Małgorzata Manowska jednoznacznie potwierdziła, że nie zamierza ubiegać się o kolejną kadencję. Jak zaznaczyła, decyzja została już podjęta, choć pozostawiła minimalną możliwość zmiany stanowiska w wyjątkowej sytuacji - informuje "Rzeczpospolita".
„Podjęłam już decyzję. Nie będę ubiegać się o kolejną kadencję na stanowisku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, chyba że wystąpią jakieś nadzwyczajne okoliczności.” - przekazała w rozmowie.
Oznacza to, że po zakończeniu jej kadencji funkcję obejmie nowa osoba, wyłoniona zgodnie z procedurą przewidzianą w przepisach. Zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego wybierze kandydatów, a ostateczną decyzję podejmie prezydent.
Spór o kontrasygnatę premiera i decyzje prezydenta w sprawie Sądu Najwyższego
Jednym z głównych powodów rezygnacji Manowskiej jest konflikt dotyczący kontrasygnaty premiera pod decyzjami prezydenta odnoszącymi się do wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o formalny wymóg podpisu premiera pod określonymi aktami głowy państwa, który w praktyce warunkuje ich skuteczność.
Manowska wskazała, że brak kontrasygnaty powoduje poważne trudności w funkcjonowaniu Sądu Najwyższego i wpływa na możliwość przeprowadzenia procedur związanych z obsadzaniem stanowisk kierowniczych. Zaznaczyła, że w przypadku jej kandydowania konieczne byłoby wyznaczenie przez prezydenta osoby prowadzącej zgromadzenie ogólne sędziów SN, a taka decyzja również wymaga kontrasygnaty premiera.
„Chcę zatem uniknąć chaosu i wykorzystywania tej sytuacji przez polityków.”
W praktyce oznacza to, że potencjalne kandydowanie obecnej pierwszej prezes mogłoby doprowadzić do impasu proceduralnego i dodatkowych napięć wokół funkcjonowania Sądu Najwyższego.
Brak prezesa Izby Pracy i spór o powoływanie asesorów
Konsekwencje konfliktu dotyczą nie tylko stanowiska pierwszego prezesa, ale także innych kluczowych funkcji w strukturze Sądu Najwyższego. Jednym z przykładów jest brak prezesa Izby Pracy, który utrzymuje się od kilkunastu miesięcy. Wynika to z niemożności sfinalizowania procedury powołania nowego prezesa bez kontrasygnaty premiera.
Spór dotyczy również powoływania asesorów, którzy – podobnie jak sędziowie – wykonują zadania związane z wymiarem sprawiedliwości. W ocenie Manowskiej obowiązek kontrasygnaty w tym przypadku nie powinien mieć zastosowania. Właśnie dlatego skierowała wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, który ma rozstrzygnąć, czy takie decyzje wymagają podpisu szefa rządu.
Rozstrzygnięcie tej kwestii może mieć istotne znaczenie dla funkcjonowania sądów, ponieważ dotyczy mechanizmu obsadzania stanowisk osób orzekających.
Nowy pierwszy prezes Sądu Najwyższego ma zapewnić ciągłość kierownictwa
Małgorzata Manowska podkreśliła, że decyzja o rezygnacji z ubiegania się o kolejną kadencję wynika również z przekonania, że instytucja potrzebuje nowego kierownictwa. Zaznaczyła, że wśród sędziów Sądu Najwyższego nie brakuje kandydatów posiadających odpowiednie kompetencje do objęcia tej funkcji.
„Jest wielu godnych kandydatów wśród sędziów SN. Ja też mam swojego faworyta, ale dopóki nie wyrazi zgody podczas zgromadzenia na kandydowanie, nie chciałabym ujawniać jego nazwiska.”
Jednocześnie zaznaczyła, że oczekuje kontynuacji dotychczasowego stylu zarządzania Sądem Najwyższym, który określiła jako umiarkowany i niezależny.
W najbliższych tygodniach zgromadzenie ogólne sędziów SN rozpocznie procedurę wyboru kandydatów. Następnie prezydent powoła nowego pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, który przejmie odpowiedzialność za kierowanie pracą tej instytucji w okresie trwających napięć wokół wymiaru sprawiedliwości.