Zbrodniarza uznano za winnego, ale Bałkany wciąż nie potrafią rozliczyć się z wojenną przeszłością.
Radovan Karadžić, były przywódca bośniackich Serbów, został skazany na dożywocie za ludobójstwo w Srebrenicy i inne zbrodnie popełnione podczas wojny w Bośni i Hercegowinie (BiH) w latach 90. W apelacji podwyższono mu karę, bo pierwotnie usłyszał wyrok 40 lat więzienia.
Został zatrzymany w 2008 r. Do tego czasu wiódł spokojne życie w stolicy Serbii, udając znachora i astrologa pod nieprawdziwą tożsamością Dragan Dabić. Proces w pierwszej instancji zakończył się w marcu 2016 r., gdy Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii zdecydował, że Karadžić jest winny ludobójstwa w Srebrenicy, zbrodni przeciwko ludzkości i wojennych, w tym mordów w gminach, czyli przestępstw z 1992 r., które miały miejsce w okolicach Sarajewa, Krajinie i we wschodniej BiH. Tych ostatnich nie zakwalifikowano jednak jako zbrodni ludobójstwa. Sąd uznał, że prokuratorowi nie udało się wykazać planowanej eksterminacji ludności w celu jej wyniszczenia, jak to udowodniono w przypadku Srebrenicy. Były prezydent Republiki Serbskiej usłyszał wyrok 40 lat więzienia.