Prezydent powiedział podczas środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, że kwestia ewentualnego przystąpienia Polski do Rady Pokoju, której utworzenie zapowiedział prezydent USA Donald Trump, znalazła się w programie RBN ze względu na „realne konsekwencje strategiczne” takiej decyzji. - Sprawa ta nie jest tematem zamkniętym - zaznaczył Nawrocki.
Nawrocki: Rząd nie przedstawił oficjalnego stanowiska
Jego zdaniem problemem nie jest to, że rząd ma wątpliwości co do przystąpienia do formatu powstałego z inicjatywy Donalda Trumpa. - Problemem jest to, że rząd nie przedstawił mi jako prezydentowi Polski (...) żadnego konkretnego stanowiska. (...) Dzisiaj nie ma rekomendacji, nie ma rzeczowej analizy, nie ma opinii - ani opinii pozytywnej, ani opinii negatywnej. W moim uznaniu to jest głęboko niepoważne - ocenił.
- Apeluję dziś do rządu o przedstawienie Radzie Bezpieczeństwa Narodowego konkretnej, merytorycznej rekomendacji, niezależnie od tego, jaka ona będzie. Państwo polskie potrzebuje w tej sprawie odpowiedzialnej decyzji, a nie bardzo wygodnej ciszy - powiedział.
Prezydent gotowy do rozmów w interesie Polski
Przypomniał ponadto, że zapytano go w trakcie kampanii wyborczej, „czy usiądzie do stołu z Władimirem Putinem”. - Odpowiedziałem, że usiądę z każdym do stołu, jeśli tego będzie wymagał interes Rzeczypospolitej Polskiej. (...) Jeśli będzie tego wymagał interes państwa polskiego, to jako prezydent Polski jestem do tego gotowy - podkreślił prezydent Nawrocki.
W środę przed posiedzeniem rządu premier poinformował dziennikarzy, że Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Jak zaznaczył, decyzja wynika z wątpliwości co do zasad i kształtu Rady, choć relacje ze Stanami Zjednoczonymi pozostają priorytetem.
Szef rządu zapewnił, że w przypadku gdy prezydent Karol Nawrocki zdecyduje się jako świadek uczestniczyć w spotkaniu inaugurującym prace Rady, które odbędzie się 19 lutego w USA, to otrzyma od rządu pełne materiały dotyczące sposobu postępowania.(PAP)