Jak przekazała rzecznik ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Anna Ptaszek, zaplanowane posiedzenie nie będzie miało charakteru technicznego. Sąd ma ocenić kompletność dokumentacji, ważność zapewnień złożonych przez stronę ukraińską oraz zgodność wniosku z polskimi i międzynarodowymi standardami prawa ekstradycyjnego. Od tej decyzji zależy dalszy bieg sprawy, w tym możliwość przekazania Aleksandra B. organom ścigania Ukrainy.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie opowiada się jednoznacznie za ekstradycją. Jak wynika z akt sprawy, wniosek strony ukraińskiej wpłynął do Polski w połowie grudnia 2025 roku i – po przetłumaczeniu całości materiału dowodowego – został przekazany do sądu wraz z wnioskiem o przedłużenie aresztu.
Zatrzymanie przez ABW i decyzja o areszcie
Aleksander B. został zatrzymany 4 grudnia 2025 roku przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego działającą na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Zatrzymanie było bezpośrednią konsekwencją wniosku o międzynarodową pomoc prawną złożonego przez Ukrainę.
Tego samego dnia rosyjski naukowiec został przesłuchany, jednak odmówił składania wyjaśnień. Decyzją sądu trafił do aresztu tymczasowego na okres 40 dni, do 13 stycznia. Środek zapobiegawczy zastosowano z uwagi na obawę matactwa oraz ryzyko ucieczki.
Zarzuty: nielegalne wykopaliska na Krymie
Z dokumentów przekazanych przez prokuraturę ukraińską wynika, że Aleksander B. w latach 2014–2019 pełnił funkcję kierownika Sekcji Archeologii Starożytnej Północnego Regionu Morza Czarnego w Federalnym Zakładzie Kultury Ermitaż. W tym okresie miał – bez wymaganych zezwoleń władz Ukrainy – prowadzić prace wykopaliskowe na terenie kompleksu archeologicznego „Starożytne miasto Myrmekjon” w Kerczu na Krymie.
Według śledczych działania te doprowadziły do częściowego zniszczenia stanowiska o wyjątkowej wartości historycznej. Ukraińska strona oszacowała straty na ponad 201 milionów hrywien. Dodatkowo grupa kierowana przez Aleksandra B. miała wywieźć na rzecz Federacji Rosyjskiej kilkadziesiąt zabytkowych monet.
W innym przeliczeniu, wskazywanym w dokumentach sprawy, straty muzealne wyceniono na około 17 milionów złotych.
Prokuratura: dokumentacja nie budzi zastrzeżeń
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Antoni Skiba, potwierdził, że po analizie materiałów śledczych prokuratura przychyliła się do wniosku Ukrainy.
– Przekazaliśmy wszystkie przetłumaczone materiały, jakie uzyskaliśmy. Postanowienie Sądu Okręgowego jest sprawdzane – mówił w rozmowie z Interią.
Jak dodał, strona ukraińska przedstawiła komplet wymaganych zapewnień, a dokumenty zostały formalnie przekazane do Ministerstwa Sprawiedliwości za pośrednictwem Prokuratury Generalnej.
– Pod względem formalnym dokumentacja ekstradycyjna naszym zdaniem nie budzi zastrzeżeń – zaznaczył prokurator.
Reakcja Kremla i wymiar polityczny sprawy
Zatrzymanie rosyjskiego archeologa wywołało gwałtowną reakcję Moskwy. Rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow publicznie skrytykował działania polskich i ukraińskich organów ścigania, nadając sprawie wyraźny wymiar polityczny.
Stanowisko Kremla sprawiło, że postępowanie ekstradycyjne jest dziś obserwowane nie tylko przez środowiska prawnicze i muzealne, ale również przez dyplomatów. Decyzja warszawskiego sądu może mieć znaczenie wykraczające poza samą odpowiedzialność karną podejrzanego.
Areszt do czasu decyzji ministra sprawiedliwości
Jeżeli Sąd Okręgowy w Warszawie uzna ekstradycję za dopuszczalną, tymczasowy areszt Aleksandra B. zostanie przedłużony na czas niezbędny do jego wydania Ukrainie. Ostateczna decyzja w tej sprawie – zgodnie z procedurą – należeć będzie do ministra sprawiedliwości.
Jak informuje prokuratura, nowa decyzja sądu w zakresie aresztu i dalszego toku postępowania spodziewana jest na początku przyszłego tygodnia.