Nazwisko Wałęsy podrzucił kapitanowi SB inżynier Karol Hajduga. Wcześniej Lech nie miał kontaktu ze służbami.
Reklama
Do nawiązania współpracy Lecha Wałęsy z SB miało dojść w dramatycznych okolicznościach. Został on zatrzymany 19 grudnia 1970 r. jako jeden z uczestników strajków na Wybrzeżu przeciwko komunistycznej władzy. W teczce znajduje się jego relacja z udziału w demonstracjach. Wałęsa nie był szeregowym stoczniowcem, został członkiem Komitetu Strajkowego Stoczni Gdańskiej im. Lenina, który został wyłoniony 15 grudnia 1970 r. Notatka spisana na podstawie jego zeznań po zatrzymaniu opisuje jego aktywny udział w tych strajkach. Uczestniczył m.in. w rozmowach z dyrekcją stoczni, pertraktował z komendantem milicji i w Komitecie Wojewódzkim PZPR, starając się nakłonić sekretarza wojewódzkiego do wystąpienia przed stoczniowcami. Był także świadkiem starć protestujących z milicją.

Reklama
„Wałęsa widział osobiście jak bito milicjantów rurkami, kołkami drewnianymi, narzędziami i kamieniami. Nazwisk stoczniowców, którzy brali udział w maltretowaniu milicjantów Wałęsa rzekomo nie zna” – brzmi fragment notatki.
Wynika z niej także, że uczestnicząc w manifestacji, starał się rozładowywać najbardziej wybuchowe nastroje. W dokumencie opisane są także wydarzenia z 16 grudnia, gdy wojsko otworzyło stocznię i zaczęło strzelać do robotników.
„Okrzyki, które usłyszałem z tłumu, że nie strzelają amunicją ślepą są zabici i ranni” – czytamy. Relacja zawiera opis reakcji stoczniowców, a przesłuchiwany stara się unikać podawania nazwisk protestujących (choć kilka z nich pada).
– To przeciekawy dokument, który świadczy o jego pewnej otwartości. A dla SB to pierwszy sygnał, że jest jakaś szansa na współpracę, i informacja o stosunku do Służby Bezpieczeństwa. Jeśli ten stosunek nie jest negatywny czy bardzo negatywny, to jest sygnał, że taką osobę można próbować werbować – podkreśla historyk Grzegorz Majchrzak.
SB postanowiła spróbować. Wałęsa został zatrzymany w areszcie. „21.12. przeprowadziłem z zatrzymanym rozmowę w której wykazałem, że osoby które brały udział w mordach, rabunkach, podpaleniach i rozbojach muszą być zatrzymane i osądzone. Ob. Wałęsa zgodził się i oświadczył, że jest gotów do udzielenia nam w tej sprawie pomocy” – informuje w raporcie z werbunku kpt SB Edward Graczyk.
– By nakłonić do współpracy, używano właśnie tego typu argumentów. Łatwiej jest współpracować w takiej sprawie niż donosić na kolegów – podkreśla historyk Grzegorz Majchrzak.
Kapitan Graczyk pisze, że poinstruował Wałęsę, co ma mówić rodzinie. Oficer dodaje, że zdobył podpis pod zobowiązaniem do współpracy. Na kolejny dzień ustalono pierwsze spotkanie z nowo pozyskanym agentem.
W teczkach TW Bolka znajdują się dokumenty wskazujące, że głównym motywem współpracy był strach przed konsekwencjami odmowy. Wszystko działo się w kontekście krwawej rozprawy z protestującymi w grudniu 1970 r. robotnikami.
Do tej sprawy SB wracała, gdy trzy lata później Wałęsa odmówił dalszej współpracy. „Na pytanie czemu w ogóle przystąpił do współpracy o ile nie chce mówić o swoich kolegach oświadczył, że obawiał się po grudniu represji więc uważał, że lepiej będzie zgodzić się na współpracę” – brzmi fragment notatki ze spotkania z TW Bolkiem w październiku 1973 r.
Tę motywację potwierdza sam TW Bolek. W teczce pracy jest ulotka z grudnia 1970 r. napisana zaraz po werbunku. „Dnia 24 XII mam spodkanie [pisownia oryginalna] narzucone przez pana który prowadził pierwsze i ostatnie przesłuchanie. Obawiam że to jest pułapka. Spodkanie jest przy barze Ruczaj [który SB faktycznie wyznaczała jako miejsce kontaktów z TW Bolkiem] Lech Wałęsa” – czytamy w niej.
SB chciała, by Wałęsa się wytłumaczył z tej notatki. Oto jego argumentacja: „Pisząc to miałem na uwadze że po ewentualnym zaginięciu mnie rodzina i koledzy będą wiedzieli gdzie mnie szukać. Oświadczam kategorycznie, że treści tej adnotacji nie pokazywałem nikomu jak również o tym nie mówiłem” – zapewniał na spotkaniu 6 stycznia.
Teczka personalna pokazuje również, jak SB trafiła na ślad Wałęsy
Teczka personalna pokazuje również, jak SB trafiła na ślad Wałęsy. Stało się to po rozmowie z inżynierem Karolem Hajdugą, który uczestniczył z ramienia kierownictwa stoczni w rozmowach z Komitetem Protestacyjnym.
„Na moje pytanie o nazwiska członków Komitetu Rewolucyjnego i Strajkowego odpowiedział, że zapamiętał tylko jedno, pracownika wydziału W-4 Wałęsy. Jest to człowiek w młodym wieku i nosi krótko strzyżoną brodę... KH stwierdził także, że głos Wałęsy, przypomina mu głos stoczniowca, który przemawiał ze skradzionego radiowozu” – relacjonuje kpt SB Franciszek Bodzenta 17 grudnia. Dwa dni później Wałęsa został aresztowany we własnym domu.
Dokumenty zebrane w teczce personalnej świadczą, że Lech Wałęsa nie miał wcześniej związków ze Służbą Bezpieczeństwa. Na to zwrócił uwagę historyk Sławomir Cenckiewicz. Pojawiały się bowiem teorie dotyczące możliwych wcześniejszych związków Wałęsy z SB. W teczce personalnej zachowało się zapytanie ze strony Komendy Wojewódzkiej w Gdańsku o to, czy nie figuruje on w rejestrach MSW. W szyfrogramie z 25 grudnia 1970 r. płk Marciniak informuje, że Lech Wałęsa w wydziale III i IV biur MSW nie figuruje. Chodzi o wydziały zwalczające opozycję oraz Kościół.