Polska przestaje być krajem mającym nadzieje na przyszłość. Zaczyna natomiast coraz bardziej przypominać Węgry czy Serbię. Nacjonalizm, jak uczy historia, bywa różny. Może towarzyszyć rośnięciu państwa czy narodu. Ale może też być elementem i objawem historycznego zjazdu w dół.
Zestaw rozmaitych dotyczących Ukraińców działań i zapowiedzi prezydenta niekoniecznie trzeba przyjmować jako sprzedaż wiązaną. Można też, jak na przykład ja, zgadzać się z zaanonsowaną inicjatywą prawnego zakazania w Polsce symboliki banderowskiej, i jednocześnie oceniać krytycznie weto wobec ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy.
Między innymi dlatego, że pierwsze będzie działaniem broniącym polskiej wrażliwości historycznej przed czymś, co – jeśli czynione świadomie – trudno odebrać inaczej niż jako naigrywanie się na terytorium Polski z polskich ofiar ludobójstwa. Natomiast drugie ma być teoretycznie przeciwdziałaniem rzekomemu uprzywilejowaniu Ukraińców wobec Polaków, które jednak jest w ogromnym stopniu mitem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.