Ponowny wniosek prokuratury nie wskazywał na żadne nowe dowody ani zmienione okoliczności faktyczne – opierał się zasadniczo na tym samym stanie sprawy, co uprzednio. Sam rzecznik Prokuratury Krajowej przyznał, że od poprzedniej decyzji sądu „nie zaszły żadne nowe okoliczności” uzasadniające zmianę stanowiska. Mimo to prokuratura powtórzyła wniosek o ENA. Budzi to poważne wątpliwości natury prawnej i proceduralnej. Czy polskie prawo karne procesowe w ogóle dopuszcza “drugie podejście” do ENA bez nowych przesłanek? Zdaniem wielu przedstawicieli doktryny – nie, brak jest bowiem trybu prawnego pozwalającego prokuratorowi podważyć (czy ominąć) prawomocną decyzję sądu o uchyleniu ENA, jeśli stan faktyczny i dowodowy nie uległ zmianie. W tym kontekście działania prokuratury oceniane są jako próba wyinterpretowania nieistniejącej procedury odwoławczej czy “równoległej” ścieżki, co stoi w sprzeczności z zasadami państwa prawa.
Brak środka zaskarżenia decyzji o uchyleniu ENA
Kluczową kwestią jest prawomocność i niezaskarżalność postanowienia sądu okręgowego o uchyleniu ENA. Zgodnie z polskim Kodeksem postępowania karnego (K.p.k.), decyzje w przedmiocie wydania ENA zapadają w I instancji przez sąd okręgowy na posiedzeniu. Ustawodawca nie przewidział zwyczajnego środka odwoławczego od postanowienia uchylającego ENA. Potwierdziła to rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie, sędzia Anna Ptaszek, stwierdzając wprost, że wydane postanowienie jest niezaskarżalne w trybie zażalenia. Innymi słowy – nie ma drogi apelacji czy zażalenia od takiej decyzji do sądu wyższej instancji, zarówno dla prokuratora, jak i dla strony podejrzanego.
Dla porównania, gdy sąd okręgowy wydaje ENA na wniosek prokuratora, osoba ścigana również nie dysponuje zwykłym środkiem zaskarżenia tej decyzji. W efekcie obywatel pozbawiony jest możliwości odwołania się od rozstrzygnięcia, które ingeruje w jego sferę prawną (wolność osobista, prawo przemieszczania się) – musi liczyć co najwyżej na kontrolę legalności w państwie wykonującym nakaz albo na późniejsze uchylenie ENA w kraju. Ten brak symetrycznego prawa do kontroli instancyjnej decyzji o ENA wynika z konstrukcji ustawy. Jak zauważa się w doktrynie, postanowienie w przedmiocie ENA nie podlega zaskarżeniu na podstawie art. 607a–607k K.p.k., co jest świadomym zabiegiem ustawodawcy (ENA ma być instrumentem sprawnym i szybkim).
W literaturze wskazuje się wprost, że “wydanie nakazu jest niedopuszczalne, jeśli nie wymaga tego interes wymiaru sprawiedliwości” (art. 607b K.p.k.), zaś decyzja sądu w tym zakresie jest ostateczna i natychmiast wykonalna. Prokurator generalny Waldemar Żurek początkowo sygnalizował rozważanie nadzwyczajnych kroków – sugerował, że część prawników dopuszcza zażalenie na postanowienie uchylające ENA, skoro prokuratura nie była zawiadomiona o posiedzeniu. Jednak brak notyfikacji strony nie czyni z automatu orzeczenia nieprawomocnym – w świetle K.p.k. nadal jest to orzeczenie prawomocne.
Sąd nie miał obowiązku informować prokuratora o posiedzeniu, ponieważ był to wniosek obrony rozpatrywany na posiedzeniu niejawnym (incydentalna kontrola środka zapobiegawczego). Tę interpretację potwierdza to, że zamiast wnosić oficjalne zażalenie do sądu apelacyjnego (co mogłoby zostać uznane za niedopuszczalne), prokuratura obrała drogę złożenia nowego wniosku do ponownego rozpoznania sprawy – de facto usiłując uzyskać przeciwne rozstrzygnięcie u innego sędziego.
