Choć kwestia ewentualnego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie była głównym tematem w kampanii przed dzisiejszymi wyborami lokalnymi w tym kraju, ich wyniki mają znaczenie w kontekście czerwcowego referendum. Jeśli dobry wynik osiągnie Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), wzmocni to obóz zwolenników Brexitu. Z kolei przekonujące zwycięstwo Szkockiej Partii Narodowej (SNP) pomoże jej w staraniach o rozpisanie nowego referendum na swoim terenie.
Reklama
Do urn pójdą mieszkańcy Szkocji, Walii i Irlandii Północnej, którzy będą wybierać swoje parlamenty, londyńczycy wybierający nowego burmistrza oraz zgromadzenie miejskie, a także ludność części okręgów w Anglii powołująca władze niższego szczebla.

Reklama
Największe zainteresowanie budzi walka o władzę w Londynie, gdzie o zastąpienie Borisa Johnsona – zresztą jednej z głównych twarzy kampanii na rzecz wyjścia z UE – starają się konserwatysta Zac Goldsmith i laburzysta Sadiq Khan. Według sondaży większe szanse ma ten drugi i to on zapewne zostanie pierwszym w historii muzułmańskim burmistrzem brytyjskiej stolicy.
Ale Khanowi może zaszkodzić trwająca właśnie rasistowska afera w Partii Pracy, bo okazało się, że co najmniej kilkunastu jej członków jest podejrzewanych o głoszenie jawnie antysemickich poglądów, a jej lider Jeremy Corbyn nie odcina się od tego w sposób jednoznaczny. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Goldsmith ma częściowo żydowskie korzenie. Jego – oraz ogólnie konserwatystów – szanse osłabia jednak wewnętrzny podział w partii w kwestii dalszego członkostwa kraju w UE (konserwatyści jako jedyna partia nie zajęli oficjalnego stanowiska, tylko dali członkom i sympatykom wolną rękę), a także uwikłanie premiera Davida Camerona w aferę Panama Papers.
O ile w Londynie nie ma szans, by wygrał ktoś inny niż Khan bądź Goldsmith, o tyle w innych rejonach kraju problemy obu głównych partii mogą się przełożyć na wzrost poparcia dla pozostałych ugrupowań, np. UKIP. A dobry wynik tej partii na niespełna dwa miesiące przed referendum będzie sygnałem, że opcja wyjścia z UE jest poważnie brana pod uwagę. Drugim po Londynie punktem skupiającym uwagę jest Szkocja. To, że ponownie wybory do tamtejszego parlamentu wygra SNP, nie budzi wątpliwości, ale kwestią jest skala zwycięstwa. SNP przekonuje, że jeśli Wielka Brytania wyjdzie z UE, to trzeba zorganizować jeszcze jedno referendum niepodległościowe w Szkocji, bo jej mieszkańcy wolą w Unii pozostać.