Szef sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Ryszard Kalisz (Lewica) zadeklarował, że jest osobiście zainteresowany wyjaśnieniem sprawy śmierci Krzysztofa Olewnika. Według niego jednak, sprawa ta nie powinna mieć aspektu politycznego.

To komentarz Kalisza do środowego wniosku klubu PiS o powołanie sejmowej komisji śledczej, do zbadania okoliczności uprowadzenia i tragicznej śmierci Krzysztofa Olewnika. O powołanie komisji apelowała we wtorek rodzina zamordowanego.

Kalisz zadeklarował na konferencji prasowej, że jest osobiście zainteresowany wyjaśnieniem sprawy śmierci Krzysztofa Olewnika. "Ubolewam również, że postępowanie prokuratorskie toczy się zgodnie z tajemnicą prokuratorską, czyli do opinii publicznej nie dostaje się wiele informacji z tego postępowania" - mówił.

Dodał, że jako minister spraw wewnętrznych i administracji (w latach 2004-2005) polecił powołanie specjalnego zespołu w Centralnym Biurze Śledczym, który doprowadził do ujęcia sprawców morderstwa Olewnika.

"Chciałbym, żeby ta sprawa nie miała jednak aspektu politycznego, tylko właśnie, żeby wyjaśniała funkcjonowanie w tym kontekście wszystkich" - zaznaczył poseł Lewicy.

Dopytywany przez dziennikarzy, czy sprawą śmierci porwanego powinna zająć się komisja śledcza, powiedział: "jeżeli już mówimy o tym, to ja dostaję bardzo dużo listów, gdzie ludzie się pytają, dlaczego Olewnicy, a nie my?".

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w nocy z 26 na 27 października 2001 roku

Kalisz podkreślił, że w tej sprawie jest "w bardzo trudnej sytuacji", bo - jak mówił - "wie, ze wszystkich stron jak to było". "Każde moje słowo, jak już się przekonałem - pomijam fakt, że byłem ministrem i nikt nie zwolnił mnie z tajemnicy państwowej - wywołuje zupełnie dziwne reakcje" - stwierdził polityk Lewicy.

Rodzina Olewników zarzucała Kaliszowi m.in., że kiedy zwróciła się do niego o pomoc w ustaleniu winnych porwania i śmierci Krzysztofa, ten na spotkaniu z nimi miał nie wykazać życzliwości i zainteresowania sprawą.

Kalisz przeprosił później rodzinę zamordowanego; tłumaczył, że jako minister był zapracowany.

Do porwania Krzysztofa Olewnika, syna przedsiębiorcy branży mięsnej z Drobina pod Płockiem (Mazowieckie), doszło w nocy z 26 na 27 października 2001 roku. Sprawcy zażądali okupu. Kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną.

W lipcu 2003 roku okup przekazano porywaczom, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany. Proces w tej sprawie, której akta liczą 112 tomów, toczył się od października 2007 roku.

Na ławie oskarżonych znalazło się w sumie 11 osób

31 marca Sąd Okręgowy w Płocku skazał dwóch zabójców Olewnika - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika na kary dożywotniego więzienia. Na ławie oskarżonych znalazło się w sumie 11 osób, ośmioro skazano na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił.

Kilka dni później - czwartego kwietnia - Kościuk popełnił samobójstwo. Podobnie, w czerwcu 2007 r., postąpił Wojciech F. (szef gangu, który porwał Olewnika), któremu śledczy zamierzali przypisać tzw. sprawstwo kierownicze.

W poniedziałek Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał karę dożywotniego więzienia dla Pazika oraz wyroki wobec pozostałych sprawców porwania. Apelacje w tej sprawie złożyły wszystkie strony procesu: obrona, prokuratura oraz rodzina zamordowanego - jako oskarżyciele posiłkowi.