Chińskie MSZ w trybie pilnym wezwało dziś ambasadora Korei Północnej, aby wyrazić swoje stanowcze niezadowolenie wobec kolejnej próby nuklearnej. Pjongjang tymczasem enigmatycznie ogłosił, że test jądrowy był jedynie „pierwszą odpowiedzią” na groźby Stanów Zjednoczonych.
Korea Północna zapowiedziała też, że podobne "odpowiedzi" będą jeszcze dwie, a to może oznaczać kolejne testy nuklearne. Wcześniej południowokoreańska agencja prasowa Yonhap podała, że Korea Północna może w niedługim czasie dokonać kolejnej próby jądrowej. Takie informacje uzyskał południowokoreański wywiad. Decyzje o krokach wobec Korei Północnej w znacznej mierze zależeć będą od stanowiska Chin. Do podjęcia stanowczych działań wezwał Pekin szef brytyjskiej dyplomacji William Hague. Do tej pory to właśnie Chiny były największym adwokatem Pjongjangu na arenie międzynarodowej.
"Próba nuklearna była tylko pierwszą odpowiedzią, której udzieliliśmy z maksymalną powściągliwością" - głosi oświadczenie ministerstwa. "Jeśli Stany Zjednoczone będą nadal występować we wrogi sposób i komplikować sytuację, to będziemy zmuszeni konsekwentnie udzielić silnej, drugiej i trzeciej odpowiedzi" - oświadczył północnokoreański MSZ.
Północna Korea przeprowadziła w nocy próbny wybuch nuklearny. Spowodowany przezeń wstrząs miał siłę czterech i dziewięciu dziesiątych stopnia w skali Richtera. Była to najsilniejsza z trzech dotychczasowych eksplozji nuklearnych, dokonanych przez Północną Koreę. Próba została potępiona przez społeczność międzynarodową.