Wykładnia zawężająca i zakaz tworzenia ad hoc procedur
W prawie karnym (materialnym i procesowym) obowiązuje fundamentalna zasada nullum crimen, nulla poena sine lege – nie ma przestępstwa ani kary bez ustawy. Rozszerzeniem tej zasady na grunt procedury jest postulat, by wykładnia przepisów o charakterze represyjnym była ścisła i zawężająca, zwłaszcza gdy w grę wchodzą prawa i wolności jednostki. Nie wolno organom ścigania “dointerpretowywać” sobie nieistniejących trybów postępowania, które dawałyby im dodatkowe uprawnienia kosztem obywatela.
W sytuacji Marcina Romanowskiego brak jest ustawowego trybu wzruszenia decyzji o uchyleniu ENA – a próba utworzenia takiego trybu na drodze faktów dokonanych jest powszechnie krytykowana. Przedstawiciele nauki prawa wskazują, że “tworzenie nowego, nieznanego ustawie trybu do podważenia decyzji nie po myśli władzy lub oskarżyciela publicznego jest charakterystyczne dla państw autorytarnych”. W państwie prawa organy muszą działać w granicach i na podstawie prawa (art. 7 Konstytucji RP); w przeciwnym razie działają poza prawem, wbrew Konstytucji oraz naruszają zasadę legalizmu.
Warto zwrócić uwagę na analogie do innych instytucji procesu karnego. Polskie prawo procesowe zna mechanizmy blokujące ponawianie raz rozstrzygniętych kwestii bez nowych okoliczności: "Środki zapobiegawcze (tymczasowy areszt): Jeżeli sąd prawomocnie odmówi zastosowania tymczasowego aresztowania podejrzanego, prokurator nie może składać w nieskończoność kolejnych wniosków opartych na tych samych podstawach, licząc że “może inny sędzia się zgodzi”.
Takie działanie traktowane byłoby jako obejście prawomocnego orzeczenia. Wprawdzie kodeks nie formułuje tego expressis verbis, ale orzecznictwo przyjmuje, że kolejny wniosek o areszt bez nowych faktów podlega oddaleniu lub pozostawieniu bez rozpoznania właśnie z uwagi na powagę rzeczy osądzonej i stabilność wcześniejszego postanowienia. Podobnie, jeśli sąd wyższej instancji oddali zażalenie prokuratury na odmowę aresztu – decyzja staje się ostateczna.
Sędzia Łubowski w uzasadnieniu odwołał się do tej logiki, wskazując że nie można ponownie zatrzymać i aresztować kogoś na podstawie tych samych dowodów, jeśli uprzednio odmówiono aresztowania – tak samo nie powinno się ponownie wydawać ENA opartego na niezmienionym stanie faktycznym.
K.p.k. w art. 41a stanowi, że “wniosek o wyłączenie sędziego oparty na tych samych podstawach faktycznych co wniosek wcześniej rozpoznany pozostawia się bez rozpoznania”. Oznacza to, że powtórny wniosek o wyłączenie, powielający te same zarzuty co uprzedni, jest niedopuszczalny – sąd nawet nie rozpatruje merytorycznie takiego żądania.
Ta zasada zapobiega nadużyciom polegającym na paraliżowaniu postępowania przez wielokrotne zgłaszanie tożsamych wniosków (res iudicata w postępowaniach incydentalnych). W sprawie Romanowskiego sytuacja jest analogiczna: skoro raz rozstrzygnięto kwestię ENA, nie ma “drugiej szansy” na to samo rozstrzygnięcie bez nowych okoliczności. Próba obejścia tego zakazu poprzez skierowanie sprawy do innego sędziego godzi w zaufanie do wymiaru sprawiedliwości.
Choć klasycznie zasada powagi rzeczy osądzonej (res iudicata) odnosi się do prawomocnych wyroków co do winy i kary, jej echo występuje też w postanowieniach incydentalnych. Prawomocne postanowienie wiąże strony i sąd w danej sprawie. Finalność rozstrzygnięć jest elementem szerszej zasady pewności prawa i stabilności orzeczeń sądowych. W literaturze podkreśla się, że sąd karny musi mieć wyraźną podstawę prawną dla każdego działania ograniczającego prawa jednostki – inaczej popada w arbitralność. Wykładnia rozszerzająca na niekorzyść obywatela jest niedopuszczalna – sądy powinny raczej interpretować wątpliwości na korzyść wolności jednostki (in dubio pro libertate).
