Oskarżenie dotyczyło słów prezesa PiS, które padły na posiedzeniu sejmowej komisji śledczej ds Pegasua w marcu 2024 r. Lider PiS mówił wówczas odnosząc się do Brejzy: „Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”. We wtorek stołeczny sąd rejonowy umorzył tę sprawę z powodu znikomej szkodliwości czynu. - Zachowanie posła Kaczyńskiego Nie było społecznie szkodliwe w stopniu przekraczającym granicę odpowiedzialności karnej - zaznaczył w uzasadnieniu sędzia Tomasz Trębicki. Orzeczenie jest nieprawomocne.
Z takim orzeczniem nie zgodził się Krzysztof Brejza, który zapowiedział w rozmowie z dziennikarzami, że będzie składał odwołanie. Dodał, że wyrok sądu rejonowego powinien być zweryfikowany przez sąd II instancji "dla dobra debaty publicznej".
Także żona Brejzy, będąca jego pełnomocnikiem w tej sprawie, mec. Dorota Brejza uważa, że "to nie jest dobry wyrok" i będzie apelacja, zaś finalne orzeczenie w tej sprawie da opinii publicznej wytyczne odnośnie do tego, co może być dozwolone w debacie publicznej, a co nie. - Osobista sprawa, nasze poczucie sprawiedliwości, jest mniej ważnym powodem w tej sprawie - dodała mec. Brejza.
Obecna na wtorkowym ogłoszeniu wyroku obrończyni Kaczyńskiego nie wypowiadała się dla mediów. (PAP)