Jak poinformowała PAP rzeczniczka kieleckiej służby celnej Wiesława Dróżdż, składniki psychodelicznej substancji psychoaktywnej, z których otrzymuje się "tabletki gwałtu", znajdowały się w oryginalnej przesyłce kurierskiej bez adresu nadawcy i odbiorcy.
Busem podróżowało sześciu mieszkańców Lubelszczyzny i jeden obywatel Holandii. Wszyscy zostali zatrzymani przez policję.
Jeden z zatrzymanych Polaków przyznał się podczas przesłuchania do kilkakrotnego ekspediowania tego typu przesyłki do Holandii. "Jak wyjaśnił, jej +tranzyt+ z Chin przez Polskę został specjalnie wymyślony przez przemytników dla zmylenia organów celnych" - powiedziała Dróżdż.
Za przemyt środków odurzających grozi wysoka grzywna i kara pozbawienia wolności do ośmiu lat. (PAP)