Wypowiedź prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa o rozmieszczeniu w obwodzie kaliningradzkim rakiet "nie jest aktem przyjaznym"; jest to sprawa dla całego Sojuszu Północnoatlantyckiego" - powiedział szef MSZ Radosław Sikorski dziś w TVN24.

Miedwiediew ogłosił dziś, że w odpowiedzi na ulokowanie elementów tarczy antyrakietowej USA w Europie Środkowej, jego kraj odstąpi od planowanej redukcji rakiet strategicznych i rozmieści w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim rakiety taktyczne.

"Jest to kolejne takie stwierdzenie, lecz niepokojące jest to, że przedtem padały one z ust generałów, którym różne rzeczy wolno lub nie wolno, a teraz padają z ust prezydenta i to w najważniejszym przemówieniu programowym roku" - zaznaczył szef polskiej dyplomacji.

"Dziwi mnie wypowiedź Miedwiediewa"

Dodał, że dziwi go trochę wypowiedź Miedwiediewa, gdyż - jak mówił - "można było do tej pory odnieść wrażenie, że Rosja jest zainteresowana budowaniem środków zaufania".

"A skoro się je buduje, to można liczyć, że partner przekona się, że budowa w Polsce bazy antyrakietowej nie niesie żadnego zagrożenia" - mówił szef MSZ.

"W tego typu ostrzeżeniach i pogróżkach Rosja jest bardzo konsekwentna"

Dodał, że "jedno jednak trzeba stronie rosyjskiej oddać, że w tej sprawie, w tego typu ostrzeżeniach i pogróżkach, jest bardzo konsekwentna".

Zdaniem Sikorskiego, ze słów prezydenta Rosji wynika, że Rosja uważa sama siebie za jakiegoś konkurenta NATO. "Żałujemy, że takie myślenie może pokutować w Moskwie" - dodał.