Szefową sztabu chwali rzecznik partii Adam Bielan. Według niego jest asertywna i stanowcza. Zaletą jest też to, że nie interesuje jej budowanie swoich frakcji w partii. Co nie oznacza, że nie ma ambicji politycznych. Już teraz spekuluje się, że jeśli Kaczyński wygra wybory, wtedy Kluzik-Rostkowska będzie chciała odgrywać ważną rolę w Pałacu Prezydenckim. Jeśli zaś wybory skończą się porażką prezesa PiS, szefowa jego sztabu może na otarcie łez dostać propozycję startu w wyborach prezydenckich w Warszawie. – Błagam! W ogóle o tym nie myślę – ucina wszelkie pytania na ten temat.

Jej znajomi twierdzą, że jest świetnie zorganizowana. Ma troje dzieci i musi tak układać czas, by nie zaniedbywać ani domu, ani pracy. – Joanna jest poukładana. Wie, w którym momencie powiedzieć: stop, jadę do domu, muszę zająć się mężem, dziećmi i pójść z psem na spacer – opowiada jej współpracownik Jarosław Krajewski.

Kluzik-Rostkowska swoją rolę szefowej sztabu Kaczyńskiego widzi jako czysto techniczną: zorganizowanie kampanii i doprowadzenie do wyborczego zwycięstwa. – Od szefa sztabu wymaga się przede wszystkim skuteczności – podkreśla. Doskonale wie, że działa dziś w szczególnych warunkach. Po tragedii prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem prezes PiS sprawia wrażenie

człowieka zmęczonego, załamanego. – Myślę, że w takim osobistym sensie to jest to po prostu człowiek w pancerzu bólu. Ale znam go 21 lat i skoro mówi, że da radę, to znaczy, że da – mówiła kilka dni temu w RMF FM.