"SLD jeszcze raz apeluje o doprowadzenie do porozumienia wszystkich sił politycznych sił, których celem będzie realizacja jednej, wspólnej polityki międzynarodowej" - mówiła Szymanek- Deresz podczas piątkowej debaty nad informacją szefa MSZ o priorytetach polskiej polityki zagranicznej w 2009 roku.
Tylko wówczas - dodała - "możemy być skuteczni w Europie i na świecie, tylko wówczas możemy być partnerami, z którymi będzie się liczyć i świat i Europa".
Wiceszefowa komisji SZ przywołała słowa sekretarz Stanu USA Hillary Clinton o tym, że wraz z objęciem władzy przez nowego prezydenta Baracka Obamę, w Ameryce rozpoczyna się nowa era. "Mam nadzieję, że będzie ona dotyczyła również stosunków amerykańsko- polskich" - zaznaczyła.
Wyraziła nadzieję, że relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi nie będą - tak jak dotychczas - polegały na "stałym obiecywaniu wiz i dostarczaniu niesprawnych samolotów F16". Według wiceszefowej SLD, głos Polski będzie "słyszany w USA o ile będzie słyszany w Europie".
W jej opinii, o obecnym znaczeniu Polski w polityce USA świadczy fakt, iż były prezydent USA George Bush pominął Polskę wykonując pożegnalne telefony do przywódców państw sojuszniczych.
"Na szczęście lżejszy od rusofobii Lecha Kaczyńskiego jest kierunek naszej polityki, prezentowany przez rząd premiera Tuska"
Za błąd naszej polityki zagranicznej Szymanek-Deresz uznała m.in. zgodę na instalację w Polsce elementów amerykańskiego systemu antyrakietowego.
Wiceszefowa Sojuszu mówiła, że pod wpływem prezydenta Obamy, swą politykę zagraniczną przewartościowują właśnie Europa, Chiny, Japonia, Indie, Rosja. Według niej jednak, tego przewartościowania zabrakło w piątkowym wystąpieniu Radosława Sikorskiego w Sejmie.
Szymanek-Deresz przyznała, że dostrzega zmianę nastawienia Polski w stosunku do Rosji, choć - jak zaznaczyła - nasz kraj ma w tej sprawie dwie polityki. "Na szczęście lżejszy od rusofobii Lecha Kaczyńskiego jest kierunek naszej polityki, prezentowany przez rząd premiera Donalda Tuska, nazywany rusofobią cywilizowaną, jak określił ją rosyjski politolog Michaił Leontiew" - stwierdziła posłanka Sojuszu.
Opowiedziała się za integracją Rosji ze strukturami zachodnimi. "To Polska powinna wciągnąć UE, a także NATO do skutecznego, poważnego dialogu z Rosją. To Polska powinna namawiać Moskwę do takiego dialogu z Brukselą. Wspólna polityka europejska wobec Rosji staje się koniecznością - wspólna z założenia, a nie wymuszona kryzysami w relacjach z poszczególnymi państwami" - podkreśliła Szymanek-Deresz.
Szymanek-Deresz zwróciła uwagę na problemy w realizacji Partnerstwa Wschodniego
Wiceszefowa SLD apelowała również o silniejszą niż dotychczas współpracę z Niemcami. "Wprawdzie przeszłość jest ważną sprawą, ale przyszłość - jeszcze ważniejszą. Historia nie może determinować polityki wobec żadnego kraju - ani Niemiec, ani Rosji" - przekonywała Szymanek-Deresz.
Według niej jednak, obecnie wciąż jest więcej rozbieżności niż porozumienia w stosunkach z Berlinem.
Szymanek-Deresz zwróciła uwagę na problemy w realizacji Partnerstwa Wschodniego. Jej zdaniem, warto się zastanowić, czy i jakie błędy Polska popełniła w stosunku do Ukrainy i Gruzji, jak mogliśmy skuteczniej pomóc tym państwom i lepiej wykorzystać UE w naszych staraniach, by przyciągnąć je do Unii.
Posłanka Sojuszu przypomniała, że wciąż nie został podpisany Traktat Lizboński. "Gdyby traktat został przyjęty, zapewne także rozwiązanie problemu gazowego odbyłoby się szybciej i sprawniej" - oceniła. Bez nowego unijnego dokumentu - jak dodała - niemożliwe będzie również dalsze rozszerzenie UE.
"Trzeba Unię wzmacniać, a nie osłabiać"
W opinii Szymanek-Deresz, rola Polski w Unii powinna być rolą inspirującą. "Unia to nasz przyjaciel, a nie jak widzi to pan prezydent, nowa płaszczyzna rywalizacji państw narodowych. Trzeba Unię wzmacniać, a nie osłabiać" - podkreśliła.
Oceniła, że w UE brakuje wspólnej strategii wobec wyzwań i zagrożeń energetycznych. "Ostatnie wydarzenia związane z kryzysem (energetycznym - PAP) pokazują, że Unia nie umie, a może niestety nie chce, przemawiać jednym głosem. Kryzys uświadomił nam wszystkim jak bardzo Europa jest podzielona, jak sprzeczne są interesy wielu państw Unii" - mówiła.
Posłanka chciała również wiedzieć jakie jest stanowisko Polski w sprawie walki ze skutkami światowego kryzysu gospodarczego. Przypomniała, że pod koniec lutego w Brukseli odbędzie się nadzwyczajny szczyt UE w tej sprawie. Zdaniem wiceszefowej komisji spraw zagranicznych szkoda, że Polska nie wzięła - choćby w roli obserwatora - udziału w listopadowym spotkaniu grupy G20 w Waszyngtonie w tej sprawie.