Reklama

W piątek wieczorem na policję wpłynęło zgłoszenie, że 22-letni Rafał T. kieruje groźby przez komunikator internetowy do świadka w procesie karnym. Groźby miały związek ze złożonymi w piątek przez pokrzywdzoną osobę zeznaniami na rozprawie dotyczącej wypadku drogowego, do którego doszło jesienią 2017 roku. Zeznania świadka były jednymi z kluczowych dla ustaleń śledztwa.

Mieszkający w powiecie nowodworskim Rafał T. został zatrzymany w sobotę. „Podczas przeszukania ujawniono telefon komórkowy, z którego mężczyzna miał kierować groźby nie tylko do tego świadka, ale także do czterech innych osób mających związek z toczącym się przed sądem postępowaniem. Rafał T. kierował groźby pozbawienia życia, pobicia, popełnienia innych przestępstw. Mężczyźnie przedstawiono zarzut z artykułu 245 kodeksu karnego, czyli kierowania gróźb w celu wywarcia wpływu na świadka” – powiedział we wtorek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Marcin Saduś.

Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, złożył wyjaśnienia, których treści śledczy nie ujawniają na obecnym etapie śledztwa. Prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 22-latka, do którego w poniedziałek 11 lutego sąd się przychylił. Rafał T. został aresztowany na 2 miesiące, ale zarzucany mu czyn zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności.

Świadkowie, na których T. próbował wywrzeć wpływ, zeznawali w procesie toczącym się przed Sądem Rejonowym w Nowym Dworze Mazowieckim. Rafał T. jest znajomym oskarżonego, mieszkańcem tej samej miejscowości. Podejrzany był także świadkiem, ale podczas piątkowej rozprawy miał przysłuchiwać się zeznaniom innych osób w charakterze publiczności.

Sprawa prowadzona przed nowodworskim sądem dotyczy 31-letniego Łukasza K. Według ustaleń prokuratury 27 października 2017 roku w miejscowości Cegielnia Kosewo oskarżony potrącił 15-letniego chłopca poruszającego się chodnikiem. Łukasz K. nie posiadał wtedy prawa jazdy i jechał z nadmierną prędkością. Po wypadku uciekł z miejsca zdarzenia.

Ustalenie sprawcy zajęło śledczym wiele tygodni. Okazało się, że właściciel terenowej Toyoty RAV 4, którą potrącono chłopca feralnej nocy pożyczył ją Łukaszowi K. i nie wiedział, że doszło do wypadku. Świadek zeznał, że oskarżony był uczestnikiem imprezy i skorzystał z jego auta, by pojechać do sklepu po alkohol. Pojazd nie był uszkodzony, miał tylko rozbity reflektor.

Łukasz K. został zatrzymany 6 grudnia 2017 roku na lotnisku w Modlinie. Okazało się, że w międzyczasie przebywał w Londynie u 22-latka, który teraz kierował groźny do świadków. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia, był wcześniej dwukrotnie karany za "przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji".(PAP)

autorka: Hanna Złotorowicz