"Umowy śmieciowe" wracają na stół. Czarzasty idzie na rozmowę z Tuskiem

Włodzimierz Czarzasty
Włodzimierz CzarzastyAgencja Wyborcza.pl / Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl
7 stycznia, 12:46

Marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że w środę wieczorem spotka się z premierem Donald Tusk, by rozmawiać o dalszych losach reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Do rozmowy dochodzi dzień po decyzji szefa rządu o wstrzymaniu prac nad projektem, który miał znacząco poszerzyć kompetencje inspektorów pracy. Lewica zapowiada, że nie uznaje tego kroku za definitywny koniec reformy i zamierza przedstawić własne propozycje zmian, podtrzymując jednocześnie postulat likwidacji tzw. umów śmieciowych.

Decyzja premiera wywołała napięcie wewnątrz koalicji rządowej, bo projekt reformy PIP był już formalnie przyjęty na poziomie Stałego Komitetu Rady Ministrów. Opracowane w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozwiązania zakładały głęboką ingerencję państwa w rynek pracy, w tym możliwość administracyjnej zmiany rodzaju umowy łączącej pracownika z pracodawcą.

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy i zakres nowych uprawnień

Projekt ustawy, który na początku grudnia ubiegłego roku trafił do dalszych prac rządowych, przewidywał m.in. prawo okręgowych inspektorów pracy do przekształcania umów cywilnoprawnych – umów o dzieło, umów-zleceń czy kontraktów B2B – w umowy o pracę. Mechanizm ten miał działać w oparciu o ocenę faktycznych warunków wykonywania pracy, a nie wyłącznie o treść zawartej umowy.

Od decyzji inspektora przysługiwałoby odwołanie do Głównego Inspektora Pracy, a ostatecznym organem kontrolnym miał być sąd pracy. Projekt przewidywał również szerszą wymianę danych pomiędzy PIP, Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Krajową Administracją Skarbową, możliwość prowadzenia kontroli zdalnych oraz zmiany w systemie kar finansowych za wykroczenia przeciwko prawom pracownika.

Donald Tusk o „destrukcyjnej władzy urzędników”

We wtorek premier Donald Tusk poinformował, że zdecydował o niekontynuowaniu prac nad reformą w zaproponowanym kształcie. Uzasadniając swoją decyzję, wskazał na ryzyko nadmiernej ingerencji administracji w działalność gospodarczą.

– Przesadna władza dla urzędników byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy dla wielu ludzi – argumentował szef rządu.

Decyzja ta zaskoczyła część koalicjantów, tym bardziej że resort pracy, kierowany przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, niedawno wybraną wiceprzewodniczącą Nowej Lewicy, bronił projektu jako narzędzia walki z nadużyciami na rynku pracy, a nie zamachu na swobodę działalności gospodarczej.

Włodzimierz Czarzasty: to nie jest koniec prac

W środę w Radiu Zet Włodzimierz Czarzasty przekonywał, że nie traktuje decyzji premiera jako definitywnego zamknięcia tematu reformy PIP. Według lidera Lewicy, Donald Tusk miał zakwestionować konkretne rozwiązania, a nie samą ideę zmian.

– Dzisiaj będę się widział z panem premierem i będziemy między innymi o tym rozmawiali – powiedział Czarzasty, zapowiadając wieczorne spotkanie.

Rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik potwierdził, że rozmowa ma się odbyć w środę wieczorem. Czarzasty podkreślił jednocześnie, że jego ugrupowanie „na pewno nie zgodzi się na dalszy kształt funkcjonowania umów śmieciowych” i będzie konsekwentnie dążyć do ich likwidacji. Zapytany o możliwość wyjścia z koalicji rządowej w razie fiaska reformy, zaznaczył, że nie bierze takiego scenariusza pod uwagę.

Umowy śmieciowe, prawa pracowników i pieniądze z KPO

Zdaniem Lewicy stawka sporu wykracza daleko poza sam kształt kompetencji inspektorów pracy. Rzecznik ugrupowania zwraca uwagę, że reforma PIP jest jednym z tzw. kamieni milowych zapisanych w Krajowym Planie Odbudowy, od których uzależniona jest wypłata środków unijnych.

– To są też 2 miliardy złotych, jak sam minister finansów wylicza, które uciekają z budżetu z tytułu fikcyjnego samozatrudnienia. To jest bezpieczeństwo pracowników oraz ochrona uczciwych przedsiębiorców względem nieuczciwej konkurencji – mówił Michnik.

W opublikowanym wpisie podkreślił, że Lewica nie zamierza rezygnować z walki z umowami śmieciowymi, które jego zdaniem pozbawiają pracowników podstawowych praw: do urlopu, zwolnień lekarskich, urlopów macierzyńskich, ochrony przed natychmiastowym zwolnieniem, okresu wypowiedzenia czy odprawy. Jak zaznaczył, prawo pracy powinno być respektowane w takim samym stopniu jak inne gałęzie prawa, a polski pracownik nie może być gorzej chroniony niż pracownik w Niemczech czy Francji.

Spór o konstytucję i wolność gospodarczą

Projekt reformy PIP spotkał się z krytyką części instytucji rządowych. Rządowe Centrum Legislacji w swoich uwagach wskazało, że proponowane regulacje mogą naruszać konstytucyjne zasady swobody prowadzenia działalności gospodarczej, wolności wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpierało te zarzuty, argumentując, że projekt nie wprowadza arbitralnych decyzji administracyjnych, a jedynie precyzuje procedury wykrywania i korygowania nadużyć polegających na zastępowaniu stosunku pracy umowami cywilnoprawnymi.

KPO pod znakiem zapytania i ostrzeżenie negocjatora

Do decyzji premiera odniósł się również Jan Szyszko, sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej oraz główny negocjator Polski do spraw rewizji KPO. We wpisie w mediach społecznościowych zaznaczył, że reforma PIP znalazła się w Krajowym Planie Odbudowy na mocy decyzji Rady Ministrów i była efektem trudnych negocjacji z Komisją Europejską.

Jak przypomniał, reforma zastąpiła pierwotny postulat przymusowego oskładkowania każdej umowy-zlecenia. Nowa decyzja premiera – jak napisał – zmienia sytuację i oznacza konieczność ponownych rozmów z Komisją Europejską, które „będą tym razem granicznie trudne”. Szyszko zwrócił uwagę, że dotychczas Polska unikała kar za niewykonanie kamieni milowych, a wartość projektów już zrealizowanych z pieniędzy KPO przekroczyła 165 miliardów złotych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.