Zastosowanie powyższych zasad do instytucji ENA prowadzi do wniosku, że brak jest procedury pozwalającej ponownie wystąpić o ENA po jego uchyleniu, jeśli nie pojawiły się nowe dowody lub okoliczności.
Opisana sytuacja rodzi pytania również na gruncie prawa międzynarodowego i europejskiego, zwłaszcza w kontekście standardów ochrony praw jednostki przy ENA. Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) w swym orzecznictwie wielokrotnie akcentował, że mechanizm ENA opiera się na zasadzie wzajemnego zaufania między państwami członkowskimi, ale nie może być realizowany kosztem podstawowych praw człowieka.
Przykładowo, w sprawach Aranyosi i Căldăraru (C-404/15, C-659/15) TSUE pozwolił państwom wstrzymać wykonanie ENA, jeśli istnieje poważne ryzyko naruszenia praw podstawowych (np. okrutne traktowanie w kraju wydania nakazu). W sprawie LM (C-216/18) Trybunał uznał, że choć co do zasady nie bada się systemu wymiaru sprawiedliwości innego kraju, to systemowe zagrożenia dla niezawisłości sądów mogą uzasadnić odmowę przekazania osoby poszukiwanej.
Te orzeczenia pokazują, że ENA nie funkcjonuje w próżni – wymaga zgodności z prawami podstawowymi i rządami prawa. W kontekście Romanowskiego argumentacja o politycznych motywach ścigania i “kryptodyktaturze” miała właśnie wykazać, że wykonanie ENA naruszałoby standardy demokratycznego państwa prawnego (co zresztą odpowiada przesłance z art. 607p §1 pkt 5 k.p.k., pozwalającej odmówić wykonania ENA, gdy nakaz naruszałby prawa i wolności człowieka ).
Prawo UE nie zezwala na nadużycie ENA do celów politycznych – a sądy krajowe mają obowiązek interpretować krajowe przepisy zgodnie z tą zasadą. Wydanie ponownego ENA w sytuacji, gdy wcześniejsza odmowa opierała się na ochronie praw podstawowych, byłoby sprzeczne z duchem unijnego mechanizmu. Co więcej, TSUE stoi na stanowisku, że zasada ne bis in idem obowiązuje również transgranicznie – nie można karać dwa razy za ten sam czyn w UE. Można tu dostrzec pewną analogię: ponawianie procedury ENA w tej samej sprawie bez nowych przesłanek jest rodzajem “podwójnego uderzenia” w tę samą osobę, co z punktu widzenia unijnych standardów budzi wątpliwości co do poszanowania zasad finalności i rzetelności postępowania.
Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) także wypracował istotne standardy, które należy odnieść do tej sytuacji. Po pierwsze, artykuł 5 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka gwarantuje prawo do wolności i stanowi, że pozbawienie wolności musi odbywać się “sporządnie z ustawą” oraz nie może być arbitralne. Wydanie ENA skutkuje pozbawieniem wolności (aresztowaniem osoby w państwie wykonania), zatem musi opierać się na ściśle przestrzeganej procedurze ustawowej.
Gdyby polski sąd próbował zastosować ENA bez podstawy prawnej (czyli w trybie nieprzewidzianym w ustawie), stanowiłoby to naruszenie art. 5 EKPC – osoba aresztowana na podstawie takiego “ponownego” ENA mogłaby skutecznie argumentować, że jej aresztowanie nie było „zgodne z prawem” krajowym. ETPC wielokrotnie podkreślał, że “lawfulness” detencji odnosi się nie tylko do zgodności z literą prawa krajowego, ale także do braku samowoli ze strony władz. Próba obejścia prawomocnej decyzji sądu poprzez manipulacje proceduralne mogłaby zostać uznana za arbitralną i sprzeczną z konwencją. Po drugie, artykuł 6 ust. 1 EKPC gwarantuje prawo do rzetelnego procesu przed “sądem ustanowionym ustawą”.
