Kto chce wyjaśnić aferę Pegasusa [OPINIA]

Zbigniew Ziobro
Warszawa, 29.09.2025. Wezwany w charakterze świadka, poseł PiS, były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na posiedzeniu sejmowej Komisji śledczej ds. inwigilacji systemem Pegasus w Sejmie w Warszawie, 29 bm. (aldg) PAP/Marcin ObaraPAP / Marcin Obara
29 września 2025

- Trudno nie odnieść wrażenia, że ton poniedziałkowemu posiedzeniu narzucił sam Zbigniew Ziobro - pisze dziennikarz DGP Marek Mikołajczyk.

Panie Ziobro, tutaj jest segregator, tutaj są pytania, dokumenty, oczywiście te jawne notatki do pana. I ani Święczkowski, który kombinował przez ostatni tydzień, żeby pana nie zatrzymywać i nie doprowadzać. Ani Kaczyński, Morawiecki, Nawrocki, Duda panu nie pomogą – grzmiał w mediach społecznościowych Tomasz Trela, wiceszef sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa z Nowej Lewicy, prezentując przepastny plik dokumentów. Całość brzmiała doniośle i idealnie pasowała do – stylizowanego na Jamesa Bonda – czarno-białego zdjęcia profilowego parlamentarzysty.

Problem w tym, że historia działającej już od ponad półtora roku komisji niewiele ma wspólnego z przygodami agenta Jej Królewskiej Mości. Momentami bardziej przypomina za to kolejną część z serii „Głupi i głupszy”. Poniedziałkowe przesłuchanie Zbigniewa Ziobry było już dziewiątą próbą odebrania od niego zeznań. Z ośmiu wcześniejszych były minister sprawiedliwości wychodził zwycięsko, ośmieszając przy tym organy państwa, jak również samych posłów Koalicji 15 Października.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.