tematem rozmów z władzami w Pekinie. Jednym z celów, które postawił sobie Carney, jest podwojenie kanadyjskiego eksportu poza USA w najbliższej dekadzie.