W 2025 r. w centrum uwagi znalazły się mało znane substancje, nazywane metalami ziem rzadkich, czyli grupa 17 pierwiastków niezbędnych do produkcji różnych urządzeń – od smartfonów po silniki elektryczne. Chiny, kontrolujące produkcję i eksport tych pierwiastków (chińskie firmy dostarczają niemal 70 proc. rudy, z której są one pozyskiwane, i ponad 90 proc. surowców rafinowanych), wykorzystały tę przewagę jako broń. Jednak również inne kraje zaczęły tworzyć własne łańcuchy dostaw, a w 2026 r. Zachód zwiększy wysiłki w celu uniezależnienia się od chińskiej dominacji w tej sferze.
Donald Trump reaguje i każe zwiększyć wydobycie
Aby zmniejszyć zależność Stanów Zjednoczonych od Chin, w 2025 r. prezydent Donald Trump nakazał swojemu Departamentowi Obrony wykupienie udziałów w MP Materials, niewielkiej amerykańskiej firmie zajmującej się wydobyciem metali ziem rzadkich i produkcją magnesów. Dzięki tej transakcji przedsiębiorstwo pozyskało finansowanie ze strony dwóch amerykańskich banków – Goldman Sachs i JPMorgan. Amerykańska kontrofensywa miała więc efektowny początek, jednak realne ograniczenie zależności USA od Chin w zakresie metali ziem rzadkich, niezbędnych w przemyśle zbrojeniowym, np. w produkcji samolotów wojskowych czy systemów radarowych, będzie wymagało czasu. Stany Zjednoczone w dalszym ciągu cztery piąte swojego zapotrzebowania na metale ziem rzadkich pokrywają w Chinach i są szczególnie uzależnione od tego kraju, jeśli chodzi o pierwiastki ciężkie wykorzystywane do budowy silników i półprzewodników.
Wzrost inwestycji obserwowany jest w innych krajach wydobywających metale ziem rzadkich. Cena akcji australijskiego producenta Lynas gwałtownie wzrosła, a w sierpniu firma poinformowała, że zamierza pozyskać ponad 500 mln dolarów na dalszy rozwój. W październiku z kolei przedstawiła plany zainwestowania w zakład przetwórczy w Malezji. Australijska firma Hastings Technology oraz Wyloo – przedsiębiorstwo prowadzone przez Andrew Forresta, australijskiego miliardera z branży górniczej, ogłosiły w lutym inwestycję w projekt dotyczący wydobycia metali ziem rzadkich w Australii Zachodniej. Natomiast przedsiębiorstwa z Kanady i Japonii zaangażowały się w eksploatację złoża pierwiastków ziem rzadkich w Namibii.
Poza zwiększaniem inwestycji zachodnie firmy w 2025 r. podejmowały wiele starań, aby zapewnić dostawy magnesów trwałych spoza Chin. Szwedzko-szwajcarska firma ABB połączyła siły z Noveon Magnetics z Teksasu w zakresie produkcji mocnych magnesów. Technologiczny gigant Apple nawiązał umowę o współpracy o wartości 500 mln dolarów z MP Materials, aby wytwarzać magnesy z metali ziem rzadkich pozyskiwanych z odpadów.
Jaka jest alternatywa do pierwiastków ziem rzadkich?
Alternatywnym rozwiązaniem jest nowa technologia niewymagająca stosowania pierwiastków ziem rzadkich. Gdy w 2010 r. Chiny zakazały eksportu tych metali do Japonii, japoński producent stali Daido Steel oraz koncern motoryzacyjny Honda opracowały ciężki magnes do produkcji silników samochodów hybrydowych niezawierający metali ziem rzadkich. Segment Daido odpowiedzialny za produkcję magnesów zamierza do 2030 r. potroić wyniki sprzedaży z 2022 r.
Chińskie firmy nie pozostają jednak w tyle. Yunsheng wprowadził technologię podwójnego stopu do produkcji magnesów, dzięki czemu wymagają one mniejszej ilości metali ziem rzadkich. Chiny zwiększają również produkcję w Bayan Obo w Mongolii Wewnętrznej, jednym z największych na świecie zakładów wytwarzania pierwiastków ziem rzadkich. W wielu branżach przemysłowych Chiny od dziesięcioleci próbują dogonić Zachód, jednak w przypadku metali ziem rzadkich to Zachód stara się nadrabiać zaległości.