Nie jestem w koalicji z PO ani nie jestem od zapewniania jej większości; głosuję zgodnie ze swoim sumieniem i interesem mieszkańców - mówiła PAP niezależna stołeczna radna i jedna z liderek koalicji Wygra Warszawa Paulina Piechna-Więckiewicz po utracie przez Platformę większości w Radzie Warszawy.

Troje radnych Platformy Obywatelskiej: Lech Jaworski, Aleksandra Scheybal-Rostek i Izabela Chmielewska ogłosiło w sobotę odejście z partii. Tym samym klub straci większość w Radzie Warszawy. Radni ci w wyborach na prezydenta stolicy poprą b. wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza.

Odnosząc się do tych doniesień w rozmowie z PAP, szef klubu radnych PiS Cezary Jurkiewicz powiedział, że po utracie większości w radzie Warszawy PO może liczyć na dwójkę radnych niezależnych, b. radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej: Waldemara Marszałka i Paulinę Piechnę-Więckiewicz, którzy - w jego ocenie - są "cichym koalicjantem Platformy i przeważnie głosują razem z nimi".

Reklama

Tezie tej zaprzeczyła Piechna-Więckiewicz - radna niezrzeszona, szefowa stołecznych struktur stowarzyszenia Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej i jedna z architektek porozumienia ze stowarzyszeniem Wolne Miasto Warszawa, Partią Razem i Zielonymi, które startuje w wyborach jako komitet Wygra Warszawa Jana Śpiewaka.

"Nie jestem od zapewniania większości. Zawsze głosuję zgodnie ze swoim sumieniem i interesem mieszkańców" - zapewniła. "Nie jestem w koalicji z PO, jestem w opozycji, o czym koledzy z PiS-u doskonale wiedzą, bo głosowałam z nimi m.in. za większą wysokością dodatków motywacyjnych dla nauczycieli. Rozumiem, że dla PiS wygodnie jest wyborczo próbować +sklejać+ mnie z PO, ale to jest nieprawda" - dodała szefowa warszawskiej Inicjatywy, podkreślając jednocześnie, że w przeciwieństwie do Waldemara Marszałka nie należy do SLD.

Reklama

Oceniła zarazem, że dzięki zmianie układu sił w radzie "być może uda się jakieś rzeczy załatwić dla mieszkańców, a nie tylko propozycje Platformy". Zwróciła w tym kontekście uwagę na to, że rada wciąż musi uchwalić m.in. nowelizacje stołecznego budżetu i Wieloletniej Prognozy Finansowej.

"Teraz jest pytanie takie, z kim będzie musiała PO je ustalać, żeby weszły. Do tej pory nie przejmowali się innymi radnymi i odrzucali wszystkie poprawki właściwie blokiem. Teraz będą musieli jednak negocjować z radnymi - czy to z klubem PiS, czy z radnymi niezależnymi - nawet wprowadzenie do porządku obrad pewnych rzeczy, bo żeby to zrobić, muszą mieć te 30 głosów" - mówiła warszawska radna.

Zastrzegła, że trudno na razie przewidzieć, jak będą głosowali radni, którzy odeszli z PO. "Oni byli radnymi Platformy bardzo długo. Głosowali z nią różne rzeczy, których np. ja nie głosowałam, więc nie wiem, czy oni tak bardzo będą się różnić, czy to jest kwestia tak naprawdę tylko tego, że dzisiaj odbywa się rada regionu PO i ustalane są miejsca na listach" - zauważyła Piechna-Więckiewicz.

Na to, że odejście radnych z PO jest elementem rozgrywki wewnątrz środowiska Platformy wskazuje - jej zdaniem - m.in. to, że ogłosili oni poparcie dla kandydatury Jacka Wojciechowicza na urząd prezydenta stolicy. "Pokazuje to, że tak naprawdę nie chodzi tu o los mieszkańców ani o program wyborczy" - stwierdziła radna.

Według niej rozłam w warszawskiej PO pokazuje, że "środowisko to nie jest jednolite". "A to oznacza, że bajeczki o tym, że tylko Platforma jest w stanie powstrzymać PiS, są mocno przesadzone" - przekonywała Piechna-Więckiewicz.

O tym, że odejścia radnych z Platformy są elementem wewnętrznej walki o władzę w partii, przekonany jest także kandydat Wygra Warszawa na prezydenta stolicy Jan Śpiewak. "To pokazuje, że Rafał Trzaskowski ma bardzo słabe i chwiejące się zaplecze, a PO będzie bardzo ciężko o mobilizację własnych struktur w tych wyborach" - powiedział PAP.

Jak ocenił Śpiewak, odejścia radnych to również kolejne świadectwo tego, że "Platforma nie jest w stanie obronić Warszawy przed PiS-em i wiara w to, że Trzaskowski to zrobi, jest dość złudna". "Liczymy na to, że ludzie, którzy rozczarowali się Platformą, a nie chcą PiS-u, będą nas chcieli poprzeć" - zaznaczył.

Aktywista wskazał zarazem, że poparcie radnych, którzy wystąpili z PO, dla kandydatury b. wiceprezydenta stolicy Jacka Wojciechowicza wskazuje, iż polityk ten wyrasta na faworyta środowisk politycznych z obozu PO, które kontestują władzę Grzegorza Schetyny w partii. "Ale nie wierzę, żeby był on w stanie wprowadzić ludzi do rady miasta" - podkreślił Śpiewak.