W omawianej sprawie pojawił się problem sposobu wyznaczenia nowego sędziego do ponownego wniosku ENA. Prezes sądu, ze względu na specjalizację spraw międzynarodowych, wyznaczył sędzię Ledzion ręcznie, poza zwykłym systemem losowania. Obrona natychmiast wskazała, że takie pominięcie losowego przydziału sprawy narusza zarówno K.p.k. (co kwalifikuje się jako nienależyta obsada sądu – art. 439 §1 pkt 2 K.p.k.), jak i art. 6 Konwencji. Powołano się przy tym na wyrok ETPC z 12.04.2018 r. (skarga nr 36661/07), gdzie Trybunał wyraźnie uznał, że dowolne wskazanie sędziego z pominięciem przewidzianej procedury powoływania składu stanowi naruszenie prawa do “sądu ustanowionego ustawą”.
W świetle tego orzecznictwa postępowanie dotyczące ENA Romanowskiego napotyka kolejną wadę – proceduralną nieprawidłowość w obsadzie sądu. To również rzutuje na ocenę całości działań prokuratury: wygląda to tak, jakby organ władzy wykonawczej dążył do uzyskania korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia, omijając normalne gwarancje procesowe (losowy przydział sprawy) i eliminując “niewygodnego” sędziego. Tego typu praktyki są właśnie sygnałem ostrzegawczym dla ETPC, który w wielu sprawach przeciwko państwom autorytarnym piętnował manipulacje składem orzekającym jako zaprzeczenie rzetelnego procesu.
Podsumowując, zarówno standardy krajowe, jak i europejskie wymuszają zawężającą interpretację uprawnień prokuratora w kontekście ENA. Brak ustawowego trybu zaskarżenia decyzji o uchyleniu ENA oznacza, że decyzja taka jest ostateczna, a wszelkie próby jej “odwrócenia” bez nowych podstaw są nielegitymowane. Prokurator nie może ponownie wnosić o ENA opierając się na tym samym stanie faktycznym, bo nie przewiduje tego żaden przepis – a w prawie karnym procesowym obowiązuje zasada “co nie jest dozwolone, jest zabronione” (w odniesieniu do kompetencji organów).
Zarówno doktryna, jak i orzecznictwo krajowe akcentują konieczność poszanowania finalności orzeczeń incydentalnych, szczególnie gdy w grę wchodzi wolność jednostki. Z kolei judykatura TSUE i ETPC wzmacnia te konkluzje poprzez pryzmat ochrony praw człowieka: arbitralne lub pozaprawne stosowanie ENA podważa zaufanie między państwami UE i narusza prawa gwarantowane w Konwencji. Ostateczna konkluzja brzmi zatem: w polskim prawie karnym brak jest trybu prawnego umożliwiającego prokuratorowi skuteczne zakwestionowanie (czy “obejście”) prawomocnego uchylenia ENA przy braku nowych dowodów. Wszelka wykładnia próbująca taki tryb “wyczarować” byłaby sprzeczna z zasadą legalizmu, z wymogiem wykładni zawężającej przepisów represyjnych, a także z europejskimi standardami rządów prawa.
Organy ścigania, podobnie jak obywatele, muszą respektować prawomocne orzeczenia sądu – to fundament demokratycznego państwa prawnego. Próba ponownego wydania ENA na identycznej podstawie faktycznej jawi się jako niedopuszczalna i obarczona ryzykiem podważenia zarówno w krajowej kontroli instancyjnej, jak i na forum międzynarodowym (ETPC). Jeśli okoliczności się nie zmieniły, “drugie podejście” do ENA nie powinno mieć miejsca – ne bis in idem w pewnym sensie chroni tu osobę ściganą przed nielimitowanymi próbami pozbawienia jej wolności przez organy państwa. Pomijając nawet zupełnie zasadę ne bis in idem i rozważanie, czy ma tu zastosowanie czy nie, to brak trybu podważenia prawomocnej decyzji w prawie karnym nie może tworzyć nieznanych ustawie trybów. Jeśli w niczym nie zmienił się stan faktyczny i dowodowy to szukanie na siłę innego sędziego oznacza, że jeśli kolejny sędzia właściwie dobrany do sprawy nie podzieliłby wniosku prokuratury i wydał prawomocną decyzję o nie stosowaniu ENA w przypadku Marcina Romanowskiego to znaczyłoby że prokurator mógłby ponownie złożyć kolejny wniosek nie podzelając prawomocnie wydanej decyzji. I znowu ponawiać po raz enty, obchodząc kolejne prawomocne decyzje.