Gangsta celebryci a sprawiedliwość. Wyjście „Krakowiaka” ujawniło lukę w instytucji świadka koronnego

Kajdanki
KajdankiShutterStock
26 czerwca 2019

Wyjście na wolność „Krakowiaka” ujawniło poważną lukę w instytucji świadka koronnego. Doprowadzono do sytuacji, w której ten może się czuć jak gwiazda, zmyślać, manipulować wymiarem sprawiedliwości i pisać książki

Janusz T., ps. Krakowiak, szef jednej z najniebezpieczniejszych struktur mafijnych w Polsce, za najpoważniejsze ciążące na nim zarzuty będzie odpowiadał z wolnej stopy. Jest to możliwe, bo w czerwcu Sąd Okręgowy w Katowicach wydał wyrok łączny, którym objął jego dotychczasowe skazania i zredukował do jednej kary 15 lat pozbawienia wolności. Na jej poczet zaliczył m.in. dotychczasowy pobyt w areszcie, uznał więc karę za wykonaną w całości i nakazał zwolnienie z zakładu karnego. Do ponownego rozpoznania przez katowicki sąd okręgowy skierowano m.in. zarzut dotyczący zlecenia zamachu na szefa mafii białoruskiej w Polsce. Za ten czyn „Krakowiak” oraz Marek M. ps. Oczko zostali skazani w 2016 r. przez sąd pierwszej instancji na 25 lat więzienia. Wątpliwości sądu budzą zeznania świadka koronnego, który opowiadał, że szczegóły zamachu omawiano w jednym z katowickich hoteli. W ocenie obrony takiego spotkania nie było.

Pozostało 88% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.