Przed atakiem na Ukrainę Rosja była jednym z większych światowych handlarzy bronią, a w 2019 r. swoje śmiercionośne produkty eksportowała do 30 krajów świata. Przedłużająca się wojna oraz zachodnie sankcje, nakładane na potencjalnych nabywców rosyjskiego uzbrojenia spowodowały, iż trend ten się odwrócił.
Rosja ma pomysł na swoją broń
Z danych dostarczonych przez szwedzki instytut SIPRI wynika, iż do 2024 r. jedynie 12 państw pozostało wiernymi klientami Rosji. Większość z nich to jednak kraje afrykańskie, które z uwagi na niskie budżety obronne nie są w stanie inwestować w uzbrojenie wielkich pieniędzy. Nic też dziwnego, że oczy Moskwy ponownie zwróciły się w stronę Indii. Złożyła ona Hindusom niezwykła propozycję.
Oferta handlowa dotyczy sprzedaży samolotu piątej generacji – Su-57. Zgoda Delhi byłaby przełomowa, gdyż maszyna ta, którą dopiero wchodzi na wyposażenie rosyjskich sił zbrojnych, znalazła na świecie dopiero jednego nabywcę. A jest nim Algieria. Jednak dla Indii Rosjanie mają bardzo hojną propozycje. Wraz z zakupem samolotów, oferują pełen transfer technologii, w tym kodów źródłowych Su-57 i prawa do zintegrowania z maszyną indyjskich systemów rakietowych. Jest to krok bezprecedensowy, na który nie zdecydowali się Amerykanie ze swymi F-35, ani Francuzi, którzy sprzedawali już Indiom własne myśliwce Rafale.
Hojna oferta i blamaż w Wenezueli
Złożona pod koniec 2025 r. rosyjska oferta wydawała się bardzo ciekawa, jednak jej atrakcyjność stanęła pod znakiem zapytania z chwilą amerykańskiego ataku na Wenezuelę. Kraj ten bowiem od kilkunastu lat inwestował miliardy dolarów w rosyjskie systemy obrony przeciwlotniczej. Te zaś w starciu z amerykańską potęgą zamilkły po kilku minutach. Nadal nie jest rozstrzygnięte, czy zawiniła sama ich konstrukcja, udane zagłuszanie, czy też wewnętrzny sabotaż, ale sobotnia akcja wystarczyła, by zaczęto stawiać pytania. Głos zabrała między innymi indyjsko-amerykańska inwestorka Asha Jadeja Motwani, inwestująca w setki technologicznych start upów.
„Rosyjski sprzęt wojskowy w Wenezueli rozpadł się w ciągu kilku sekund na oczach armii amerykańskiej. Mam nadzieję, że Indie patrzą. Mądrze byłoby wiedzieć, która strona naszego chleba jest posmarowana masłem, kto jest naszym potężnym przyjacielem, a kto nie” – napisała w mediach społecznościowych.
Na stole leży obrona przeciwlotnicza
Władze Indii nie podjęły jeszcze decyzji odnośnie skorzystania z ciekawej rosyjskiej oferty, jednak branżowe media przypominają, iż historia Su-57 nie jest pozbawiona ciemnych stron. W grudniu 2019 r. pierwszy wyprodukowany seryjnie Su-57 rozbił się podczas lotu testowego. Po tej wpadce producent zapewniał, iż rozwiązał problem z wadliwym silnikiem i obecnie wszystko działa sprawnie.
Tymczasem Indie mają jeszcze jeden problem. Pod koniec ubiegłego roku oficjalnie przyznały, iż wprowadziły do użytku rosyjskie systemy przeciwlotnicze S-400, kupione jeszcze w 2018 r. Ich starsza odmiana – S-300 – była też na wyposażeniu sił zbrojnych Wenezueli, gdzie nie spisała się najlepiej w starciu z amerykańską technologią.
Klienci odwracają się od Rosji
Rosji zależy obecnie na każdym kliencie skłonnym nabyć jej broń, a za spadek zainteresowania swym uzbrojeniem Moskwa oskarża nie kogo innego, a Stany Zjednoczone. Pogląd ten głośno wyraził podczas ubiegłorocznej Moskiewskiej Konferencji Bezpieczeństwa Narodowego adm. Igor Kostiukow, szef Głównego Zarządu Sztabu Generalnego, czyli wywiadu wojskowego. Oskarżył on USA o szantażowanie państw, które miały w planach zakup rosyjskiego uzbrojenia. Jako przykłady wymienił Filipiny, Indie, Indonezję i Wietnam.
Indonezja w 2018 r. zawarła kontrakt wart 1,14 mld dol. na zakup 11 rosyjskich myśliwców Su-35. Do dziś jednak go nie zrealizowano, zaś Dżakarta zaczęła się skłaniać ku amerykańskim F-35EX albo francuskim rafale’om, a w czerwcu 2025 r. kupiła tureckie myśliwce Kaan. Filipiny zrezygnowały z zakupu śmigłowców Mi-171, wybierając w 2022 r. amerykańskie chinooki. W ich ślady poszedł Wietnam, którego lotnictwo opiera się wyłącznie na maszynach poradzieckich, a jednak teraz wybrał amerykańskie samoloty F-16. Dlatego teraz największa batalia wciąż toczy się o Indie, kupujące wyposażenie dla pięciu pułków obrony przeciwlotniczej, a być może nawet myśliwce piątej generacji – Su-57.