Do podjęcia decyzji o budowie nowego systemu obrony powietrznej kraju Szwedów zmobilizowały nasilające się rosyjskie ataki na ukraińskie miasta. Jak zapowiedział premier Ulf Kristersson, nie wystarczy już skupianie się na ochronie infrastruktury krytycznej i zgrupowań wojsk. Trzeba myśleć o obronie miast.
Naród się zbroi, by strzelać do rosyjskich dronów
– Sytuacja związana z bezpieczeństwem Szwecji jest najpoważniejsza w czasach nowożytnych. Dzięki szeroko zakrojonym inwestycjom w terytorialną obronę powietrzną wzmacniamy ochronę całego społeczeństwa, od naszych jednostek wojskowych po miasta i infrastrukturę krytyczną – powiedział szef rządu. Na nowy projekt rząd przeznaczył równowartość 1,6 mld dol. Pomysł polega na oddaniu części obrony powietrznej kraju w ręce obrony terytorialnej, czyli Gwardii Krajowej. W jej strukturach postanowiono zbudować oddziały wyposażone w lekką broń przeciwlotniczą, które w razie zagrożenia rozmieszczane będą wokół ośrodków miejskich.
– Terytorialna obrona powietrzna stwarza lepsze warunki ochrony miast, infrastruktury i społecznie ważnych obiektów przed zagrożeniami z powietrza – powiedział minister obrony cywilnej Carl-Oskar Bohlin. Szwedzka Gwardia Krajowa to odpowiednik polskich Wojsk Obrony Terytorialnej. W znacznej części składa się z ochotników. Ci, po przejściu szkolenia wojskowego, służą od czterech do 13 dni w roku. Formacja ta liczy 22 tys. członków przy ogólnej liczbie ludności Szwecji wynoszącej niecałe 11 mln. Dla porównania w WOT w 2025 r. służyło blisko 45 tys. osób przy 37-mln populacji.
Polski metoda na bezpieczne miasta
Na szwedzki pomysł powierzenia podstawowej obrony powietrznej ochotnikom z zainteresowaniem patrzą polscy wojskowi. – Systemy obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu, np. obsługiwane z ramienia, jak Strieła czy nasz Piorun, nie wymagają dużego przeszkolenia. Trzeba tylko wydzielić posterunki obserwacyjne. Taki system może się sprawdzić. Dziś stopień wykształcenia technicznego społeczeństwa jest duży i możliwe jest wyszkolenie osób do obsługi stacji radiolokacyjnych – mówi DGP gen. Mieczysław Bieniek, doradca ministra obrony narodowej.
Polska obrona powietrzna jest dopiero w trakcie budowy. Składa się z trzech programów: Wisła (średni zasięg), Narew (krótki zasięg) i Pilica Plus (bardzo krótki zasięg). Do realnej obrony miast jest przeznaczona 3 Warszawska Brygada Rakietowej Obrony Powietrznej. Jej dywizjony rozmieszczone są w okolicach Warszawy, Bytomia, Gdyni, Mrzeżyna i Skwierzyny. Na wyposażeniu ma nowoczesne wyrzutnie Patriot, zestawy Wega, Newa (ok. 50 wyrzutni), armaty przeciwlotnicze ZU-23-2 i przenośne zestawy rakietowe Grom. Także do niej trafiły nowoczesne zestawy PSR-A Pilica. MON planuje też uruchomienie kolejnego systemu obrony o nazwie San, który ma służyć do zwalczania dronów. Pierwsze szczegóły mamy poznać jeszcze w styczniu.
Szkolenia w Polsce stały się faktem
W ocenie ekspertów polskie wyposażenie przeciwlotnicze nie daje nam dziś gwarancji skutecznej obrony miast. – To śladowe ilości. W perspektywie 10–15 lat, jak pojawią się Patrioty, system Pilica czy zapowiadany San, pewnie coś się zmieni – mówi Mariusz Cielma, redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej”. Przypomina też, że dekadę temu, na etapie tworzenia komponentu WOT, planowano już, by jednostki te były wyposażone w zestawy przeciwlotnicze. Pomysł miał się jednak rozbić o brak możliwości szkoleniowych. Po latach jednak wraca.
– Nasze WOT też będą dysponowały systemami krótkiego zasięgu. Na razie uzbrajamy wojska operacyjne. Szkolimy ludzi z powszechnej obrony przeciwlotniczej, czyli z broni strzeleckiej, bo z niej również można zestrzeliwać nadlatujące drony. Doskonale nadają się do tego wielkokalibrowe karabiny maszynowe, ale nawet zwykłe, kalibru 5,56 mm – deklaruje generał Bieniek. Szwedzi mogą zaś nie poprzestać na zainwestowaniu 1,6 mld dol. w terytorialną obronę powietrzną. Jak powiedział Peter Hultqvist, polityk opozycyjnych socjaldemokratów i były minister obrony, „ta propozycja zaspokaja jedynie niewielką część rzeczywistych potrzeb”, a do obrony kraju „potrzeba znacznie więcej”.