WOT budują nowe kompetencje do walki z zagrożeniami poniżej progu wojny. Obrona Terytorialna będzie miała własnych specjalsów, artylerię i drony – mówi gen. bryg. Krzysztof Stańczyk.

Rozpoczął się proces certyfikacji Wojsk Obrony Terytorialnej, czyli ocena zdolności do działania. To pierwszy przypadek w historii, gdzie takiemu procesowi poddaje się cały rodzaj sił zbrojnych. Jak to wygląda?
ikona lupy />
Gen. bryg. Krzysztof Stańczyk, dowódca WOT / WOT/Materiały prasowe / fot. Materiały prasowe

Będzie ona przebiegała w trzech etapach. Najważniejszym jest sprawdzenie stawiennictwa żołnierzy w trybie natychmiastowym. W tę sobotę zakończono proces sprawdzenia stawiennictwa żołnierzy WOT, osiągając bardzo dobry ogólny wynik na poziomie 86,3 proc.. Będziemy sprawdzać stawiennictwo we wszystkich brygadach i centrach podległych Dowództwu WOT. Następnie przechodzimy do ćwiczenia, które będzie trwać do 21 czerwca. W jego ramach będą rozwinięte elementy bazy mobilizacyjnej w wybranych brygadach. Będą one brać także udział w ćwiczeniach elementów zarządzania kryzysowego. W Dowództwie Obrony Terytorialnej jest centrum zarządzania kryzysowego ministra obrony narodowej.

Ostatnie tygodnie są czasem wzmożonych prób przekroczenia granicy polsko-białoruskiej przez nielegalnych migrantów. Czy żołnierze WOT nadal wspierają Straż Graniczną? Jak wielu żołnierzy WOT służy obecnie na granicy polsko-białoruskiej?

Te zadania realizujemy od 2021 r. W szczytowym mo mencie było zaangażowanych 1500 żołnierzy. Teraz ponad 700.

Gdy Wojska Obrony Terytorialnej powstawały, zakładano ich docelową liczebność na 53 tys. żołnierzy. Minęło już ponad siedem lat od utworzenia, a żołnierzy jest ok. 40 tys. W tym czasie powstały m.in. nieplanowane wcześniej brygady na wschodzie Polski. Czy docelowa liczba żołnierzy się zmieniła?

Nie zmieniła się. To nadal 53 tys., mimo że powstały trzy dodatkowe brygady. Teraz będziemy tworzyć kolejne dwie w dwóch województwach. Poza tym brygady Komponentu Obrony Pogranicza oraz będziemy przekształcać w KOP dwie inne.

Czy do Komponentu Obrony Pogranicza będą włączone całe istniejące już brygady?

W tej chwili tworzymy 19. Nadbużańską oraz 20. Przemyską Brygadę KOP, a także przekształcamy dwa bataliony w brygadzie podlaskiej i dwa w warmińsko-mazurskiej. Z założeniem, że za dwa lata one także będą wchodziły w skład Komponentu Obrony Pogranicza.

W 2021 r. pierwsza grupa wyselekcjonowanych żołnierzy WOT ukończyła „kurs działań niekonwencjonalnych”. Jednostka Wojskowa Gryf ma być odpowiedzią WOT na zagrożenia o charakterze hybrydowym. Do dziś jednak nie wiadomo zbyt wiele o tym projekcie.

Ma on początki w 2020 r., natomiast formowanie tej jednostki zaczęło się w lipcu 2023 r. Założenie jest takie, aby w każdym Stałym Rejonie Odpowiedzialności brygad funkcjonowały zespoły działań niekonwencjonalnych. Zespoły będą wsparciem dla brygad, ale organizacyjnie mają podlegać pod dowódcę JW Gryf.

Niedawno mówił pan, że w latach 2026–2029 jest planowane utworzenie kilku kompanii wsparcia, które będą wyposażone w systemy artyleryjskie zdolne do rażenia na odległość ok. 20–25 km. Czy wiadomo już, jakie miałyby to być systemy?

Zamierzamy utworzyć osiem baterii artylerii na działach ciągnionych 105 mm w ramach programu „Tułacz”. Instytucją ekspercką jest Zarząd Wojsk Rakietowych i Artylerii. Jesteśmy w fazie wyboru działa, jakie będzie wchodziło na wyposażenie tych ośmiu baterii.

Na wyposażeniu WOT są drony rozpoznawcze FlyEye oraz Warmate. Wojna na Ukrainie pokazała, że drony odgrywają dziś znaczącą rolę. Czy jest planowane wdrożenie kolejnych typów bezzałogowych statków powietrznych do WOT?

Tak. Tworzone są wojska dronowe i będziemy również wchodzić w skład tego komponentu. Zamierzamy do 2035 r. pozyskać ponad 3500 różnego rodzaju zestawów FlyEye, zestawów uderzeniowych i rozpoznawczych, po lekkie wirnikowce, jak również zestawy, które będą wspierały pododdziały logistyczne, bazując na doświadczeniach z Ukrainy.

Coraz potrzebniejsza wydaje się też broń antydronowa.

Planujemy takie rozwiązania. To wszystko będzie realizowane w ramach wojsk dronowych w porozumieniu z dowódcą operacyjnym i dowódcą generalnym.

W mediach społecznościowych Wojsk Obrony Terytorialnej wielokrotnie mogliśmy zobaczyć żołnierzy patrolujących granicę na koniach. Jakie są wnioski z użycia koni na granicy? Czy w strukturach WOT powstaną osobne oddziały konne?

Planowany jest ośrodek szkolenia konnego na bazie 19. Nadbużańskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Doświadczenia są bardzo dobre. W grudniu 2023 r. nasi żołnierze konno brali udział w przeszukiwaniu szczątków rakiety, która mogła spaść w rejonie przygranicznym. Pododdziały konne będą rozwijane w ramach Komponentu Obrony Pogranicza.

W ramach programu „Tytan” jest opracowywane wyposażenie dla żołnierzy. Już dziś żołnierze WOT dysponują wieloma elementami „Tytana” – karabinkami MSBS Grot, celownikami termowizyjnymi czy noktowizorami. Niedawno zakończyły się badania kwalifikacyjne nowego hełmu HBT-02.

WOT jako instytucja ekspercka, jeśli chodzi o HP-05 dostarcza kamizelki i hełmy do wojsk operacyjnych. Natomiast w planie modernizacji technicznej mamy pozyskanie zarówno hełmów, jak i kamizelek balistycznych w latach 2025–2030.

Jakie są, pana zdaniem, największe wyzwania stojące przed Wojskami Obrony Terytorialnej w najbliższym czasie?

Możemy je podzielić na trzy obszary. Przede wszystkim to utrzymanie żołnierzy w szyku. Warto jednak pamiętać, że WOT są dostarczycielem przeszkolonych rezerw osobowych. Dla przykładu mogę powiedzieć, że w zeszłym roku zasiliło rezerwy ponad 9 tys. żołnierzy. Ponad 700 odeszło do wojsk operacyjnych.

Drugim wyzwaniem jest ukompletowanie w sprzęt. Można stworzyć jednostkę, można mieć żołnierzy, ale dopiero po uzupełnieniu tego o wyposażenie indywidualne i specjalistyczne możemy powiedzieć, że dana jednostka jest ukompletowana.

Trzecim wyzwaniem jest uzawodowienie pewnych elementów, które tego wymagają. Mówię tutaj właśnie o Komponencie Obrony Pogranicza. Te pododdziały, w naszej ocenie, będą musiały być w większym stopniu uzawodowione. ©℗

Rozmawiał Radosław Ditrich